Czytasz wiadomości znalezione dla frazy: prokuratura rejonowa opole
Wiadomość
  Zamki na Opolszczyznie?


| http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080528/POWIAT05/389055495
co Ty mi to podajesz linka do szmatławca którym gardzę, a ktory często
na swych łamach manipuluje informacjami?   ;)
Oni , z tego co piszą, byli pierwsi w posiadaniu tej informacji
http://www.kopice.do-foto.de/html/aktualnie.html


<cytat
2 czerwca - Radio Opole transmituje na żywo z Kopic godzinny program
redaktora Adama Barańskiego z cyklu "OKO CYKLONU" poświęcony sprawie
sprzedaży pałacu w Kopicach. Gośćmi na antenie programu byli m.in.:
pani Izabella Wiecheć ze Starostwa Powiatu Brzeskiego, były wojewódzki
konserwator zabytków pan Maciej Mazurek, obecny wojewódzki konserwator
zabytków - pani Iwona Solisz, pani prokurator Lidia Sieradzka
z Prokuratury Rejonowej w Nysie, naczelnik wydziału architektury
opolskiego ratusza - pani Beata Wartenberg, oraz wiceburmistrz Grodkowa
pani Teresa Oliwa.
</cytat

Interesują mnei dwie sprawy:

1. Przenieśli Sieradzką do Nysy?
2. Została prokuratorem? Bo do tej pory to była
    rzecznikiem prasowym opolskiej prokuratury.

To awans czy za kare? ;]

 
  Proces w sprawie tzw. klamstwa oswiecimskiego
Przeciez to jest ordynarna cenzura!

glupot, ale przeciez  mamy podobno wolnosc slowa !  A tu go ciagaja po sadach i
sie go prokurator czepia.
Co to kurna jest?  Kiedys nie mozna bylo pisac  na komunistow, teraz nie mozna

wlasnym samochodem, bo podadza Cie do sadu.

Pietnuje ordynarna, wstretna cenzure, nawet sie nie kryja z tymi swoimi
cenzorskimi zapedami !!

Zalaczam  informacje PAP http://dziennik.pap.pl/Pol/pol_8.html :

--------
Przed Sądem Rejonowym w Opolu rozpoczął się we wtorek proces 37-letniego
Dariusza R. oskarżonego o szerzenie tzw. kłamstwa oświęcimskiego.

Dariusz R., doktor historii - pracując na Uniwersytecie Opolskim - wydał w marcu
br. własnym nakładem ok. 230 egzemplarzy swojej książki pt. "Tematy
niebezpieczne". W jednym z podrozdziałów książki znalazły się poglądy tzw.
rewizjonistów Holocaustu, którzy m.in. zaprzeczają używaniu cyklonu B do
uśmiercania Żydów w hitlerowskich obozach koncentracyjnych.

Podczas rozprawy prokurator oskarżył historyka o rozpowszechnianie poglądów, w
których - jak to określił - "publicznie i wbrew faktom zaprzeczał zbrodniom
nazistowskim na ludności żydowskiej". Prokurator zarzucił mu głoszenie tezy, że
w obozie koncentracyjnym gaz cyklon B stosowano do dezynfekcji, a nie mordowania
więźniów.
-------

  Wypadki śmiertelne na drogach z udziałem rowerzystów... :(
Spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym oraz ucieczka z miejsca wypadku to zarzuty jakie zostały przedstawione 21-letniemu kierowcy mazdy, który potrącił w niedzielę rano rowerzystę.
Prokurator Rejonowy w Opolu złożył do Sądu Rejonowego w Opolu, wniosek o zastosowanie aresztu wobec zatrzymanego. Sąd po rozpoznaniu sprawy nie zastosował tymczasowego aresztowania.

NO COMMENT :551:
  CBŚ zatrzymało Aleksandrę Jakubowską
Była posłanka SLD Aleksandra J. została zatrzymana rano przez wrocławskie CBŚ. B. wiceminister kultury zatrzymano w jej podwarszawskim domu.
"CBŚ zatrzymało b. posłankę SLD na polecanie Prokuratury Okręgowej w Opolu. Podejrzewana jest o przyjęcie korzyści majątkowej" - powiedział Paweł Petrykowski z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej policji we Wrocławiu.

Lidia Sieradzka z Prokuratury Okręgowej w Opolu w rozmowie z TVN24 poinformowała, że zatrzymanie ma związek ze sprawą korupcji przy ubezpieczaniu elektrowni w Opolu.
Kilka dni temu wrocławskie CBŚ zatrzymało b. posła Sojuszu Jerzego Sz. We wtorek na dwa miesiące aresztował go Sąd Rejonowy w Opolu.
źródło:TVN24
 
  Handlował nielegalnym spirytusem
AKTUALNOŚCI
11 marca 2008 - 16:04

Nysa > Handlował nielegalnym spirytusem
Do pięciu lat więzienia grozi 30-letniemu Grzegorzowi K. z Nysy za handel nielegalnym spirytusem.

Prokuratura Okręgowa w Opolu skierowała właśnie do Sądu Rejonowego w Nysie akt oskarżenia w tej sprawie. Według prokuratury Grzegorz K. od sierpnia 2006 do marca 2007 roku wprowadził do obrotu nie mniej niż 5000 litrów nielegalnego spirytusu o łącznej wartości rynkowej ponad czterech milionów złotych.

Nysanin usłyszał także zarzut przygotowania do wprowadzenia na rynek nielegalnego alkoholu o wartości powyżej 150 tys. zł. Został on znaleziony u niego podczas zatrzymania.

- Oprócz tego odpowie też za narażenie skarbu państwa na straty z tytułu niezapłaconego podatku w wysokości co najmniej 300 tysięcy złotych - tłumaczy Lidia Sieradzka z Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Akt oskarżenia objął też 28-letniego Tomasza K., któremu zarzucono paserstwo. To on był jednym z klientów Grzegorza K. i kupił od niego ponad 1300 litrów alkoholu. Grzegorz K. przyznał się do winy, natomiast Tomasz K. utrzymuje, że jest niewinny.


nto.pl
  Nysanin walczy z gazownią


Jednak Prokuratura Rejonowa w Opolