Czytasz wiadomości znalezione dla frazy: programy pracy z uczniem zdolnym
|
| Wiadomość |
WinXP + zdany dostep, jak to ugryzc?
|
1) Podgladanie - to mi zalatwi VNC
|
A przestrzeganie prawa?
2) Zdalna administracja poszczegolnymi stanowiskami - zebym wszystko mogl robic z innego miejsca. W dzien, podczas pracy uczniow, zeby kontrolowac stan tych komputerow (przewidujemy hardcoreowe zabezpieczenia, ale wiadomo ze nasza mlodziez jest zdolna), i nawet w nocy - puszczam sobie WOL na sale i po kolei wchodze, sprawdzam Event Log, liste programow, pulpit, itp. Juz nie mowie o tym, ile to potencjalnych mozliwosci na przyszlosc otwiera.
|
Do tego chyba nie potrzebujesz "klikać" zdalny komputer, nie wystarczy Ci zdalna konsola, chyba jest cos takiego pod windowsa?
Fabian
|
| |
|
|
Notatnik na '51
|
A w nim obsluga LCD, pamieci, klawiatury, RS232 - slowem podstawa. Caly notatnik to praca dla 2 zdolnych (jak na dzisiejszy poziom szkol)uczniow technikum.
|
LCD - wystarczy 2x20 pamiec - NVRAM (eeprom za malo zapisow - szybko pada...) klawiatura - najlepiej od PC, ale to ma byc przenosne urzadzenie, wiec trza kombinowac... rs232 - niezbedne - zapomnieliscie o programie na PC (odczytujacym/zapisujacym) procek - '51 - troche duzo zjada pradu... no i potrzebuje 5V... jak juz ma byc bajer, to przyda sie jeszcze port na drukarke...
powodzenia... popatrz w EdW, kiedys byl tam opis maszyny do pisania na at89c2051:)))
--- void POZDRAWIAM(void){ int Przemek_Zyla
printf (" www.poezy.prv.pl
"); } ---
|
rutyna czyni...
| |
CHCE PAN BYĆ NAUCZYCIELEM CZY UCZNIEM?
Powszechnie znany, można rzec wręcz słynny dziennikarz, reporter a nastepnie redaktor naczelny jednego z największych amerykańskich czasopism, który właśnie - po czterdziestu siedmiu latach pracy - przeszedł na emeryturę , zadzwonił do miejscowego kuratorium oświaty i po uświadomieniu rozmówcy swej przeszłości zawodowej, zakomunikował, że chciałby się zaangażować w lokalny program nauki czytania i pisania. Nastała długa przerwa. Potem ktoś po drugiej stronie słuchawki powiedział: "To byłoby wspaniale. Ale nie rozumiem: chciałby pan być nauczycielem czy uczniem?".
|
rutyna czyni...wrórnie niezdolnym
|
rutyna czyni...
|
| CHCE PAN BYĆ NAUCZYCIELEM CZY UCZNIEM?
| Powszechnie znany, można rzec wręcz słynny dziennikarz, reporter a nastepnie redaktor naczelny jednego z największych amerykańskich czasopism, który właśnie - po czterdziestu siedmiu latach pracy - przeszedł na emeryturę , zadzwonił do miejscowego kuratorium oświaty i po uświadomieniu rozmówcy swej przeszłości zawodowej, zakomunikował, że chciałby się zaangażować w lokalny program nauki czytania i pisania. Nastała długa przerwa. Potem ktoś po drugiej stronie słuchawki powiedział: "To byłoby wspaniale. Ale nie rozumiem: chciałby pan być nauczycielem czy uczniem?".
rutyna czyni...wrórnie niezdolnym
|
Zaraz w nią sam wpadniesz. Pomylisz copy z past...
|
| |
|
|
Dysleksja i flogiston
|
| Dzieci nadmiernie nieśmałe są zwalniane z odpowiedzi ustnej, tak czy nie?
|
Absolutnie tak być nie powinno
Czy nieśmiałość jest chorobą?
|
Myślę, że nie jest, ale bardzo utrudnia życie. Do mnie, do wyższej szkoły prywatnej przychodzą studiować ludzie czasem wybitnie zdolni, a nie będący w stanie przystąpić do egzaminów wstępnych na uniwersytet. Po trzech latach wychodzą zdolni do pracy w radiu, telewizji, do prowadzenia wywiadów i negocjacji. Jeden nawet po drugim roku studiów brał udział w programie Dwa Światy. To trzy lata naszej bardzo, bardzo ciężkiej pracy, ale sukcesy zawodowe, a i życiowe, tych ludzi są tego warte. Nieśmiałość wynika u nich z niskiej samooceny. Trzeba ich zmusić do tego, by uwierzyli, że nie są gorsi od innych. A nie są - dwie nasze studentki otrzymują stypendium naukowe ministra edukacji. Wydają własną gazetę, organizują konkursy literackie. Mają swój teatr, dyskusyjny klub filmowy, koło naukowe, zespół literacki. Wydajemy ich debiuty poetyckie (3-4 tomiki rocznie) i Studenckie Zeszyty Naukowe. I żeby nie było wątpliwości - szkoła płaci wykładowcom tylko za zajęcia dydaktyczne, tyle samo ile płacą uczelnie państwowe. Tak samo pracuje moja przyjaciółka z uczniami w liceum państwowym - też tylko za pensję nauczycielską. Dzieci i młodzież potrzebują tylko naszego czasu i zainteresowania oraz niewiele, bardzo niewiele, pomocy. Pozdrawiam Grażyna
|
Testy na inteligencje...
|
"Zresztą to nie jest tu najważniejsze. Dla mnie najważniejsze jest, że w klasach masowych, gdzie te dzieci były przedtem, szło im w nauce zazwyczaj marnie, bo nauczycieli wkurzają zazwyczaj 'za mądre' dzieciaki, które nudzi program codziennych lekcji (bo nie jest dla nich żadnym wyzwaniem). W dodatku zazwyczaj nie dogadywały się one zbyt dobrze z rówieśnikami, którzy zwyczajnie nie dorastali do ich poziomu umysłowego" - napisal Sanjuro.
Bylem pedagogiem. I taka opinia jest bardzo nosna i popularna, ale z gruntu nieprawdziwa...
Dzieci zdolne nie wkurzaja wcale nauczycieli, przynajmniej mnie nie denerwowaly. Tak po prawdzie to glownie z nimi sie pracowalo na lekcjach. A z tymi zdolnosciami to czesto bywa tak... ze te dzieci nie sa zdolne same z siebie, ze tak powiem, ale jest to rezultat dobrych warunkow w domu, dodatkowej pracy, czuwania doroslych nad nim i ogniskowania na nim uwagi. I to ostatnie bylo najgorsze... Jesli sie przestawalo ogniskowac ja na lekcji (a nie mozna robic tego wiecznie, bo ma sie takze innych uczniow, takze nie mniej czesto zdolnych), to wlasnie zaczynaly sie nudzic, albo ignorowac swoje otoczenie. To taki rodzaj niedojrzalosci emocjonalnej.
K_P
|
Resocjalizacja i walka z przestępczością nieletnich
|
Wczoraj wieczorem w TVN oglądałem Pod Napięciem. Oto skrót tego czego dotyczył program: Mordercy z Głogowa - trzech młodych ludzi, właściwie dzieci. 13, 14 lat. Uczniowie gimnazjum. Nie wyglądają na bezwzględnych zabójców, raczej na zagubione nastolatki, które coś przeskrobały... Ci chłopcy zabili jednak, skatowali na śmierć niewinnego człowieka. Wyżyli się na bezbronnym, bezdomnym mężczyźnie. Skąd tyle agresji w zwyczajnych dzieciakach? Dlaczego bezmyślnym czynem zmarnowali życie sobie i swoim rodzicom?
Dlaczego takich przykładów jest coraz więcej, coraz częściej o nic słychać? 16-latek zabijający bezdomnego w Wolinie, gimnazjalistki tnące żyletkami koleżankę w Suwałkach, próba ukamienowania dziewczynki w Lublinie przez jej koleżanki i kolegów... Co będzie następną zbrodnią w tej serii? Czy znamy nasze dzieci i wiemy do czego mogą być zdolne? | Najbardziej przerażający był występ matki jednego z młodocianych bandytów, która po prostu wyła do kamery, w kółko powtarzając, że to dobre dziecko, ona go dobrze wychowała, a jemu coś strzeliło do głowy... Właśnie o tym "strzelaniu" do głowy chcę tutaj dyskutować. Dlaczego tak się dzieje? Czy to był dobry pomysł z tworzeniem gimnazjów, które są ciągle krytykowane i postrzegane jako siedliska wszelakiego zła? Jak postępować z młodzieżą? Jakie stosować kary? Karać może również rodziców za brak nadzoru i efektów wychowawczych? Czy pracownicy zakładów poprawczych są w pełni przygotowani do swojej pracy? Takich pytań można zadać tutaj całą masę... Zapraszam do dyskusji.
|
Praca domowa może być nielegalna
|
Na ten pomysł to raczej wpadli rodzice, którzy nie mają czasu dla swoich pociech by pomóc im w zadaniach. Nie uważam wcale, że zadań domowych zadaje się tyle ,że na nic innego nie ma czasu. Oczywiście są osoby bardziej lub mniej zdolne i wtedy potrzebują na to mniej lub więcej czasu. Czasami (znam takie przypadki) rodzice odrabiają zadania, by pociechy mogły więcej czasu spędzać z kolegami/koleżankami na podwórku, a nawet przed komputerem, by tylko nie przeszkadzali i absorbowali im czasu.
Zgadzam sie z KtOSiem. Jeżeli przy obecnym programie nie będzie wolno zadawać żadnych prac ( a co z referatami czy innymi wypracowaniami semestralnymi, które uczą samodzielnie poznawać i opisywać zagadnienia) to już za kilka lat będziemy miec pokolenie dysortografików, antymatematyków czy zostaną odkryte kolejne choroby powodujące problemy z nauką konkretnego przedmiotu oraz zaświadczenia typu "Mój syn ma alergię i nie może chodzić i uczyć się biologii".
Poziom nauczania (a raczej pochłaniania wiedzy) jest coraz niższy, ale zamiast znaleźć metody które mogą go podnieść, najlepiej tych najlepszych zniżyć, by Ci co sobie nie radzą mogli przejść próg ocen.
Chyba że coś za coś. Brak zadań domowych za dodatkowe godziny w szkole - jak w pracy 40h/tydzień.
A ja jeszcze zaproponuję, by zlikwidować ortografię całkowicie, ponieważ jest ona stresująca dla większości uczni (oraz rodziców) i to obniża poziom nauki.
Jednym słowem - Parodia.
|
Predyspozycje Umysłowe
|
Ja myślę, że nie istnieje sztywny podział na humanistów i ścisłowców. Owszem, każdy człowiek w wieku dziecięcym i młodzieńczym przejawia pewne predyspozycje kierunkowe, ale nie można ich sklasyfikować jako podział na humanistów i ścisłowców. Wiele w życiu młodych ludzi odgrywa szkoła, która nie traktuje ucznia indywidualnie (starając się wspierać jego zdolności), ale całość uczniów jako masę (zabijając tym samym talenty i predyspozycje indywidualnego ucznia). Podoba mi się system edukacji, jaki jest realizowany w Szwajcarii, gdzie każde dziecko po osiągnięciu pewnego wieku (5 lub 6 lat) zostaje poddane testom psychologicznym, które uwydatniają jego predyspozycje, talenty i zdolności. Wyniki tych testów są wiążące dla rodziców i szkoły, którzy muszą dołożyć wszelkich starań, aby dziecku ograniczyć do niezbędnego minimum kierunek nauczania, który mu "nie leży", a pozwolić rozwijać jego predyspozycje i zdolności. Gdyby u nas był realizowany taki program, szybko by się okazało, że mamy całą masę zdolnych ścisłowców, którzy mogą w przyszłości tworzyć nowe technologie... a tak, na razie mamy pewnie sporą liczbę młodych ścisłowców, u których szkoła zabija ich predyspozycje - wbijając im do głów humanistyczną wiedzę, co skutkuje tym, iż ogromna rzesza absolwentów opuszczających mury szkół i uniwersytetów, to tak naprawdę ludzie o humanistycznej wiedzy ogólnej, nie potrafiący się odnaleźć na wymagającym umiejętności technicznych rynku pracy.
|
Szkoła
|
NO więc się wypowiem. Uczęszczam do 3 gimnazjum lecz z powodu mojej choroby lekcje mam indywidualne w domu Niektórzy śmieją sie ze mnie że chcę i LUBIE chodzić do szkoły i chcą mieć tak jak ja ŻAL.
No dobra ale przechodzę do właściwej treści. Jest tak mieszkam w Bydgosczy chodzę(a raczej to szkoła chodzi do mnie, chociaż w 1 gimnazjum chodziłem;)) do gimnazjum nr. 33 na ulicy Pijarów(POZDRAWIAM)... ... szkołą jest wspaniała a to dla tego że rygor jest niesamowity i uczniowie się nie szarogęszą Także dla tego ponieważ nauczyciele mają olbrzymią wiedzę nawet o tym co w programie nie zostało przewidziane,można z nimi fajnie i elokwentnie porozmawiać. Interesuje się bardzo chemią i fizyką często nauczyciele mają czas dla ucznia i gdy zapyta się coś po lekcji o czym już wiedzieć nie powinienem ponieważ program nauczania jest iiny, wtedy nauczyciel opracowuje dla takiego ucznia dodatkowe podręczniki i prace Za które można dostać ocenę celującą.
najbardziej ta szkołą podoba mi sie dla tego że nauczyciele na prawdę poświęcają się dla uczni(nie tylko tych zdolnych i bogatych)
Mimo że do szkoły chodziłem w 1 gimnazjum tylko 0,5 roku to bardzo ta szkołę cenie. Teraz gdy lekcje mam indywidualne mam więcej czasu na uczenie się coraz to nowych rzeczy wykraczających poza program nauczania i szkoła bardzo mi w tym pomaga.
SORKI ŻE TEKS TAKI DŁUGI
|
oO. Skrócone wakacje .?!
|
| tyle w liceum od drugiej klasy jest taki zapierdziel z lekturami (jak się robi program chronologicznie, a nie motywami) |
ja przepraszam, ale albo ja jestem wybitnie zdolny, albo młodzieży się nie chce. Nasza edukacja to wczasy są. Liceum mniej od gimu, ale nie jest wcale aż tak jak niektórzy by chcieli.
Rozbijanie wakacji jest bezsensowne jeszcze z innego powodu - młodzież, zwłaszcza licealna, często idzie do pracy - a w tym momencie odbiera się im możliwość dorobienia więcej. A prawca jest taka, że teoretycznie, patrząc na to, co robiłem sam i co moi bracia robią pod koniec roku to wakacje możnaby jeszcze spokojnie o 2 tyg. wydłużyć bo czerwiec to z reguły jest już jałowe siedzienie [czepialskim już tłumaczę - nie zawsze. ale bardzo często]. A, tak btw - miałem okazję być u brata na wywiadówce jak matka była chora - nożesz kurwa, nie robią w tej szkole NIC, brachol siedzi przed kompem non stop prawie i jest piątkowym uczniem, inni rodzice płaczą, że dzieci przemęczone. Głupota i nieróbstwo się szerzy, nic więcej...
|
Budżet WP.
|
Jakiś czas temu w programie "Oblicza armii" pokazywano uczniów klasy o profilu wojskowym w jednej ze szkół średnich. Mało z kanapy nie spadłem jak usłyszałem kilkunastoletnia panienkę, która pytana co ją tak pociąga w wojsku odpowiedziała zupełnie otwarcie, że m.in. perspektywa uprawnień emerytalnych juz po 15 latach służby. Jeżeli szeregi wojska mają zasilać ludzie o takim podejściu do życia to ja dziękuję. Nabywane w związku ze służbą w wojsku uprawnienia nie mogą podobnie jak np. KRUS w obecnej postaci stanowić ciągłego zagrożenia dla finansów państwa i oznaczać życia na koszt przyszłych pokoleń. Obok ochrony praw nabytych jest jeszcze coś takiego jak elementarna sprawiedliwość społeczna i zwykły rozsądek nakazujący tak kształtować proces doboru kandydatów na żołnierzy zawodowych oraz ich kształcenia, by po (w wiekszości przypadków) kilkunastu latach w mundurze nie byli oni społeczno-zawodowymi kalekami, ale ludźmi zdolnymi do w miarę płynnego odnalezienia się na cywilnym rynku pracy. Zamiast na przykład wiecznie narzekać na instytucję Studium Oficerskiego należałoby raczej na pozyskiwanie absolwentów uczelni cywilnych postawić, porządnie ich szkolić do roli oficerów młodszych, a następnie tych którzy kariery po Akademi Obrony Narodowej w armii robić nie będą, zwalniać do cywila gdzie wykonywaliby swój cywilny zawód. Czy w Stanach Zjednoczonych albo Wielkiej Brytanii tak to nie wygląda?
|
nauczanie indywidualne dobre czy złe?
|
Matken, to nie wina nauczycieli, że nie mają przygotowania do pracy z dziećmi z ADHD czy z innymi dysfunkcjami. To jest wina systemu nauczania oraz programów nauczania w szkolnictwie wyższym i myślę, że tam trzeba uderzyć. Nauczyciel nie jest w stanie studiować wszystkich dziedzin pedagogiki, bo życia i pieniędzy by mu nie starczyło. Uzupełnia swoja wiedzę na kursach i studiach podyplomowych (PŁATNYCH) i na potralach internetowych tudzież studiując literaturę (jak sobie ją kupi za własne pieniądze). Jak ktoś chce kupić chleb, to idzie do piekarni, jeśli ciastko, to do cukierni. Podobnie jest w szkolnictwie. Do tej pory szkoły byly nastawiane na pracę z uczniem zdolnym i z uczniem przeciętnym. Wszystko kręciło się wokół tych priorytetów. A ustala sie je odgórnie, czyli kuratoria i jeszcze wyżej. Nauczyciel niekiedy musi robić, jak mu każą.
|
WinXP + zdany dostep, jak to ugryzc?
|
| Mam pewien problem z koncepcja na administrowanie zespolem terminali z | WinXP | home. O ja... to może problem polega na tym, że Windows XP Home nie jest przeznaczone i jest *celowo* okrojone tak aby nie dało się zarz?dzać centralnie?
|
Rezczywistosc w polskich szkolach publicznych jest jaka jest. Ktos przede mna zadecydowal, ze fajnie bedzie zakupic Windows Home, i jest Windows Home. Nie ma teraz pieniedzy na zmiane systemu i nic na to nie poradze, wiec staram sie wykorzystac to co mam.
FUT Warning bo to nie ma nic wspólnego z tematyk? tej grupy. Sieć Ci działa? Działa? Jak działa to OK - NTG.
|
administracji siecia, moze mamy wprowadzic zasade ze wyzej 3 warstwy to tematow nie poruszaj? Wlasnie o to, ze siec mi _nie dziala_ tak jakbym tego oczekiwal.
A w jakim celu ma być to podgl?danie? Jeżeli chodzi o ?wiadczenie zdalnego wsparcia dla użytkownika to Home Edition ma możliwo?ć wysyłania zgłoszeń o wsparcie (to działa w oparciu o RDP, tylko wysyłanie jest dosyć kłopotliwe), inn? opcj? wbudowan? w system to dzielenie pulpitu za pomoc? Windows Messengera.
|
Te zgłoszenia o wsparcie i dzielenie pulpitu oferuja praktycznie ta sama funkcjonalnosc co VNC, ktore dodatkowo jest o wiele prostsze w instalacji. Funkcja podgladania jest dosyc prosta - ustawienie stanowisk w salach jest "klasyczne", i czesto podczas zajec uczniowie robia to czego nie powinni robic.
To się nic nie nada i w zasadzie każde poza zatwierdzonym przez Microsoft oprogramowanie, które jakim? cudem by to potrafiło to będzie łamało warunki licencji, ergo będzie pewnie nielegalne - w licencji Windows jest stricte
Professional tego nie umożliwia - takie funkcje ma Windows Server - dokładnie Terminal Server.
|
XP Pro tez go posiada :/ Tylko niestety dla pojedynczego uzytkownika...
Napisz jakie zadania administracyjne chcesz wykonywać? Większo?ć z nich nie wymaga utrzymywania interaktywnej sesji graficznej na danej stacji.
|
1) Podgladanie - to mi zalatwi VNC 2) Zdalna administracja poszczegolnymi stanowiskami - zebym wszystko mogl robic z innego miejsca. W dzien, podczas pracy uczniow, zeby kontrolowac stan tych komputerow (przewidujemy hardcoreowe zabezpieczenia, ale wiadomo ze nasza mlodziez jest zdolna), i nawet w nocy - puszczam sobie WOL na sale i po kolei wchodze, sprawdzam Event Log, liste programow, pulpit, itp. Juz nie mowie o tym, ile to potencjalnych mozliwosci na przyszlosc otwiera.
pozdrawiam! banan
|
WinXP + zdany dostep, jak to ugryzc?
|
| Mam pewien problem z koncepcja na administrowanie zespolem terminali z | WinXP | home. O ja... to może problem polega na tym, że Windows XP Home nie jest przeznaczone i jest *celowo* okrojone tak aby nie dało się zarz?dzać centralnie?
|
Rezczywistosc w polskich szkolach publicznych jest jaka jest. Ktos przede mna zadecydowal, ze fajnie bedzie zakupic Windows Home, i jest Windows Home. Nie ma teraz pieniedzy na zmiane systemu i nic na to nie poradze, wiec staram sie wykorzystac to co mam.
FUT Warning bo to nie ma nic wspólnego z tematyk? tej grupy. Sieć Ci działa? Działa? Jak działa to OK - NTG.
|
administracji siecia, moze mamy wprowadzic zasade ze wyzej 3 warstwy to tematow nie poruszaj? Wlasnie o to, ze siec mi _nie dziala_ tak jakbym tego oczekiwal.
A w jakim celu ma być to podgl?danie? Jeżeli chodzi o ?wiadczenie zdalnego wsparcia dla użytkownika to Home Edition ma możliwo?ć wysyłania zgłoszeń o wsparcie (to działa w oparciu o RDP, tylko wysyłanie jest dosyć kłopotliwe), inn? opcj? wbudowan? w system to dzielenie pulpitu za pomoc? Windows Messengera.
|
Te zgłoszenia o wsparcie i dzielenie pulpitu oferuja praktycznie ta sama funkcjonalnosc co VNC, ktore dodatkowo jest o wiele prostsze w instalacji. Funkcja podgladania jest dosyc prosta - ustawienie stanowisk w salach jest "klasyczne", i czesto podczas zajec uczniowie robia to czego nie powinni robic.
To się nic nie nada i w zasadzie każde poza zatwierdzonym przez Microsoft oprogramowanie, które jakim? cudem by to potrafiło to będzie łamało warunki licencji, ergo będzie pewnie nielegalne - w licencji Windows jest stricte
Professional tego nie umożliwia - takie funkcje ma Windows Server - dokładnie Terminal Server.
|
XP Pro tez go posiada :/ Tylko niestety dla pojedynczego uzytkownika...
Napisz jakie zadania administracyjne chcesz wykonywać? Większo?ć z nich nie wymaga utrzymywania interaktywnej sesji graficznej na danej stacji.
|
1) Podgladanie - to mi zalatwi VNC 2) Zdalna administracja poszczegolnymi stanowiskami - zebym wszystko mogl robic z innego miejsca. W dzien, podczas pracy uczniow, zeby kontrolowac stan tych komputerow (przewidujemy hardcoreowe zabezpieczenia, ale wiadomo ze nasza mlodziez jest zdolna), i nawet w nocy - puszczam sobie WOL na sale i po kolei wchodze, sprawdzam Event Log, liste programow, pulpit, itp. Juz nie mowie o tym, ile to potencjalnych mozliwosci na przyszlosc otwiera.
pozdrawiam! banan
|
konkurs
|
Czy ktos bierze udzial w konkursie na stronie www.konkurs.alloo.pl ??? Jakie opinie na jego temat macie?????
|
A czytales regulamin: "Uczestnikami konkursu mogą być wyłącznie uczniowie szkół średnich wszelkich typów (gimnazjów, liceów i szkół technicznych)." To dosyc zaweza grupe. No, ale zalozmy, ze mamy jakiegos zdolnego ucznia, ktory np. robi strony. Na 99% sam sie tego nauczyl, gdyz nie przypuszczam, zeby jakas szkola miala w swoim planie takie lekcje. Ale ten uczen musi podac rowiniez dane nauczyciela prowadzacego: "Zgłoszenie, oprócz pracy konkursowej, powinno zawierać: [...] - nazwę i adres szkoły uczestnika - imię i nazwisko nauczyciela prowadzącego ucznia, [...]" A dlaczego to sie okazuje potem: "Dodatkowo nauczyciel prowadzący ucznia-zdobywcę I miejsca otrzyma sprzęt elektroniczny o wartości 800 zł." i dlalej: "we wszystkich trzech kategoriach finałowych (strona WWW, program, gra) zwycięskie szkoły otrzymają wyposażenie programowe dla pracowni języków obcych (kurs języka angielskiego firmy Young Digital Poland o wartości ok. 6 660 zł każdy). nauczyciele prowadzący uczniów-zwycięzców Finału otrzymają komputery multimedialne (o wartości około 3 000 PLN)."
Czyli jesli nawet uczen wygra final, to on dostaje skuter + 2000zl z edycji, a jego nauczyciel 3000zl + 800zl natomiast szkola prawie 7000. A jak pisalem wklad szkoly (i nauczyciela) najprawdopodobniej bedzie rowny 0. Jeszcze ciekawy jast paragraf o prawach autorskich, ale to juz inna sprawa. W kazdym razie na stronie konkursu nie ma podanego zadnego kontektowego adresu mejlowego, a dzial kontakt na stronie glownej nie dziala... Nawet chcialem sie o to zapytac z czystej ciekawosci, ale nie mialem gdzie. IMO konkurs sluzy glownie promocji samego serwisu alloo, a ewentualny zwyciezca bedzie mocno poszkodowany jak zobaczy jaka czesc nagrod nie trafila do jego kieszeni (jesli w ogole cos otrzyma...). I jak na moj gust to za duzo jest tych wszystkich sponsorow i patronow medialnych - tylko sie reklamuja. Jak chcesz brac udzial to bierz, ale ja bym sie wiele po tym nie spodziewal. Zreszta dodam, ze jakis Piotr Cywicki (wlasnie z samego alloo) spamowal m.in grupe pl.regionalne.lodz. Nie dosc, ze to byla NTG to jeszcze podal adres do strony glownej alloo, a nie podstrony z konkursem, co potwierdza przypuszczenia. Zainteresowanych zapraszam na grupe pl.regionalne.lodz (lub inne regionalne) watek: "KONKURS dla mlodych informatykow i webmasterow !!!" z 16:33 21.03.2001...
pozdrawiam,
|
Grob Tamerlana
|
W tym cię popieram, bo znam dzisiejsze opłakane warunki edukacji. Mój syn, licealista też z kl.IV, ma (wraz z całą swoją klasą) zaległości w przerabianiu programu z polskiego takie około roczne co najmniej. Już ze szkoły podstawowej więcej wyniósł. Tam jednak w porę dostrzegłem zagrożenie i byłem jednym z inicjatorów zmiany nauczycielki na lepszą. Oczywiście naraziłem się, ale skutek był w sumie pozytywny. W odróżnieniu od Kaczora syn nie ma jednak odwagi publicznego pytania, żeby nie ujawniać swojej niewiedzy, też mu to szkoła wyperswadowała. A przyczyny tego opóźnienia? Oczywiście "złożone". Na ten temat mógłbym długo.
|
[ciach]
Ja zmęczony jestem już pomaganiem swoim dzieciakom - licealistom, a pomoc moja jest im potrzebna głównie z powodu kiepskich nauczycieli właśnie.
Córka np. została pouczona ostatnio przez anglistkę, żeby lepiej wzięła sobie korepetycje. To dla mnie ważna wiadomość. Córka jest w klasie z rozszerzonym angielskim. Ma 5 godzin tygodniowo tego języka, i to z podziałem na grupy. Zdała specjalny wcześniejszy egzamin z angielskiego do tej klasy i jako jedna z najlepszych została przyjęta. Jeżeli nauczyciel nie potrafi nauczyć ucznia zdolnego i pilnego przez 5 godzin w tygodniu, to jest to MENDA SPOŁECZNA, lub d. wołowa, a nie fachowiec. Już zapomniał, że szkoła ma przede wszystkim UCZYĆ, a nie tylko odpytywać.
|
Mam nastepujaca propozycje: skoro szkola panstwowa jest tak fatalna, to poslij dzieci do spolecznej - od paru lat istnieje taka mozliwosc.
Wieszanie psow na nauczycielach jest oczywiscie zajeciem latwym, wygodnym i przyjemnym, ale moze by tak wniknac w przyczyny. Nauczyciele jezyka angielskiego nie sa reprezentatywni: rzadko ktory ma wyksztalcenie kierunkowe, bo po anglistyce latwo o prace zdecydowanie lepiej platna. Skoro, jako spoleczenstwo, nie chcemy anglistom zaplacic wiecej, zeby sciagnac ich do szkoly, to do kogo kierowac tu pretensje? Do tych, ktorzy decyduja sie uczyc, bo nie maja innej pracy? Czy moze jednak do ministra edukacji?
Paweł
|
Dysleksja i flogiston
|
| Czy nieśmiałość jest chorobą? | Grażyna Myślę, że nie jest, ale bardzo utrudnia życie. Do mnie, do wyższej szkoły prywatnej przychodzą studiować ludzie czasem wybitnie zdolni, a nie będący w stanie przystąpić do egzaminów wstępnych na uniwersytet. Po trzech latach wychodzą zdolni do pracy w radiu, telewizji, do prowadzenia wywiadów i negocjacji. Jeden nawet po drugim roku studiów brał udział w programie Dwa Światy. To trzy lata naszej bardzo, bardzo ciężkiej pracy, ale sukcesy zawodowe, a i życiowe, tych ludzi są tego warte. Nieśmiałość wynika u nich z niskiej samooceny. Trzeba ich zmusić do tego, by uwierzyli, że nie są gorsi od innych. A nie są - dwie nasze studentki otrzymują stypendium naukowe ministra edukacji. Wydają własną gazetę, organizują konkursy literackie. Mają swój teatr, dyskusyjny klub filmowy, koło naukowe, zespół literacki. Wydajemy ich debiuty poetyckie (3-4 tomiki rocznie) i Studenckie Zeszyty Naukowe. I żeby nie było wątpliwości - szkoła płaci wykładowcom tylko za zajęcia dydaktyczne, tyle samo ile płacą uczelnie państwowe. Tak samo pracuje moja przyjaciółka z uczniami w liceum państwowym - też tylko za pensję nauczycielską. Dzieci i młodzież potrzebują tylko naszego czasu i zainteresowania oraz niewiele, bardzo niewiele, pomocy.
|
Myślę, że to co Ty musisz nadrabiać na studiach, powinni zrobić już nauczyciele nauczania początkowego i to oni głównie ponoszą winę za wiele problemów uczniów. Wychowują zakompleksionych frustratów, z niską samooceną, z brakiem wiary we własne zdolności i możliwości. baya
|
Olimpiada Informatyczna - protest?
|
| A dyskusja też by mogła mieć miejsce, tylko trochę inna. A dlatego, że | jestem jakoś dziwnie spokojny, że większość młodzieży pisząca pod DOSem nie | ma bladego pojęcia, które pliki nagłówkowe i funkcje są specyficzne dla | DOSa, a które nie. Pewnie zaczęłoby się od wypisywania komunikatów na ekran | przez funkcje deklarowane w conio.h. I różne inne takie. Problem nie jest | wydumany - mam często takie kwiatki w różnych programach studenckich.
| To niech sobie młodzież poczyta o standardach języków i wszystko będzie OK.
Ależ ja jestem najgoręcej za, ale za to wielu startujących w olimpiadzie i dobrych w wymyślaniu ciekawych algorytmów odpadłoby w przedbiegach, bo nie znają się na przenośności oprogramowania i standardach języków. To chyba trochę nie o to chodzi. Młodzież trzeba wychować, ale trzeba to robić trochę łagodniej (znaczy - nie tak gwałtownie).
|
Równie dobrze można by ubolewać nad tym ilu zdolnych uczniów odpada z innych olimpiad przedmiotowych nie potrafiąc odpowiednio wyrazić swoich pomysłów (w sposób zgodny z odpowiednimi normami) - a to jakieś skróty myślowe, niedopowiedzenia, zła konstrukcja pracy, itp. Zapoznanie się z normą danego języka programowania nie jest chyba aż takim trudnym zadaniem, a szczególnie dla przyszłych uczestników olimpiady informatycznej. W końcu informatyka to nie tylko umiejętność konstrukcji algorytmów.
Piotr Ingling
------------------------------------------------------------ Ceny na gieldzie komputerowej w Warszawie: http://home.elka.pw.edu.pl/~pingling/ceny-pl.html
|
Idzie nowe, nowe idzie?!
|
Dobry nauczyciel jest zawsze przygotowany na lekcje - A co to znaczy "przygotowany"? Mimuta po minucie precyzyjnie wykonuje plan opisany w konspekcie - jest wszystkim w jednym - tzw administratorem, moderatorem, psychologiem, pedagogiem, specjalistą w swojej dziedzinie, specjalistą w innych..., matką, ojcem, lajt lub cool (wychodzi z mody), wychowawcą, sędzią i kim Bóg da jeszcze....a wszystko to w 45 min. z czego 2-3 przed i po poświęca na Enter i ESC z klasy. Dobry nauczyciel - jest zawsze przygotowany na lekcje - niezależnie od tego czy uczy 3-4 przedmiotów (bo ma specjalizacje) aby pracować na pełnym Etacie... To że ogrom materiału... hehe pesteczka dla DOBREGO nauczyciela... - Dobry nauczyciel jest przygotowany na lekcję w KAŻDEJ klasie (jeśli uczy np. w klasach 1,2 i 3). I ten dobry nauczyciel przygotowuje się do lekcji w każdej klasie i uczy przedmiotu(ów) biorąc pod uwagę - z całym szacunkiem - indywidualności, szaraków, dzieci znajomych, dzieci "nauczycielskie" i wszystkich zdolnych inaczej (dyslektyków, niepełnosprawnych umysłowo w stopniu lekkim, z opiniami o indywidualnym dostosowaniu programu nauczania do umiejętności ucznia i X wie jeszcze co...) - wszystko w 45 MIN! Dobry nauczyciel udziela się na kółkach, współpracuje z pedagogiem, psychologiem, metodykiem i oczywiście dyrektorem, rodzicami i innymi kolegami -żankami z pracy... Dobry nauczyciel prowadzi kółka zainteresowań, szuka talentów wśród podopiecznych, przygotowuje ich do olimpiad, konkursów, testów, turniejów i czegośtam innego... Dobry nauczyciel ma czas na kolonie, wycieczki... Dobry nauczyciel bierze ODPOWIEDZIALNOŚĆ za dziecko na lekcji, w szkole, na wycieczce, obozie - bo inaczej kanał itd. Dobry nauczyciel wysłucha ogromnego bólu w słowach od rodzica, o jego problemach i problemach z dziećmi, a że na dwie zmiany robię, a to że chłop chleje i czasami leje itp. Dobry nauczyciel nie ma samochodu - bo go na to nie stać - no chyba, że mieszka sam w bezczynszowej kamienicy odziedziczonej po babce - zarabia jakieś od 1000-1800 netto ( o pierdołach dot. płac nauczycielskich nie napiszę) pracując 18 h tygodniowo w szkole i prawie 24h w domu (myśląc o podopiecznych, ich sytuacji, o problemach, przygotowując się do lekcji, sprawdzając klasówki itp.). Dobry nauczyciel nie strajkuje - bo ideały na to mu nie pozwalają...
Pytań nie zadam szanowni Państwo - bo po co - znacie odpowiedzi... Róbcie swoje - tak bedzie najlepiej - A porozmawiać zawsze warto przed, zanim opinia w świat pójdzie... Róbmy swoje raz jeszcze - głosujcie w wyborach - czytajcie najmłodszym... Róbcie swoje...
|
Praca domowa może być nielegalna
|
Na ten pomysł to raczej wpadli rodzice, którzy nie mają czasu dla swoich pociech by pomóc im w zadaniach. Nie uważam wcale, że zadań domowych zadaje się tyle ,że na nic innego nie ma czasu. Oczywiście są osoby bardziej lub mniej zdolne i wtedy potrzebują na to mniej lub więcej czasu. Czasami (znam takie przypadki) rodzice odrabiają zadania, by pociechy mogły więcej czasu spędzać z kolegami/koleżankami na podwórku, a nawet przed komputerem, by tylko nie przeszkadzali i absorbowali im czasu.
Zgadzam sie z KtOSiem. Jeżeli przy obecnym programie nie będzie wolno zadawać żadnych prac ( a co z referatami czy innymi wypracowaniami semestralnymi, które uczą samodzielnie poznawać i opisywać zagadnienia) to już za kilka lat będziemy miec pokolenie dysortografików, antymatematyków czy zostaną odkryte kolejne choroby powodujące problemy z nauką konkretnego przedmiotu oraz zaświadczenia typu "Mój syn ma alergię i nie może chodzić i uczyć się biologii".
Poziom nauczania (a raczej pochłaniania wiedzy) jest coraz niższy, ale zamiast znaleźć metody które mogą go podnieść, najlepiej tych najlepszych zniżyć, by Ci co sobie nie radzą mogli przejść próg ocen.
Chyba że coś za coś. Brak zadań domowych za dodatkowe godziny w szkole - jak w pracy 40h/tydzień.
A ja jeszcze zaproponuję, by zlikwidować ortografię całkowicie, ponieważ jest ona stresująca dla większości uczni (oraz rodziców) i to obniża poziom nauki.
Jednym słowem - Parodia. |
z jednego przedmiotu może i nie zadają tak dużo... ale wyobraź sobie może, że np masz z 5 przedmiotów dziennie po 2-3 strony zrobić, przeczytać, rozwiązać zadania itp
ja mam też w domu zajęcia, a jakiś czas wolny chciałbym też mieć, a nie wracam do domu o 16, do 19 zadania i co potem... potem to już się do spania trzeba szykować, bo rano do szkoły...
nie mówię, że mają całkiem zlikwidować, ale mogliby dać jakieś ograniczenie... tak samo ze sprawdzianami w tygodniu mogą być 3... więc jak miałbym się uczyć na sprawdzian który jest w poniedziałek, wtorek i środę pomiesza mi się wszystko i nie będę wiedział co jest co
kiedyś były 2 sprawdziany w tygodniu możliwe i było ciężko, więc wyobraźcie sobie co mamy teraz
|
Gimnazióm szkoua cienszka tródna bardza
|
Po pierwsze to poziom szkoły "ustalają" uczniowie. Jeśli gdzieś są osoby zdolne, którym nauka przychodzi łatwo, to i będą od nich więcej wymagać. Jak stwierdził Drak, 'poziom' szkoły jest po to, żeby zgrupować osoby mniej-więcej równe poziomem. Także jeśli ktoś, kto ma trudności z nauką trafi do klasy małych geniuszy, od których chcą więcej, to tym samym i on sie będzie musiał postarać i nadgonić za klasą. Ale jeśli komuś trafiły się barany/osły, które jak mają liczbę XVII to już im się mózg lasuje to wcale nie znaczy, że i jego wiedza zakończy się na 2+2, bo przeciez jakby nie było w szkołach z tym tzw 'niższym' poziomem nie biorą nauczycieli z mniejszym zakresem wiedzy niż w tych z 'wyższym'. I nie wiem, czy jeśli w jakiej szkole nie można poprawić 1, a u mnie można nawet czasem poprawić kartkówkę (z niektórych przedmiotów) to jestem w szkole Dnototalne. Raczej mam po prostu względnie miłych psorów...
A czy w liceum jest trudniej niż w gimnazjum? To już zależy, jakie liceum się wybierze. Jeśli cała klasa jest ponad poziom a Ty nie, to musisz się uczyć dwa razy tyle co oni, bo idą szybciej z programem. Ale można też trafić gdzieś, gdzie będą bałwany, nic nie robić i mieć dobre stopnie.
W sumie ja aż tak strasznie nie mam, nie przeuczam się, ale różnica jest widoczna. Na półrocze mam co prawda w większości czwórki, ale żeby mieć piąteczki to już musiałabym się choć trochę postarać i poświęcić na naukę przynajmniej godzinę dziennie (nie wliczając w to odrabiania prac domowych, których zgodnie z zasadą 'mój przedmiot jest jedyny i najważniejszy' stosowaną przez nauczycieli jest sporo...)
A rozmowy typu 'moja szkoła ma wyższy poziom i była na 3 miejscu w rankingu, a twoja na 4 i co, że w innym rankingu twoja była na 2, bo tamten jest beznadziejny ranking' uprawiane przez osoby z mojej byłej klasy są beznadziejne i żałosne :/
A poziom to w ogóle dziwny jest, bo np w mojej szkole do klasy plastycznej byl próg 180, a do muzycznej 60... Więc jak widać 'poziom szkoły' nie odzwierciedla w żadnym wypadku NICZEGO...
|
Najlepsza szkoła średnia w Olsztynie
|
Konkursy i rangingi mają ograniczony zakres. Trzeba je umieć czytać. Pomijam internetowe konkursy popularności, bo to całkiem insza inszość.
Szkoły powinny i muszą być rożne. Bo uczniowie są różni, rózne ich możliwości i potrzeby. Dlatego powinny być licea adresowane do najlepszych intelektualnie, najzdolniejszych naukowo. Ale także dla przeciętniaków jak i trudnych wychowawczo. Do kazdej z tych grup stosować trzeba zupełnie inne metody wychowawcze i dydaktyczne. Jeśli klasy będa jednakowe i mieszane... nikt nie skorzysta: zdolny będzie się nudził, "trudny" przeszkadzał.
Dlatego rankingi (np. poprzez senswone narzędzia ewaluacyjne) są potrzebne... aby wybrać właściwą szkołę. Nie można przekreślać modzieży "słabej", czyli przeciętnej. Z nimi trzeba tylko nieco inaczej pracować. Byc może znacznie bardziej motywować (bo może w domu zabrakło). I oni również mogą osiagnąć bardzo wysoki poziom. Inaczej trzeba pracowac z młodzieża "trudną". Tu chyba najlepsi Salezjanie w Katoliku (tam trafia często młodziez po wyrokach... i jest wyciągana na ludzi). Jednym trzeba więcej czasu poświęcić w przyswajani wiadomości, innym wychowawczo (co z geniusza źle wychowanego i źle przystosowanego do życia w społeczeństwie?)
Nie jesteśmy jednakowi. Dlatego trzeba szkół o zróznicowach programach nauczania. NIe można ich ujednolicać.
Jeśli więc rankig lub "która najlepsza", to od razu trzeba uzupełnić "a w jakim względzie najlepsza?". Inne szkoły wyjdą na prowadzenie w zakresie uzyskiwanej sredniej (np. z egzaminów kompetencyjnych, zewnetrznmych), inne w liczbie "olimpijczyków", inne w zakresie sukcesu pracy z uczniami "trudnymi lub zaniedbanymi", inne w sukcesie dzieci niepełnosprawnych, inne w pracy z "przeciętniakami" itd. itp. Inne w sukcesie zawodowym po... kilkunastu latach od opuszczenia murów szkoły!
Dlatego dobrze pisze poprzednik, stwierdzając, że najważniejsze, żeby świadomie wybierać liceum (czy inna szkołę) i jej program edukacyjno-wychowawczy (a także względem mozliwości dojścia-dojazdu).
Dlatego wnermia mnie niemiłosiernie dziobaty prezydent z miejskimi urzędnikami od edukacji, kiedy chcą odgórnie ustalać ile młodziezy ma pójśc do zawodówek, do tego czy innego liceum, gimnazjum itp. Także coniektórzy forumowicze, arbitralnie stwierdzający, które kierunki studiów sa niepotrzebne. Ja twierdzę, że sami zaintersowani (rodziec, i dzieci) lepiej wiedza, czego w zyciu chcą i czy to da im pracę. Dajmy im tylko szansę wyboru możliwie szerokiego i świadomego.
|
Zagłębie Dąbrowskie i jego mieszkańcy w mediach.
|
Prymus może liczyć na ekstrakieszonkowe Magdalena Warchala 2008-09-08,
Najlepsi uczniowie Miejskiego Zespołu Szkół nr 1 w Będzinie za dobre oceny otrzymują kieszonkowe. Ale nie od mamy czy taty, ale od sponsorów, których wynajdują właśnie rodzice. Na pomysł takiego wyróżniania zdolnych uczniów wpadł Jerzy Tomzik, dyrektor będzińskiej szkoły. - Pomyślałem, że skoro dorośli są wynagradzani za dobrą pracę, to może warto docenić w ten sposób również wysiłek młodzieży. Mamy wielu pracowitych uczniów, ale też wielu zdolnych i leniwych. Chcieliśmy tych drugich zmobilizować do rywalizacji z pracusiami - mówi Tomzik.
Pomysł spodobał się rodzicom, którzy powołali Towarzystwo Przyjaciół Miejskiego Zespołu Szkół nr 1, by za jego pośrednictwem szukać sponsorów dla projektu. - Na razie zdobyliśmy sześciu sponsorów, ale mamy nadzieję, że przybędzie ich w kolejnych latach - mówi Jarosław Gałka, ojciec gimnazjalisty i prezes towarzystwa. W pierwszej edycj programu stypendialnego najzdolniejsi uczniowie od września do czerwca dostaną po 40 zł miesięcznie. Gotówka trafi do czterech uczniów podstawówki i dwóch gimnazjalistów. Jedną z wyróżnionych osób jest Katarzyna Jasińska z II klasy gimnazjum, która zasłużyła na nagrodę średnią ocen 5,5. Kasia planuje wydać kieszonkowe na pomoce naukowe. Sponsorami, którzy objęli mecenatem pilnych uczniów, są dwie firmy, jedna radna, dwóch księży z pobliskiej parafii św. Jadwigi Śląskiej oraz Leszek Pala, absolwent szkoły. Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice http://miasta.gazeta.pl/k...ieszonkowe.html |
|
Jazda bez kontaktu w procesie szkolenia
|
Kurcze, ja chyba muszę po raz setny powiedzieć jakie jest moje zdanie na te wszystkie nurtujące tematy.
Nie mam nic przeciwko dobremu jeździectwu - wręcz jestem za. Uważam, że zarówno metody naturalne jak i klasyczne do niego mogą prowadzić. Wszystko zależy od nauczyciela i zaangażowania - chęci nauki. Nie było mi dane spotkać na swej drodze dobrego nauczyciela klasycznego. Za to poznałam program PNH i jestem w niego zaangażowana. Widzę rezultaty mojej pracy, bardzo dużo się nauczyłam, cieszę się z tego co robię, jestem w tym coraz lepsza. Staram się dążyć do bycia dobrym jeźdźcem z korzyścią dla moich koni. Nie mam ambicji sportowych i jestem jeźdźcem rekreacyjnym. Nie potępiam metod klasycznych, nie przeklinam wędzideł... przeklinam tylko głupotę ludzką i krzywdzenie zwierząt. W każdej szkole są kretyni i oszołomy, ale w każdej również są zdolni i utalentowani jeźdźcy. Chcę zaliczać się do tej 2 grupy, dlatego codziennie nad sobą pracuję. Cenię ludzi o otwartym umyśle, bez uprzedzeń, tolerancyjnych i sama staram się taka być. Lubię dyskusje na poziomie, szacunek dla rozmówcy, rzeczowe argumenty, prawdziwe zainteresowanie. Nie lubię bezmyślnej negacji i ksenofobii.
Dlatego staram się odpowiadać na pytania jak najlepiej potrafię, mówić o tym co wiem i czego jestem pewna, nie teoretyzować. Jestem uczniem, ćwiczę na poziomie 3 PNH, nie uczono mnie jak się zajeżdża młode konie, nigdy nie widziałam jak się to robi ta metodą. Moje wiadomości z tego zakresu wynikają z osobistych rozmów z instruktorem doświadczonym w tej materii. Jeśli na jakieś pytanie nie będę w stanie odpowiedzieć to chętnie zadam je korespondencyjnie w czyimś imieniu instruktorowi - jeśli zajdzie taka potrzeba.
Cenię sobie rozmowy z wami. Cieszę się, że poruszamy tak ważne tematy. Doceniam waszą wiedzę i chęć poznania problemu, ale czasem mi przykro, czasem się wściekam kiedy słyszę/czytam niektóre agresywne zarzuty niepoparte wiedzą, ani doświadczeniem oszczercy.
Jestem tu między innymi po to żeby dementować nieprawdziwe stwierdzenia. Dlaczego to robię? Czuję, że to jest potrzebne i nikt mi za to nie płaci
|
konkurs
|
| Czy ktos bierze udzial w konkursie na stronie
|
www.konkurs.alloo.pl ???
| Jakie opinie na jego temat macie?????
A czytales regulamin: "Uczestnikami konkursu mogą być wyłącznie uczniowie szkół średnich wszelkich typów (gimnazjów, liceów i szkół technicznych)." To dosyc zaweza grupe. No, ale zalozmy, ze mamy jakiegos zdolnego ucznia, ktory np. robi strony. Na 99% sam sie tego nauczyl, gdyz nie przypuszczam, zeby jakas szkola miala w swoim planie takie lekcje. Ale
|
ten uczen musi podac
rowiniez dane nauczyciela prowadzacego: "Zgłoszenie, oprócz pracy konkursowej, powinno zawierać: [...] - nazwę i adres szkoły uczestnika - imię i nazwisko nauczyciela prowadzącego ucznia, [...]" A dlaczego to sie okazuje potem: "Dodatkowo nauczyciel prowadzący ucznia-zdobywcę I miejsca otrzyma sprzęt elektroniczny o wartości 800 zł." i dlalej: "we wszystkich trzech kategoriach finałowych (strona WWW, program, gra) zwycięskie szkoły otrzymają wyposażenie programowe dla
|
pracowni języków obcych
(kurs języka angielskiego firmy Young Digital Poland o
|
wartości ok. 6 660 zł
każdy). nauczyciele prowadzący uczniów-zwycięzców Finału otrzymają komputery multimedialne (o wartości około 3 000 PLN)."
Czyli jesli nawet uczen wygra final, to on dostaje skuter
|
+ 2000zl z edycji, a
jego nauczyciel 3000zl + 800zl natomiast szkola prawie 7000. A jak pisalem wklad szkoly (i nauczyciela) najprawdopodobniej bedzie rowny 0. Jeszcze ciekawy jast paragraf o prawach autorskich, ale to juz
|
inna sprawa. W kazdym
razie na stronie konkursu nie ma podanego zadnego kontektowego adresu mejlowego, a dzial kontakt na stronie glownej nie
|
dziala... Nawet chcialem sie
o to zapytac z czystej ciekawosci, ale nie mialem gdzie. IMO konkurs sluzy glownie promocji samego serwisu alloo, a ewentualny zwyciezca bedzie mocno poszkodowany jak zobaczy jaka czesc nagrod nie trafila do jego kieszeni (jesli w ogole cos otrzyma...). I jak na moj gust to za duzo jest tych wszystkich sponsorow i patronow medialnych -
|
tylko sie reklamuja.
Jak chcesz brac udzial to bierz, ale ja bym sie wiele po tym nie spodziewal. Zreszta dodam, ze jakis Piotr Cywicki (wlasnie z samego
|
alloo) spamowal m.in
grupe pl.regionalne.lodz. Nie dosc, ze to byla NTG to
|
jeszcze podal adres do
strony glownej alloo, a nie podstrony z konkursem, co potwierdza przypuszczenia. Zainteresowanych zapraszam na grupe
|
pl.regionalne.lodz (lub
inne regionalne) watek: "KONKURS dla mlodych informatykow
|
i webmasterow !!!" z
Jestem właśnie jednym z takich informatyków webmasterów i pytałem się czy można nie podać nauczyciela. Odpowiedź była pozytywna tylko nie wiem co z nagrodami. Z tego co umię to wszkole nauczyli mnie jak skutecznie wieszać Widows 3.1 (sic! :-))
|
kosmos w oczch "szarego Kowalskiego"
|
Wiedza jaka jest przyczyna dni i nocy jest z astronomii bardzo podstawowaw. Zastanawiam sie jak wskazac w innych dziedzinach nauki informacje o takim samym stopniu podstawowosci. Umiejetnosc mnozenia w matematyce (powiedzmy pisemnego) ? Umiejetnosc czytania ze zrozuieniem ?
A co do reformy - jasne ze szkola jej wymaga. Tylko ze u nas jest tak ze kazdy gabinet rzadowy chce zrobic reforme i zadnemu to nie wychodzi. Ja pamietam duzo reform. Jestem taki stary ze pamietam jak wymyslono 10-letniua podtsawowke, kilakrotne redukowanie programu o 30 procent (ktore sie w koncu niestety udalo przeprowadzic) oraz rozne drobne glupotki typu proba likwidacji przerwy zimowej, wprowadzenie raz w miesiacu roboczych sobot (zeby dziedci byly bezpieczne gdy rodzice w pracy, ale dzieci klas I-III do szkoly nie chodzily). Kazdy rzad wywiera pietno na szkole. Teraz na fali jest problem seksu.
Kilka tygodni temu na pl.soc.edukacja.szkola byla dyskusja o nowych programach i o tym jak ktos wymyslil zeby przedmioty laczyc w bloki i tak np fizyka bylaby w jednym bloku z geografia i biologia. I oznaczoloby to ze tych przedmiotw uczylaby jedna osoba ! Co myslicie ?
|
No zaraz. Jesli zaklada sie, ze byle uczen moze i powinien opanowac material z tych wszystkich trzech przedmiotow (i paru innych jeszcze na dokladke), to niby dlaczego Pan Nauczyciel nie moglby opanowac tych marnych trzech przedmiotow?
I to powinno nam dac do myslenia: moim zdaniem wymaga sie od uczniow zbyt wiele. Nauczenia sie zbyt wielu rzeczy ze zbyt wielu przedmiotow naraz. I jednoczesnie - w izolacji jednego od drugiego. Rezultat - biedacy nawet nie znaja rzeczy naprawde podstawowych, chocby co sie kolo czego w naszym ukladzie kreci.
Wiec moze ten pomysl i nie jest taki zly: jesli wymagamy od ucznia znajomosci tak wielu roznorodnych rzeczy, to jest to wymaganie realne tylko wtedy, gdy calosc tej wiedzy jest zdolny opanowac jeden czlowiek - nauczyciel np. Inaczej bedziemy sie tylko oszukiwac. No ja rozumiem, ze nauczyciel musi wiedziec nieco wiecej, niz wiedza, ktora ma przekazac uczniowi. Ale tak naprawde, ta nadwyzka nie jest znow tak duza, zeby nie mogl, z taka nadwyzka, poznac trzech jakos tam zwiazanych ze soba przedmiotow.
A wlasciwie jedynym rozwiazaniem jest dobrze opracowana specjalizacja - wiedza minimum z wielu przedmiotow, wiedza obszerniejsza z jednego-trzech wybranych. Plus zajecia uzupelniajace, w miare sil i czasu.
A takze zroznicowanie wyksztalcenia w zaleznosci od mozliwosci ucznia. Czyli precz z urawnilowka - ktora w praktyce oznacza WYLACZNIE rownanie w dol. Grupowanie klas wedlug poziomu zdolnosci uczniow. Zarzucenie pomyslow w rodzaju "powszechnej szkoly sredniej". "Powszechna szkola srednia" oznaczac bedzie "mature" na poziomie czterech klas podstawowki, za cene wielu lat kiblowania w "szkole nibysredniej", kompletnie straconego z punktu widzenia uczniow zdolniejszych. "Powszechne" (choc tez z trudem) to moga byc co najwyzej te cztery klasy.
-- Zenon Kulpa
|
Kursy DTP w W-wie kto organizuje (dobre) ?
|
TRZY LATA TEMU ceniłem takie kursy podobnie jak korepetycje z jezyków obcych i stosowalem zasade: minimum 80 godzin (choć tak naprawdę nauka trwała do skutku), minimum 4000 PLN (czyli równowartość ceny JEDNEGO programu, a jednocześnie dwie/trzy średnie pensje operatora DTP po skończonej nauce) przy okazji uczyłem zasad postępowania z klientami, by zainwestowana forsa nie poszła na marne. Kiedy miałem trzech uczniów i każdy przychodził na parę godzin tygodniowo to i ja byłem świeży i pełen pomysłów, a i oni mieli ochotę odrabiać zadania domowe (własny komputer dla ucznia jest konieczny zadania polegały na rozwiązywaniu coraz bardziej skomplikowanych problemów i uczyłem gości tak długo, dopóki wymyślone przez nich problemy potrafiłem rozwiazać w sposób od nich prostszy a mimo to elegancki). Praktyczne, z życia wzięte przykłady, prawdziwe druki, cudze błędy i rewelacyjne pomysły są jedynym godnym uwagi materiałem dydaktycznym, który na takim indywidualnym kursie trzeba wspólnie opanować! Nie można uczyć nikogo obsługi PROGRAMÓW, a jedynie rozwiazywania prawdziwych problemów przy pomocy jak najprostszych narzędzi.
Nie wiem, czy dzisiaj ktoś udziela takich lekcji np. w Warszawie, ale jestem zdania, że jeśli osoba zainteresowana poważnie zabiera się do tematu (czyli chce w przyszłości pracować w branży i zarabiać na swoim fachu pieniadze) - to musi się liczyć z wydatkiem równym conajmniej trzech średnich pensji Operatora DTP 6000/8000 PLN plus drugie tyle na jaki-taki komputer. Po roku (bardziej zdolni nawet po pół roku) może spokojnie szukać pracy i szybko sobie te wydatki zrekompensuje. Nauka to inwestycja tak własnego czasu, wysiłku i talentu, jak również i pieniędzy kto uważa inaczej i chce iść na skróty (czyli na kursy masowe ) jest jak zawiedziona aktorka z mydlanej opery , która ciągle czeka na PRAWDZIWE OSKARY.
Pozdrawiam
Robert Jezierski
Taniej, to znaczy - ile? No, wal, MISTRZU ;), konkretnie, pln-ami. Bo ja tez wietrze temat, ze wiekszosc publicznej nauki podobna jest do publicznej milosci - w pospiechu, byle jak, z byle kim i to spieszacym sie do kolejnego klienta (wykladowcy - bez obrazy!). A i brzydkich przypadlosci nabawic sie mozna w obu przypadkach. Ale, poniewz pobieralem nauki u korepetytorow, pamietam jeszcze, ze nawet indywidualne lekcje moga wygladac zle - godzina i kasa. Ale widzialem tez kompletnego glaba, ktory w rok opanowal kurs chemii na tyle, ze dostal sie na medycyne. Slowem - licza sie checi i zaangazowanie obydwu stron T.
PS. Aha - jakos tak sie dziwnie dzieje, ze najwiecej pozytku przynosi nie nauka, ale "zabawa" - w tzw. kolkach zainteresowan. Bo i nauczyciel chetny, i uczniowie zainteresowani, a nauka w takiej grupie jest latwiejsza. Tylko, jak mowie to nie jest nadeta "kursanckosc", to zwykla ciekawosc, hobby itp., tyle ze na wysokim poziomie. No, ale na tym nielatwo zarobic...
|
|
pingwin pozornie drapieÂżny
|
| Kiedy MS wydał z *siebie* jakiś ciekawy element? :-)
Ciągle i nieustannie. I nie interesuje mnie, że robią to w oparciu o istniejące rozwiązania. Liczy się to, że je genialnie wynajdują, dostosowują, rozwijają...
Choćby domena NT oraz późniejsze AD z 2k. Marzenie ściętej głowy zrealizować takie coś w L.
Choćby działające sprawnie Terminal Services.
Nie wspominając o rzeczach z lat 80 i początku 90.
|
jasne. te c: i d: to faktycznie jest bardzo nowatorskie. a ta praca zdalna. zaraz upadnę z wrażenia.
| to łatwo mówić ,,phi, my zrobimy lepsze''. Jak już Kamień Jeden | wydumał, że piwo najlepiej smakuje z dodatkiem e=mc^2, to każdy uczeń | w podstawówce to wie... | No to wytłumacz co wymyślił MS? FUD? Nie no FUD też już dłużej był. ;-))
A wszelkie ułatwiacze? Wszelkie automatyzacje, wygoda dla użytkownika? Jakoś programy gonią raczej za sposobem podejścia MSa, a nie MS za ,,wygodą'' vima.
|
konkretnie jakie programy i do czego?
| Gates genialnie wykorzystał sytuację, genialnie przewidział przyszłość | i genialnie prowadzi swoje przedsiębiorstwo. | Ale konkretnie co mu zawdzięczamy?
Rozwój informatyki. Trafił gienialnie w moment, który inny przespali. Wprowadził komutery pod strzechy, do biur. Apple, choć było wcześniej i niby lepsze, poniosło porażkę, praktycznie zbankrutowało, by dopiero potem się podnieść w połowie lat 90, tym razem dzięki wizjonerstwu i zauważeniu tego, że jak już MS wprowadził to wszystko, to trzeba jeszcze dodać nieco ułatwiaczo-upiększaczy oraz czadowe obudowy i połechtać tych, co chcą komputer w kształcie lampy. Ale i tak bazują ZTCW na pakiecie biurowym MSO. Przeglądarką zaś do niedawna był IE i dopiero sprzeciw MSa sprawił, że sięgnęli po coś innego.
|
jest jedno ale. apple to sprzęt. porównaj cenę emaca z ceną komputerka złożonego z części. i co ci wychodzi?
| Gates oraz Microsoft ma świetny dział planowania, marketingu. | Świetnie zarabiają pieniądze, ale *mi* co z tego?
,,Janek jest zdolny? Ja wiem? Świetnie się uczy, ale co *mi* z tego?''
Ci nic. Ale oceniając ich zdolności, należy to brać pod uwagę.
|
ale nikt nie neguje ich zdolności marketingowych. chodzi tylko o to, że MS nie jest nowatorski, a wręcz przeciwnie. w tej chwili postęp istnieje tylko dlatego, że MS czuje konkurencję.
| Wiedzą czego potrzebują ludzie, wiedzą jak powinno to działać. | Nie wiedzą w moich oczach. Np. taki Blaster to w MS wymyślili?
No i? Jeden blaster, ewentualnie dwa. Programiści OS nie popełniają błędów? A popularność Blastera wynika z gupoty adminów, bo ZTCW to łatka na problem była PRZED Blasterem.
|
tak jak przed slammerem. i admini boją się łatek MS bo one są NIEBEZPIECZNE.
| Przynajmniej w zakresie sprzętu domowego. | Buhahahahhahahahahahah. Podaj przykład MS-sprzętu-domowego, który ma | wzięcie konsumenta i na którym MS zarabia - nie ma czegoś takiego.
Chodziło mi o oprogramowanie biurkowe. Źle się wyraziłem. Genralnie chodzi o pecety, palmtopy itp.
| ale na pewno na Peceta MS jest najlepszy. | Do czego? :-) Z resztą pecet w obecnych czasach to bardzo szerokie | pojęcie, co powiesz na 30 pecetów w racku?
Że nie o tym mówię. Mówię o zastosowaniu biurkowym oraz biurek łączonych w sieć, łatwo zarządzalną i przyjemną.
|
jasne. bardzo przyjemną. opowiedz mi jeszcze inna bajkę.
nie o serwery, sterowanie produkcją itp. ale o zastosowania takie jak mniej więcej Apple'a. Czyli domowy komputer oraz biurkowy w MSP.
Produkty Microsoftu są najlepsze na świecie. Nie są doskonałe (najlepszy=/=bardzo dobry), ale na razie jeszcze nikomu nie udało się ich przegonić. Jedyne, co przegania produkt Microsoftu w tej chwili, to jest Mozilla ze swoją przeglądarką, ale niestety tylko w przypadku stacji samodzielnych, gdyż już np. z siecią opartą o centralne zarządzanie i domenę 2k Mozilla sobie nie radzi.
|
jedyne co przegania Apple to sprzęt. nie system. apple upadł bo nie zdobył się na to co kiedyś IBM.
|
Nauczycielka konta Linux
|
W odpowiedzi na pismo z dnia sob 29. maja 2004 02:40 opublikowane na pl.comp.os.linux podpisane Focus:
[przekierowanie tam gdzie zwykle :) ]
| A skąd wiesz, że nie wyznaczono narzędzia?
| dostępne w pracowni.
Ale po pierwszej wykonanej prezentacji.
|
Owszem. I analizując etycznie, kapa od razu za to od strzału nie jest dobrym pomysłem. Ale nie wiemy jak zachowywała się uczennica itp. Ja generalnie w calym tym wątku staram się nie oceniać przypadku szczególnego i zachowania nauczycielki, ale całościowo analizuję problem, z którym sam się spotykam (ucznia, co mi nazda, bo on zna PSD zamiast GIMPa, albo PP zamiast Impresa; ucznia co przygotował prezentację na lekcję w jakimś egzotycznym formacie i trzeba jakiegoś triala instalować; ucznia co mi nazdał, że Mozilla jest bez sensu;). Nauczyciel zawsze dokonuje wyboru określonych narzędzi. Laski-ekonomistki uczę PKPiR na programach TGSoft, choć na świecie jest milion i jeden programów księgowych. Ale COŚ musiałem wybrać. Wybrałem to, co mi było najwygodniejsze i nie chcę wizyt rodziców, że ona w domu ćwiczy na StreamSofcie, Matriksie, Insercie czy Lesio Księgowość Incorporation.
Komputer jest na tyle uniwersalnym i różnorodnym narzędziem, że nigdy wszyscy nie będą zadowoleni. Nawet jak już będziemy pracować na GNU/Linuksie, to za chwilę ktoś powie ,,czemu KDE a nie Gnome albo fvwm''
Nie rób z dziecka głupiego. Zaraz stwierdzisz, iż dziecko wiedziało, że to na windows, a jednak z racji wrodzonej arogancji zaczęlo kombinować na MDK.
|
Nie przesadzaj, nigdy tak nie twiedziłem.
Albo, że rodzice tej uczennicy nie zapewniają jej dobrych warunków...
|
Ależ nie, zapewniają jej. Ale inne niż wybrana szkoła. Więc teraz pozostaje kwestia kompromisu, rozmów, negocjacji. Ale nie roszczeń i żądań.
Przewracasz wszystko do góry nogami. Wcześniej pisałeś, że do ciebie na kółka wyrównawcze nikt nie chodzi. Może nudzisz... (żartuję ;))
|
Nudzę, to racja. Ale oni na kółko nie mają chodzić mnie słuchać, a ćwiczyć to, czego nie wyćwiczyli. Ja się nie odzywam na kółku, jak nie spytają sami. Na lekcji też raczej mało mówię. To w końcu laborka. Dostają zestaw zadań z opisami i pracują, a ja pomagam jeno, jak komuś nie idzie oraz pilnuję, żeby nie gwałcili owiec.
Ale tu do cholery nie chodzi o system, ani o to gdzie i na czym dziecko może odrabiać zadanie. Chodzi o brak jakiejkolwiek próby rozwiązania problemu bez kategorycznej odmowy zezwolenia użycia alternatywnych narzędzi.
|
Owszem, zgadzam się, że jest problem. I jego rozwiązanie ,,spadaj laska'' jest wygodne dla nauczycielki. Z drugiej strony -- ona ma np. 250 uczniów (jak ja) albo 500 (jak niektórzy moi koledzy) i osobnicze rozwiązywania tego typu problemów może być trudne. Do instalacji GNU/Linuksa trzeba przekonać administratora, którego nierzadko w szkołach nie ma i trzeba zapłacić kupę kasy serwisantowi z zewnątrz.
Parafrazując... na tym kółku też jesteś tak autorytatywny?
|
Nie.
Może masz tam same windows'y,
|
hehehe... http://www.tristan.b7.pl/ http://silesia.linux.org.pl/ http://www.alrauna.org/ http://jesień.linux.org/
Ze szczególnym naciskiem na: http://www.silesia.linux.org.pl/Wyklady/wykladC.php http://www.silesia.linux.org.pl/Wyklady/Wyklady/WykladC/Wolne%20oprog... http://www.alrauna.org/
nie umiesz nikogo zainteresować.
|
A czym mam zainteresować? Ja mówiłem o możliwości przećwiczenia tego, na czym uczeń był nieobecny (zaspał, chorował, miał w dupie lekcję) oraz tego, co mu słabiej idzie.
Postaw się w sytuacji tej nauczycielki. Spróbowałbyś coś zaradzić? Jakiś LiveCD choćby. Wiem... trzeba wiedzieć co to LiveCD - ty znalazłbyś rozwiązanie, jej pozostało tylko odmówić.
|
No właśnie!
I na koniec (bez urazy oczywiście): - te zajęcia wyrównawcze to skąd się biorą?
|
Z rozkładu Gaussa.
Uczniowie nie mają dostępu do komputera/internetu, nie chodzą na zajęcia, są mniej zdolni, czy nauczyciel nie zawsze jest w stanie wykonać swą pracę tak jak należy: rzetelnie i z troską o korzyści ucznia.
|
Oczywiście wszystko razem z powyższym.
Jeżeli to ostatnie to należy się zastanowić nad wprowadzeniem nowych elementów i środków przekazu.
|
Zastanawiam się i pracuję nad tym. Ale nie jest to łatwe.
|
WINDOWS 98 PL - KUPIE
|
Po prostu z ogólnego tonu Twoich postów wynika, że masz najprawdopodobniej masę pieniędzy (no bo jak te parę tauzenów za soft to dla Ciebie taki drobiazg...)
|
dla mnie drobiazgiem i dlatego nie mam takiego softu na komputerze! Nie przekręcaj cudzych wypowiedzi, bo to nie jest w dobrym guście. Wokół "softu" tak jak w innych dziedzinach życia obowiązują pewne reguły. Nie wolno go na przykład nielegalnie kopiować i na dodatek sprzedawać kopii. Jeśli bawisz się w jakąś "zabawę" nie przestrzegając reguł to jesteś nie w porządku w stosunku do tych, którzy się do tych reguł stosują. W życiu tak jak w sporcie - kradzież softu do nauki to tak jak hormony dla ciężarowca. Kradnąc software jesteś zwykłym oszustem! Jeśli dla mnie cena softu o jakim marzę jest zawysoka to albo szukam sposobu zarobienia pieniędzy na spełnienie marzenia albo pozostaję to tylko w sferze marzeń. Można również marzenia przybliżyć troszkę do rzeczywistości aby nie frustrować się nadmiernie... Gdybym marzył o złotym Rollsie (a nie marzę...) to postarałbym się znaleść sposób aby go kupić a jeśli okazałoby się to niemożliwe jeździłbym tylko tym na co mnie stać - nawet poldkiem, o Rollsie marząc sobie utopijnie... Problem z softem jest taki, że ŁATWO GO UKRAŚĆ i wielu użytkowników komputerów to robi. Problem nie leży w tym czy KOGOŚ OKRADAMY czy nie. Problem jest w tym, że nie mamy moralnych hamulców działania WBREW ZASADOM wtedy gdy nikt nie stoi nad nami z batem sprawiedliwości.
Twoje zdanie o tym, że jak ktoś nie ma pieniędzy na oprogramowanie to może stać się pożytecznym członkiem społeczeństwa pracując łopatą dodatkowo potwierdza moje wrażenie o Tobie.
|
Czy jesteś jednym z tych twierdzących iż nauka powinna byc dawana Ci za darmo? Jeden ze zwolenników kradzieży oprogramowania tłumaczył się chęcią nauki obsługi ukradzionego softu... Przewróciło się nam wszystkim w Polsce w głowach, że nauka jest bezpłatna, szkoły licea i uczelnie za darmo więc studenci/uczniowie uważają że zawodu można się nauczyć za darmo - bez wysiłku. Że to się im od świata należy... Że jak nie ukradną aby się nauczyć to jedyną opcją jest ulica i zasiłek... To nie prawda! Nauka kosztuje - to inwestycja i to długoterminowa! Jek nie masz możliwości zainwestować lub nie widzisz większego w tym sensu bo nie jesteś wystarczająco zdolny aby inwestycja się zwróciła to czekają na Ciebie brygady w pomarańczowych kamizelkach... Przykre lecz prawdziwe - life is brutal.
Trzeba Ci widzieć, że większość z ludzi piszących na tę grupę nie ma na własność ani jednej fabryki, dlatego proponuję, swoje opieprzanie za kradzież softu skierował do innej grupy społecznej (i newsowej).
|
Ja też nie mam fabryki! Nie trzeba być bogatym aby być uczciwym! A wręcz przeciwnie... Ktoś kto nie ma oporów kraść będzie kradł jak tylko trafi się ku temu okazja. Ktoś uczciwy przeczyta "evaluation period 30 days" i po trzydziestu dniach zapłaci autorowi za jego ciężką pracę doceniając jego trud lub przestanie używać programu jeśli program mu się nie podoba lub nie spełnia jego oczekiwań. Ale w społeczeństwie w którym taki uczciwy człowiek nazwany zostałby "frajerem" będzie kwitł proceder kradzieży software'u dopóki się to nastawienie nie zmieni na szacunek dla ludzkiej uczciwości i honoru. Pszemol p.s. Będąc studentem elektroniki krakowskiej uczelni KUPIŁEM sobie za ZAROBIONE PRZEZ SIEBIE pieniądze Windows 3.1 PL i przeceniony wtedy już kompilator BorlandCv3.1 za 190zł na którym nauczyłem się programować w C/C++. Teraz pracuję w prywatnej firmie programując sterowniki przemysłowe i wykorzystuję tu umiejętności programistyczne właśnie jako "samouk". Dlatego w pełni rozumiem potrzebę posiadania softu do nauki lecz nie popieram kradzieży jako łatwy środek osiągnięcia celu. Mimo iż zarabiam nie małe pieniądze nie stać mnie na moje marzenie samochodowe jakim nie jest Rolls lecz czarny Jaguar ale nigdy nie wpadłoby mi do głowy posiąść go nielegalnie... A szlag mnie trafia słuchając pytania wielu z klientów naszej firmy 'czy ten soft "pójdzie" na zwykłym PC zamiast tego przemysłowego?'. W podtekście jest oczywiście pytanie: 'czy jak skopiuję to czy będzie dalej działać?' zadane nie w prost. Dodam: software nad którym 15-tu inżynierów pracuje od półtora roku... Na szczęście mój "soft" sprzężony jest ze sprzętem i to jest gwarancją dla mojej pensji w czasie pracy nad nowym produktem!
|
[OffTopic] Wojsko wzywa :)
|
Brać takich "niepokornych" do woja i dać im taką szkołę, że ... Na TVP2 wczoraj był taki program o młodych angolach (ćpuny, wariatki, alkoholicy), których wysłali na ciężki obóz na pustynię w USA. Tam ich nauczyli spokoju i zachowania. |
Poza tym jest to DOBRY sposób na cywilno-wojskowe prostowanie charakteru zanim niuchronnie trafią do paki, albo zrobią komuś krzywdę. Jak można łazić z nożem i zabijać ludzi, dosłownie bez powodu, zresztą jaki może być powód poza obroną konieczną? Kto normalny nosi kosę ze sobą? Czy spluwę?
Co do 1984... Każde państwo musi dbać o swoje interesy, może mamy dobrowolnie zrzec się niepodległości i podzielić między sąsiadów? Pomyślcie co czują żołnierze amerykańscy, kórzy idą w bój gdziekolwiek ich poślą. Czy oni nie są zindoktrynowani? Jest pobór i idą. Państwo ma swoje reguły. Nie jest dobry dla ogółu społeczności anarchizm. Przestało to być śmieszne, kiedy lekarze przestali leczyć, wypisywać akty zgonu, zwolnienia. Anarchiści chcą od września sparaliżować szkoły i urządzić strajk szkolny.
Tak nienawidzą Polski niektórzy uczniowie, nauczyciele, żeby protestować przeciw elementom wychowania patriotycznego. Szok. To czego chcecie się uczyć młodzi? Technik seksu analnego? Rozróżniania i racjonalnego użytkowania narkotyków?
Tam myślę, jak duże będę sprzeciwy i co zrobią z buntownikami. Do paki? Grzywny? Myślę że powinni wymyśleć system wolontariatu i obozów pracy, takie OHP współczesne z wychowanie patriotycznym. Wiem że to moja OBSESJA, wybaczcie mi to. Mam przeczucie że grozi Polsce zapaść demograficzna, różne zakusy syjonistów na odszkodowania, do tego agresywna polita Rosji, dziwna Ukrainy, Białorusi, niepewna innych sąsiadów. Niemcy z Francją tradycujnie przeciw Polsce. Angilia chciała przy budżecie 2007-13 dosłownie nas wyd..ać a zachować swoje niesłychane przywileje, rabaty w składce itd. Blair wciągnął nas też w dużej mierze w Irak... co nam w UE mocno zaszkodziło. Zawsze można to zamienić w sukces polityczny.
Polska powinna mieć sporą armię zawodowo-ochotniczą i przeszkolone rezerwy. Myślę że taki kurs życia może zmniejszać bezrobocie. Po wojsku powinny czekać na nich dodatkowe kursy, staże w organizacjach, jakaś oferta przed studiami.
Powiem że zaskoczyło mnie. Czytałem np na witrynie Ruchu Patriotycznego (Olszewski, Macierewicz, Janowski) że oni są za służba zawodową. Wygląda na to że Kaczyńscy postanowili wychować młodzież po szkole, a Giertych w szkołach. Pomyśleć że kiedyś służba w wojsku poborowa trwała 20 lat Znowu wróciła piechota wybraniecka z branki powszechnej. Jestem zaskoczony tak jak Wy. Zobaczymy. Po namyśle taka gwardia narodowa przyda się, choćby przy powodziach, pożarach lasów, wichurach.
Burdel jest w Polsce. Wojsko nie zniszczy nikomu życia, nawet jeśli o rok opóźni karierę, studia, pracę. Nie będzie fali. To zależy wyłącznie od ludzi. Kadra już nie jest taka jak za Samowolki i Krolla. Większa dzicz jest w wojsku brytyjskim, amerykańskim, ale tam szkoli się wojsko agresywne, zdolne bez wahania zabijać. U nas niewiele jednostek to potrafi poza Gromem. Polko znowu nim rządzi.
Znacie jakieś fajne fora, witryny o wojsku polskim? Ciekawe co tam piszą.
|
ZABURZENIA W ZACHOWANIU JAKO PROBLEM WYCHOWAWCZY - PRZYPADKI
|
Chciałabym opisać problem agresji w klasie, w której byłam dwa lata nauczycielem współorganizującym. Przez pewien czas w naszej klasie istniał problem agresji słownej. Używanie wulgaryzmów pozwalało zwrócić na siebie uwagę grupy. Spowodowało to, że takie zachowania dla większości chłopców stało się normą. Myślę, że okres dojrzewania miał tu spore znaczenie. W klasie zaobserwowałam oprócz tego inne formy agresji: ukrytą, przejawiającą się negatywnym nastawieniem do otoczenia, skierowaną na zewnątrz, między innymi używaniem agresji słownej, samoagresją emocjonalną poprzez wyolbrzymianie własnych niedostatków i niską samooceną. W klasie II f byłam nauczycielem wspomagającym i wychowawcą społecznym od pierwszej klasy. Pod koniec drugiej klasy zauważyłam, że niektórzy uczniowie oprócz niskiej motywacji do nauki stosują wobec kolegów agresję słowną. O jej występowaniu byłam także informowana przez innych nauczycieli, jak i samych uczniów. Wiedziałam, że utrwalanie zachowań agresywnych spowoduje wyraźne zmiany destrukcyjne w osobowości uczniów - przeświadczenie, że posługiwanie się wulgaryzmami jest powszechne i dozwolone społecznie. Moim celem było rozwiązanie sytuacji konfliktowych, praca nad systemem wartości uczniów, który powinien być oparty na zasadzie tolerancji i życzliwości dla innych ludzi, odzyskanie przez uczniów poczucia bezpieczeństwa, a tym samym poprawa ich funkcjonowania w szkole i odbudowa poprawnych relacji z rówieśnikami. W początkowych działaniach przystąpiłyśmy do diagnozy problemu. Uczniowie wypełniali ankietę diagnozującą zachowania agresywne. Analizie poddano 27 ankiety. Dokonana przez nich ocena klasy była niespójna. Połowa badanych stwierdziła, że w klasie występują konflikty, szczególnie wśród chłopców. Kilku informowało, że boi się kolegów. Osoby narażone na doznawanie agresji są stale te same oraz w pewien sposób odmienne: otyłe, mniej zdolne, inaczej (gorzej) ubrane. Zaproszony przeze mnie prokurator z Prokuratury Rejonowej w Rybniku przeprowadził dwu godzinne warsztaty na temat: „Przestępstw nieletnich i sposobów karania". Warsztaty uświadomiły uczniom, że młodociani również mogą zostać ukarani za czyny niezgodne z prawem. Wspólnie z pedagogiem szkolnym dokonałyśmy diagnozy zachowań leżących u podstaw trudności wychowawczych, a towarzyszące diagnozie zajęcia miały na celu nawiązanie dialogu sprzyjającego rozwiązywaniu konfliktów w klasie. By pomóc rodzicom w zrozumieniu zachowań ich dzieci zaprosiłam na wywiadówkę panią pedagog, która przeprowadziła zajęcia na temat: „Jak można zapobiec agresywnemu zachowaniu się młodzieży". Na kolejnych z lekcji wychowawczych przeprowadziłam drugą ankietę, której celem było uzyskanie informacji czy na zachowania agresywne uczniów mają również wpływ oglądane programy telewizyjne, gry komputerowe lub zachowania dorosłych. Moi uczniowie raczej nie mieli zorganizowanego czasu wolnego. Często przesiadywali przed telewizorem, a chłopcy dodatkowo przed komputerem. Wybierali filmy przedstawiające walki, bójki, rozboje. Część uczniów przyznała, że spotyka się z agresywnym zachowaniem dorosłych - krzyki, awantury. Wykorzystując zebrane informacje opracowałam program wychowawczy. Zwróciłam w nim uwagę na znaczenie precyzyjnego komunikowania się, doskonalenie dobrej komunikacji w grupie rówieśniczej, a także na zachowanie asertywne, radzenie sobie w sytuacjach trudnych, poznanie przyczyn i mechanizmów powstawania agresji i nałogów. Rodzicom uczniów przekazałam wyniki ankiety. Poinformowałam o istniejących zagrożeniach związanych z nasilaniem się agresywnych zachowań słownych. Przedstawiłam ogólne założenia teorii społecznego uczenia się zachowań agresywnych. Poprosiłam, aby kontrolowali sposoby spędzania przez ich dzieci czasu wolnego.
W roku szkolnym 2003/2004 widoczne są zmiany postaw i zachowań młodzieży. Coraz częściej możliwe jest nawiązanie dialogu, co sprzyja rozwiązywaniu konfliktów w klasie z odrzuceniem agresywnych zachowań. Uczniowie zwiększyli swoje umiejętności porozumiewania się. Zdecydowanie poprawiły się: atmosfera na lekcjach, wzajemne relacje między uczniami oraz relacje uczeń - nauczyciel. Mimo pozytywnych efektów nie zaniechałam dotychczasowych działań, profilaktycznie kontynuowałam realizację programu wychowawczego w części dotyczącej agresji słownej. Moje obserwacje dotyczące efektów podjętych oddziaływań potwierdzają inni nauczyciele, rodzice oraz sami uczniowie.
|
Zaburzenia w zachowaniu jako problem wychowawczy
|
Agresja oraz zachowania dzieci i młodzieży pełne przemocy stanowią poważny problem. W ostatnich latach obserwujemy w szkołach nasilające się zjawisko agresji i przemocy. Niepokojący jest fakt, że zachowania te dostrzega się u coraz młodszych dzieci. Bicie, plucie, popychanie, szarpanie, wymuszanie pieniędzy, niszczenie własności, przezywanie, wyśmiewanie, obrażanie, grożenie – to niestety przykłady z naszych szkolnych korytarzy. Nauczyciele wszystkich szkół, począwszy od szkół podstawowych (a nawet przedszkoli) do szkół średnich borykają się z problemem – jak radzić sobie z agresją u dziećmi i młodzieży. O tym, że zjawisko przemocy i agresji w szkołach staje się powszechne, informują nas niemal codziennie media. Oczywiście nie można uogólniać. Nie dotyczy to generalnie wszystkich szkół. Niemniej jednak musimy sobie zdać sprawę z tego, że ukrywanie lub „niedostrzeganie” pewnych negatywnych zjawisk spowoduje, że przestaną one istnieć i kłopoty rozwiążą się same. Szkoły, nauczyciele radzą sobie z agresją dzieci w różny sposób. Każdy pedagog rozpoczynając pracę z dzieckiem „trudnym” powinien dotrzeć do źródeł jego zachowań agresywnych. Analizując literaturę psychologiczną i pedagogiczną można wyróżnić kilka źródeł agresji. Jednym z nich jest dom rodzinny. Kiedy nauczyciel zauważa coś niepokojącego w zachowaniu swoich wychowanków, analizuje sytuację rodzinną dziecka. Rozbicie rodziny, alkohol, przemoc w rodzinie, nadmiernie surowe kary, brak zainteresowania ze strony najbliższych, wszelkie patologie – to przyczyny niewłaściwych, często agresywnych zachowań dzieci. Dziecko wzrastając w rodzinie pozbawionej wartości, samo przejmuje wzorce zachowań. Z powodu braku zainteresowania ze strony rodziców dziecko zachowuje się agresywnie, by zwrócić na siebie uwagę bliskich. W miarę dojrzewania coraz większym autorytetem dla dziecka stają się nie rodzice lecz rówieśnicy. Bardzo ważne jest do jakiej grupy rówieśniczej przynależy dziecko. By zaimponować kolegom młody człowiek o słabej psychice gotowy jest za wszelką cenę podporządkować się wymaganiom grupy. Zatem grupa rówieśnicza może również być źródłem agresywnych zachowań. Szkoła – niestety, trzeba to przyznać – staje się często przyczyną agresji i przemocy. Zbyt liczne klasy, przeładowane materiały nauczania, okrojona ilość godzin na realizację programów, brak funduszy na zajęcia pozalekcyjne powodują, że nauczyciel często nie ma czasu i możliwości na dotarcie do każdego ucznia i poznanie jego problemów. Realizacja treści nauczania często stoi ponad treściami wychowawczymi. Nasilające się wymagania wobec uczniów (sprawdziany, testy, klasówki) powodują, że uczeń, który nie może im sprostać i zaczyna się buntować. Wysokie wymagania być może są motorem do działania dla uczniów zdolnych i inteligentnych, natomiast uczniowie nie mający takich możliwości intelektualnych, załamują się, co czasem kończy się tragicznie lub zachowują się w taki sposób, by „zyskać” na wartości w oczach rówieśników. Uczeń oceniany negatywnie i nieustannie krytykowany nasila niepożądane zachowania. W obecnych czasach ogromny wpływ na kształtowanie postaw młodych ludzi, jest telewizja i komputer. Trudna sytuacja na rynku pracy często powoduje, że zabiegani rodzice coraz mniej czasu są w stanie poświęcić swoim dzieciom. Telewizja i komputer w wielu domach przejmują funkcję wychowawczą. Dzieci większość czasu spędzają przed ekranem, oglądając sceny pełne przemocy. Media popularyzują model bycia twardym, bezwzględnym i silnym, niekoniecznie inteligentnym. Dzieci coraz częściej zatracają poczucie rzeczywistości. Świat wirtualny miesza się ze światem rzeczywistym. Trudniej im jest rozróżnić dobro od zła. Zgadzam się z jedną z koleżanek z Forum, że bardzo przydatna w rozwiązywaniu problemów związanych z agresją może stać się dla nauczycieli pozycja R. Portmann „Gry i zabawy przeciwko agresji”. Zabawy te można przeprowadzać z dziećmi i młodzieżą w każdym wieku. Można je wykorzystywać na każdej lekcji, zajęciach terapeutycznych, zajęciach reedukacyjnych itp. Gry i zabawy uszeregowane są według następującej kolejności działań : - dostrzeganie agresywnych uczuć i ich wyrażanie, - rozpoznawanie przyczyn wściekłości i agresji, - uczenie się rozumienia siebie samego i innych ludzi, - opanowywanie i przezwyciężanie złości i agresji, - budowanie poczucia własnej wartości i silnej osobowości, - nawiązywanie nieagresywnych kontaktów, - pokojowe rozwiązywanie konfliktów. Książka zawiera mnóstwo ciekawych propozycji gier i zabaw. Dzieci chętnie biorą udział w takich zajęciach, otwarcie mówią o swoich problemach. Warunkiem jest jednak stworzenie klimatu pełnego zaufania i zrozumienia. Książka ta jest bardzo popularna, ale jeśli ktoś jeszcze nie miał jej w rękach, to gorąco polecam. beata_3
|
Roman Giertych - ministrem edukacji narodowej
|
Jaką niezależność światopogladową? Szkoły nie są niezależne, rządzi ZNP, który jest skrajnie lewicowy i takie treści przekazuje uczniom. Co to za niezależność?
Z tym niezdawaniem to jest drugi punkt. Może wreszcie nauczyciele zrozumieją, po odgórnym nawet nakazie, że jeśli słaby (lub zdolny, ale leniwy) uczeń powtórzy rok, to tylko dla jego dobra. To, że wszyscy zdają (są na siłę przepychani), nie jest dobrą sytuacją, tworzy patologicznych maturzystów, słabych fachowców itd... |
Mądrze prawisz waść. Szkoła to nie jest komuna anarchistów, lewaków, nie miejsce na narkotyki, poradniki seksualne jak tych zboczeńców z Krakowa, z ich ulotkami, akcjami. Mamy kraj z 1000letnią tradycją katolicką, są tradycje narodowe, patriotyczne, etos, chwała, martyrologia. Wszystko jest zdefiniowane i tylko wprowadzać te zmiany. Dzieci wyniosą ze szkół wszystkich szczebli fundament, gdzie będzie zachwycania się feminizmem, ruchem gejowskim, antypolonizmami, antypatriotyzmem.
Pora przyjrzeć się ZNP. Obawiam się, że gdyby ich zdekomunizować i zlustrować w 1989 roku, to mało by zostało nauczycieli nie umoczonych w komunę. Jak nauczyciel będąc TW może uczyć? Jak może patrzeć tym młodym idealistom w oczy? Młodzi nie mają nic do gadania w kwestiach założeń, fundamentów, cóż wie taki 16 latek o świecie, nie może ustalać programu nauczania. Natomiast rozmawiać można do to sposobów przekazywania wiedzy. Na pewno warto więcej życia, warsztatów. Metody które znane są ze szkoleń zawodowców. Mam wrażenie że cały system edukacji zawalił się. Produkcja lewaków, anarchistów. Całe pokolenie 15-25 latków pije alkohol, pali trawę i papierosy, ćpa, zaczyna z seksem co zwykle źle się kończy. Dzieciom wpycha się instrukcje jak bezpiecznie uprawiać seks i pęki prezerwatyw zamiast nauczyć je od przedszkola czym jest seksualność, uczucia, rodzina - zmierzanie do niej. Nie zaszkodzi podejście katolickie na pewno nikomu, nawet satanistom, ateistom i krisznowcom. Młodzi ludzie na studiach, czy w pracy dopiero ostatecznie się ukszktałtują. Szkoła musi stać się szkołą, tak jak gimnazja przed II wojną, jak licea, jak szkoły techniczne. Bunt przeciw dobremu wychowaniu, to jest po prostu zdumiewające. Nie można tolerować wszystkiego, taka tolerancja jest chaosem, anarchią lewacką i zbieramy już owoce bezstresowego wychowania w szkołach.
Prostesty są STEROWANE, pytanie przez kogo. Co to jest "Inicjatywa Uczniowska"? Jeden z protestujących taki ruch reprezentował. Kończąc ciekawi mnie co Giertych planuje. Czy coś da się wyciągnąć z materiałów LPR na ten temat? Programu Młodzieży Wszechpolskiej nie przeniesie żywcem do szkół. Musi uważać z propagowaniem wartości katolickich. To niesamowicie wnerwi wiele środowisk w tym Żydów, których w Polsce jest przecież tylko 1200 Bezpieczniej będzie całość nazwać patriotyzmem, etyką itd Czy możliwe jest dobre wychowanie rozwydrzonej młodzieży?
Czy są tu osoby znające się na edukacji, wychowywaniu dzieci, młodzieży? Żeby zacząć dyskutować potrzebne są raporty o edukacji w późnym PRL i w całej III RP, następnie jak owe roczniki sobie radzą na rynku pracy, na uczelniach... tu się nie da pocyganić i można zbadać wszystko, także powiązanie z przestępczością, ilością morderstw wśród młodych.
Kogo nam III RP wychowała? Są statystyki. Potrzebni fachowcy, bo jak wszyscy będziemy bić pianę, to wątek będzie płytki.
|
"Twarde" przedmioty
|
Stawiasz wszystko na głowie, Vykosh. Postulujesz, żeby przez podstawówkę i liceum sposobić dzieci do pracy zawodowej, uczyć ich na przykład podwodnego spawania, prowadzenia księgowości, borowania zębów itp., a poten na studiach uczyć ich czegoś o świecie? Absurd, ale własnie to wynika z Twojego posta.
Nie rozumiesz niestety, że stawiając na absolutnie pierwszym miejscu "umiejętności przydatne" chcesz odrzeć ludzi z kultury. Efektem edukacji zreformowanej wedle Twojej wizji będzie społeczeństwo pozbawione korzeni cywilizacyjnych, odkrywające na co dzień stare prawdy, niezdolne do szerszej refleksji, syte ale cierpiące z powodu pustki intelektualnej. Zamiast społeczeństwa powstanie zbiorowisko obcych sobie ludzi, pozbawionych wspólnych punktów odniesienia.
Moim zdaniem edukacja dzieci, czyli podstawówka, gimnazjum i liceum nastawione powinny być na maksymalnie szerokie kształcenie, na zaznajomienie młodych ludzi z całym spektrum wiedzy, także kulturowej i cywilizacyjnej. Tylko w ten sposób można stworzyć świadomych obywateli, ludzi, którzy będą mogli wziąć odpowiedzialność za swoje życie i otoczenie. Studia z kolei powinny być już stricte specjalistyczne. Licea równiez mogłyby być lekko profilowane, ale bez przesady.
Świat świetnych specjalistów nieświadomych, skąd się wzięli i co odziedziczyli po poprzednich pokoleniach, to temat na świetną dystopię SF, ale broń Boże, by się ziścił w rzeczywistości. |
Nie postuluje, zeby uczyć w liceum spawania, ale aby uczyć tego co młodego człowieka interesuje. I niech on sam sobie wybierze z czego jest dobry, co lubi, co chce robić i co będzie robić w przyszłości. On albo jego rodzice. Załóżmy, że młody człowiek jest: a) bardziej zdolny - niech w liceum skupi sie na kierunkach go interesujących, np. matematyka, fizyka, angielski i rosyjski - ma ochotę zostać inżynierem mechanikiem - chce projektować turbiny do odrzutowców. Niech ma mozliwość zadawać maturę z matmy, fizy i angielskiego. Lubi to i jest w tym dobry. Po co ma marnować czas na polski, niech się uczy do olimpiady z matmy i fizy. Jak będzie chciał to polski też może wybrać na maturze - ale może a nie musi. b) średnio zdolny - niech uczy sie tego co lubi - np. biologii, chemii, łaciny. Chce zostać technikiem stomatologii. Chce wymyślać nowe wypałnienia albo projektować protezy zebów ewentualnie sztuczne szczęki. Nie lubi matmy, fizyki, polskiego, historii, etc. Po co ma się tego uczyć? Nie chce - niech nie musi. Jak będzie miał ochotę - przeczyta książkę np. Normana Davisa albo obejrzy program o Bitwie Jutlandzkiej na Discovery zamiast "M jak Miłość". Oczywiście jeśli będzie chciał. c) mało zdolny - lubi historię, chciałby zostać archeologiem, albo pomocnikiem archeologa, jeśli nie da rady zdać nawet na studia licencjackie. Niech się uczy historii. Matematyki nie lubi i nie rozumie, fizyki, chemii również. Polskiego nie lubi - nie lubi czytać fikcji. Woli historię, daty, no ma dobrą pamięć. Niech zda maturę z historii i np. poslkiego albo wiedzy o społeczeństwie, cokolwiek co najłatwiej mu przyjdzie. d) totalnie niezdolny - nie lubi, nie chce i nie potrafi się uczyć. Ma szanse znaleźć pracę wyłącznie fizyczną lub mało wymagającą intelektualnie, np. spawacz, operator koparki. Jest niezły manualnie. Po co ma się uczyc polskiego lub matematyki, może iść do technikum ewentualnie zawodówki i zdawać wyłacznie przedmioty techniczne - lubi to i jest w tym niezły, rozumie intuicyjnie narzędzia i maszyny. Nad polskim będzie ślęczał zamist 10 raz szybciej uczyć się podstaw mechaniki.
Chodzi mi o wolność i prawo do wyboru. Wystarczy wprowadzić zasadę "kredytów" jakie są w szkołach na zachodzie i uczniowie będą mogli sobie wybrać co chcą - byle tylko uzyskać wymagane minimum. Powstają 2 problemy: - co zrobić ze słabymi nauczycielami, którzy nie potrafią i uczyc i nikt ich nie wybierze? - co zrobić z nauczycielami przedmiotów, które są niepopularne? I tutaj lobby nauczycielskie twardo broni swoich przywilejów. Problem może być z planem zajęć i salami, gdyż każdy uczeń będzie miał inny grafik. Ale przypuszczalnie w dobie komputerów i solvera w excelu ten zawiły problem logistyczny dałoby się rozwiązać.
A co do tzw. kultury i "Mickiewicz wielkim poetą był" może warto zrewidować opinię? Dobór lektur w szkole zamiast zachęcać do tej kultury - odstrasza.
|
Wojskowe liceum muzyczne
|
Ministerstwo Obrony Narodowej ma duży problem z absolwentami Wojskowego Liceum Muzycznego. Podstawową i zasadniczą sprawą jest pobyt elewów WLM w szkole przed ukończeniem 17 roku życia. Największym błędem wszystkich kadrowców zajmujących się muzykami było zmienienie daty rozpoczęcia służby na 17 rok życia i tym samym zanegowanie dwóch pierwszych lat nauki w tej szkole. Jest to wbrew wszystkim przepisom takich dat nie można zmienić tak jak peselu i daty urodzenia. Naszym błędem było brak natychmiastowej reakcji na ten fakt. MON nie dopuszcza do wiadomości że takie fakty miały miejsce. Regulaminem szkoły był regulamin szkoły chorążych. Jeżeli był odrębny dokument odnoszący sie do elewów to nie przestrzegano go. Jeżeli na dzień dzisiejszy okres ten nie jest uwzględniany to na jakiej podstawie ja przed 17 rokiem życia znalazłem się w szkole chorążych. Do Wojskowego Liceum Muzycznego w Gdańsku powołany zostałem na podstawie rozkazu…………………………………………z dnia……………….. Orzeczeniem wojskowej komisji lekarskiej uznany zostałem za zdolnego do czynnej i kandydackiej służby wojskowej. Z dniem rozpoczęcia nauki czyli .................r. otrzymałem tytuł elewa szkoły podoficerskiej. Legitymowałem się książeczkę wojskową. Zostałem skoszarowany. Otrzymałem umundurowanie wojskowe i obowiązywał mnie zakaz poruszania się w ubiorze cywilnym. Obowiązywał mnie Regulamin Służby Wewnętrznej ten sam co żołnierzy służby czynnej. Korzystałem z przepustek stałych, jednorazowych i rozkazu wyjazdu. Przysługiwał mi urlop wypoczynkowy w wymiarze 26 dni na zasadach przyjętych w Wojsku Polskim. Otrzymywałem przysługujące mi uposażenie zasadnicze (żołd), oraz dodatki do uposażenia zasadniczego i inne należności pieniężne (dodatek funkcyjny, wyprowiantowanie). Pełniłem służby dyżurnego kompani, łącznika oficera dyżurnego i pododdziału alarmowego. Wobec mnie i moich kolegów stosowano system kar i wyróżnień. Świadczyłem na rzecz wojska wiele usług jak sprzątanie rejonu zakwaterowania, odśnieżanie, regulacja ruchu, dyżury na kuchni i prace przy rozładowywaniu koksu opałowego. Pełniłem funkcje dowódcy drużyny i pomocnika dowódcy kompani. Wielu moich kolegów było odpowiedzialnych za magazyny z umundurowaniem, lub prowadzenie rozkazu kompani. Brałem udział w zajęciach wojskowych jak poranny rozruch fizyczny, musztra pojedyńczego żołnierza i pododdziału. Wraz z orkiestrą tworzyłem oprawę muzyczną uroczystości państwowych i wojskowych. Przez cały okres nauki w WLM podlegałem tym samym regulaminom i traktowano mnie jak kandydata na żołnierza zawodowego. Pierwsze dwa lata nazywano mnie elewem szkoły podoficerskiej, a następne trzy kadetem szkoły chorążych. Pełniłem różne funkcje i otrzymywałem stopnie wojskowe kończąc promocją na stopień młodszego chorążego i dyplomem ukończenia Szkoły Chorążych. Jeżeli ktoś powie, że pierwsze dwa lata nauki były na innych zasadach to ciekawe jest porównanie sytuacji, w której na jednym roku rozpoczyna naukę dwóch uczniów 15 latek i 17 latek. Kandydat 17 letni ma zaliczony cały okres, natomiast 15 latek pełniący służbę na identycznych warunkach i zasadach ma zaliczony okres służby dopiero od ukończenia 17tego roku życia. Nie zaliczenie mi okresu służby od dnia wstąpienia do WLM podważa moją obecność w tej szkole, równość wobec prawa i sprawiedliwość. Powoduje straty finansowe, opóźnienia w nabywaniu praw do urlopów, praw emerytalnych i innych świadczeń. Nadmieniam, że istnieje dużo dowodów w/w faktów w postaci rozkazów dziennych, ewidencji wychodzących z koszar, czy lista żołdu. Jeżeli jest dokument który mówi, że małoletni w WLM traktowani byli na innych prawach chciałbym zapoznać się z nim. Jeżeli wynika z niego, że nie powinienem być skoszarowany, mieć służb pobierać żołdu jeździć na przepustki i podlegać regulaminowi wojskowemu - to MON ma jeszcze większy problem bo przed sądem będę rościł o odszkodowanie za wykorzystywanie mnie jako nieletniego. A dowody na taki stan rzeczy są potężne. Chociażby wszystkie grania wykonane na rzecz wojska, także te w kościołach i dożynkach (niejednokrotnie płatnych). Ciekawy stan rzeczy, że czasami kilka orkiestr naraz grało na każde pierdnięcie.
ps. Na razie jestem cierpliwy. Pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich w Warszawie pokazało tylko brak fachowości i kompetencji ze strony rzecznika. Mylił pojęcie elewa orkiestry wojskowej z elewem Wojskowego Liceum Muzycznego. Na nasze pismo odpisał szablonowo i bez konkretów. Ciekaw jestem jakie zainteresowanie i dociekliwość prawdy wykazałyby media np.program fakty. Mogłoby wyjść na jaw więcej ciekawostek na temat WLM. Myślę, że MON powinien jak najszybciej na poważnie zająć sie tą sprawą - bo koszty odszkodowań rosną.
|
Szkolnictwo
|
| Można tylko dopowiedzieć, że lepszy jeszcze jest jak chleje na umór, kradnie i jest dresem. Wtedy to jest uczciwy Polak |
Patriota
Oczywiście, że jest to droga, tyle, że nie dla jednostki, lecz dla kraju. Jednostki podążające drogą rozwoju się oczywiście zdażają - ale to nie są Prawdziwi Polacy.
Moge wyjaśnić. Moja mama uczy w szkole. Jest zwykłą etatową nauczycielką wosu i francuskiego w jednej "najlepszych" szkół publicznych w wawie (pierwsza piątka chyba) - a mówie to tylko po to, żeby poprzeć czymś słowa. W jej szkole, jest ~60 nauczycieli; to loteria, pół na pół. Połowa jest ok; przygotowani, wykwalifikowani, doświadczeni lub nie, ale odpowiedzialni za swoją pracę - choć i tak są przepracowani to dają z siebie dużo. Druga połowa jest beznadziejna; leniwa, kombinująca, podstarzała klika snująca intrygi polityczne i ucząca z przyzwyczajenia tych samych rzeczy od x lat. Uczniowie w szkole są dla nich zbędnym dodatkiem - to ofc sytuacja przerysowana a między skrajnościami jest dużo szarości. Uczniowie tracą na tej sytuacji, a nie da się tak łatwo zwolnić nauczyciela dyplomowanego (praktycznie się nie da), a dowody na szkodliwość takich zapisów w Karcie Nauczyciela - zabytku PRL - widać w mediach. Było już kilka spraw tego typu; nauczyciel nazista, nauczycielka w jakiejś wsi ucząca o wielkim polaku Krzysztofie Kolumbie, który opłynął Ziemię dookoła (nie wiem czy pamiętacie ) itd.... a pozbyć ich się w praktyce nie da - zwłaszcza, jeśli mają znajomości. To każe postawić pytanie: komu służy taka szkoła? Nikomu (nawet nie nauczycielom, bo zarobek marny). O wspomnianych środkach edukacyjnych i pomocach juz nie mówiąc - to fakt, brakuje tego. Szkoła niepubliczna jest inna pod tym względem - wynika z tego, że jako instytucja bądź co bądź komercyjna podlega innym prawom. "Klient nasz pan" sie mówi - troche tak jest, ale nie oznacza to, wbrew obiegowej opinii, że uczniowie płacą za oceny czy to, ze moga wchodzic na głowe nauczycielom, bo płacą (pewnie tak też sie dzieje, ale nie sądze by tak było w tych "lepszych" niepublicznych szkołach). Od wzystkich nauczycieli wymaga się, żeby byli odpowiedni - nie ma starych świętych krów, bo jeśli sie pojawia, to zostaje usunięta - komercjalizacja instytucji umożliwia prywatnemu pracodawcy dobór pracowników według ich kwalifikacji. Państwo jako pracodawca musi chronić pracowników - pracodawca prywatny, musi dbać o interes, dlatego nie zależy mu na ludziach nieodpowiednich, to chyba oczywiste. Własny program można prowadzić też w szkołach publicznych, jesli o to chodzi, ale to jest tam trudniejsze (wiecej wymogów formalnych). Skoro jest tak super, to czemu szkoły publiczne są na szczytach rankingów? Niepubliczna edukacja jest młoda w RP, pozycja szkół publicznych jest pewna od dziesięcioleci, co przyciąga do nich dobrych uczniów a tylko część dobrych idzie do niepublicznych szkół. W szkole niepublicznej jest tak: jak nic nie umiesz, to nie będą ci rzucać kłód pod nogi, żeby cie wywalić. Przemkniesz sie na 2-3. Jak jestes zdolny/pracowity a najlepiej jedno i drugie, i jesli oczekujesz pomocy w rozwoju od nauczycieli, to na pewno ją otrzymasz (bardzo na tym korzystam ) co nie wchodzi często w grę w innych szkołach, bo nauczyciele mają za dużo obowązków. Do tego dochodzi ilość uczniów w klasie - róznica jest mniej więcej dwukrotna, co dwukrotnie skraca czas nauczyciela/ na jednego ucznia.
Konkretnie w mojej szkole funkcjonuje bardzo korzystny system rozszerzeń i seminariów; po 1kl liceum kończę przedmioty: inf. geogr. biol. chem. fiz. wok. - a uzyskane godziny przeznacza się na utworzenie lekcji rozszerzonych dla uczniów w grupach (każdy ma swój plan, ludzie chodzą na niektóre lekcje razem a na inne w odpowiednich grupach. Plan jest taki, ze jezeli ktos chce rozszerzac historie i matme, to te lekcje w zakresie rozzerzonym nie odbywają się na raz.) System w praktyce sprawdza się. Jest jeszcze kwestia języków w szkołach- ja, będąc w "klasie" rozszerzającej wos i historię mam po 5 godzin obu języków - ang i fr (lub niem). Ludzie będący w tzw. :klaach lingwistycznych" mają po 3-4 godziny albo 4 jednego 3 drugiego ew 5 jednego 3 drugiego etc. Efekt: będąc w najwyższej z 3 gru na ang realizujemy podręcznik , który nigdy nie zostanie wpisany na listę podręczników kuratoryjnych, bo jest za trudny
kurwa, bez sensu sie rozpisałem jak cos jest bez sensu albo jesli pominąłem coś ważnego, to prosze o wyrozumiałość, bo jestem zmęczony
|
Gułagi Giertycha
|
Roman dziś przyznał, ze może należy się zastanowić nad likwidacją gimnazjów i powrotem do systemu 8-4. Szkoda, że nikt się nie zastanowił 8 lat temu |
zamysł był dobry, sprawdzony zresztą w wielu krajach
14 w otoczeniu 7 latków, to też nie jest ideał
lepiej, gdy jest taki delikwent wprowadzany w dorosłość, stąd też hasło było, by zbliżyć gimnazjalistę do licealisty raczej niż trzymać z siuśkami z 1-6 SP
I może by to wyszło na zdrowie, gdyby dorastać im pomagano, ucząc odpowiedzialności, wypełniania obowiązków, umiejętności sprostania wymaganiom i ponoszenia konsekwencji za błędy. Jednocześnie motywując do pracy. Jednym w końcu z oczekiwanych efektów było zwiększenie liczby uczniów kontynuujących nauke w LO. Liczba sie zwiększyła, a jakże ino jakich uczniów? Którzy pisac poprawnie nie potrafią, gdy prosze o przetłumaczenie 7-wyrazowego zdania, to po przetłumaczeniu pierwszych 3 słów zawsze pada" a co było dalej?", uczniów którzy liczyć za dobrze nie potrafią, Francji koło Egiptu szukają i tak w ogóle, to ich hobby, to muzyka i TV, zazwyczaj dlatego, że inni podobnie powiedzieli.
Sytuacja pod względem inteligencji populacji sie nie zmieniła, ci, co normalnie by uczyli sie w zawodówkach, zdobywali zawód i mogli pójść / wyjechać do pracy, męczą się w liceach ciągnąc w dół poziom całej niemal szkoły, przez co tracą ci naprwadę zdolni i pracowici
A co wyszło z tego gimnazjum? Poza nielicznymi wyjątkami, najpierw wychuchane nowe dziecię polskiego systemu edukacji wsparte hasłami bezstresowego wychowania było głaskane i głaskane, później ponieważ zdublowały sie programy nauczania końca podstawówki i części gimnazjum nudzone lekcjami na ten sam temat, przyzwyczajane do nieróbstwa, karmione coraz to nowymi prawami, nagrodami i "tygodniami bez jedynek" w nagrodę za rytmiczne pierdzenie lub zwycięstwo klasy Ib nad Ic w konkursie przedmiotowym pani Jadzi, której zas papirek do teczki sie był przydał. No i akademie co tydzień...no kurwa przesadziłem, w sąsiednim gimnazjum sa tylko co 2. Z okazji okazji, że jest okazja, by papirek do teczki dorzucić potwierdzający, że zaś znowu byłem, czy byłam aktywna i kreatywna. No a każda akademia, to tydzień kurna przygotowań, najsampierw 5 dziewuszek pod okiem pana plastyka maluje dekoracje w asyście 5 innych "zwolnionych do pomocy", 7 muzyków i 12 śpiewaków dba o akcent artystyczny w sensie muzycznym, nie licząc oczywiście tych kilku kolegów do pomocy przy noszeniu gitary i fujarek trzech A to, że mi z 80, czy 90 godzin ang w roku najlepszych uczniów zwalniali na te zasrane próby 20 razy + z 15 lekcji spędzonych na oglądaniu tych sztuk, tudzież z powodu innych okazji i ważnych powodów z 15 lekcji poszło się...., to nic.
Zresztą mam to w dupie, odkąd sie okazało, że zapowiadając na 5 dni wcześniej kartkówkę ze słówek z 3 stron podręcznika (obrazki zajmowały z 1/3) męczę i stresuję coniektóre dzieci kazałem sie im pocałowac w dupę. Dałem dop za równomierny oddech, 3 za kolorowankę, 4 za wkucie 10 słówek w semestrze, a 5 dla aktywnych i dzieci znajomych I teraz wszelkie pytania, a może wziąłbyś chociaż parę godzin w gimnazjum zbywam staropolskim "a pocałujta mnie w dupę"
Ja tam się nie dziwię, że starsi w LO otwarcie mówią o straconym czasie, zaległościach itp.
Jak kto to kiedy naprawi, to Nobla powinien dostać
PS Zastrzegam, że wszelkie podobieństwa do osób......., no i oczywiście nie wszędzie tak jest, po prostu w większości jeno
|
newsy 2007
|
Świdnica jest pierwszym miastem w regionie, w którym uczniowie będą mogli zdawać międzynarodową maturę
Licealiści na szóstkę Świdnicki „Kasprowicz” to druga publiczna szkoła w województwie, po V LO we Wrocławiu, w której młodzież będzie się przygotowywać do międzynarodowej matury. Powiat chce wyłożyć na to gotówkę
Mamy szkołę, w której są doskonałe warunki i kilku nauczycieli, którzy będą mogli wykładać przedmioty po angielsku. Resztę kadry dokształcimy. W budżecie są pieniądze na szkolenia i studia podyplomowe dla nauczycieli – wylicza Anna Zalewska, wicestarosta świdnicki. – Przede wszystkim jednak mamy entuzjazm i zaangażowanych ludzi, a to jest gwarancją sukcesu – dodaje.
Drzwi do kariery Pierwszy międzynarodowy egzamin będą zdawać ci, którzy w tym roku skończą gimnazjum i zdecydują się na kontynuację nauki w liceum. Muszą już pracować nad doskonaleniem języka. W czerwcu przyszłego roku będą musieli zdać specjalny egzamin, by dostać się do klasy z międzynarodowym programem nauczania i maturą. A ta powstanie w I Liceum Ogólnokształcącym w Świdnicy. Jeszcze w tym roku szkolnym rozpocznie się remont poddasza. Zostaną tam utworzone małe sale lekcyjne dla międzynarodowej klasy, która będzie dzielona na kilka grup. W zajęciach ma uczestniczyć po kilka osób. – Pomysł bardzo dobry, bo dziś język angielski nie jest dla mnie i moich znajomych przeszkodą. Zastanowię się nad taką klasą, zwłaszcza że i tak chcę się uczyć w „Kasprowiczu” – mówi Joanna Krupa, gimnazjalistka ze Świdnicy. – A międzynarodowa matura otwiera przed nami drzwi na najlepsze uniwersytety świata. Jest o co walczyć.
Wygodniej i taniej – Dziś wiele naszych zdolnych dzieci uczy się w Wrocławiu – mówi Anna Zalewska. – Chcemy im stworzyć warunki na miejscu. Poza tym, coraz więcej inwestorów przyjeżdża do Świdnicy, czy Wałbrzycha z całymi rodzinami. Oni też chcieliby mieć odpowiednią szkołę dla swoich pociech. Chcemy jednak, by to nie była szkoła dla wybranych, owszem dla zdolnych, ale nie tylko dla zamożnych. Nauka w klasie jest bezpłatna, uczniowie muszą wnieść tylko opłaty egzaminacyjne (około 2 tysiące złotych) i kupić książki. To jednak koszt jednorazowy, a jak kogoś nie będzie na to stać, pomyślimy o jakimś stypendium. – Moje dziecko zna język angielski bardzo dobrze i kiedy kończyło gimnazjum zastanawialiśmy się, czy powinno kontynuować naukę w klasie z międzynarodową maturą – mówi Monika Wiórkowska ze Świdnicy. – Kiedy jednak okazało się, że najbliżej jest Wrocław, a zajęcia w takiej klasie są od rana do 18, to stwierdziliśmy, że nie ma możliwości, by tam dojeżdżała. Mieszkanie w bursie też kosztowałoby za dużo. Dlatego bardzo dobrze, że dzieci będą mogły uczyć się na miejscu. Szkoda tylko, że dla mojego dziecka jest za późno.
Przepustka do Harvardu Międzynarodowa matura zdawana jest od lat 60. W Polsce pierwsze takie egzaminy odbyły się w 1995 roku. Dziś każdego roku przystępuje do niej około 10 tys. uczniów reprezentujących ponad 150 narodowości. Egzaminy zaczynają się 2 maja i trwają trzy tygodnie. W tym czasie uczniowie zdają sześć przedmiotów. Obowiązkowy jest język ojczysty, język obcy i matematyka. Muszą zdać również egzamin z nauk społecznych (do wyboru z geografii, historii lub filozofii), nauk przyrodniczych (biologii, chemii albo fizyki) i przedmiotu wybranego. Piszą też pracę opartą na własnych badaniach. Materiały na egzamin maturalny zostają przesłane z Cardiff w Wielkiej Brytanii. Po zakończeniu egzaminu prace są kodowane i wysyłane pocztą kurierską do egzaminatorów w różnych państwach na całym świecie. Najlepsi maturzyści są przyjmowani bez egzaminu na czołowe uczelnie świata: Oxford, Cambridge, Yale, MIT, Harvard.
Małgorzata Moczulska - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
|
| |
|
|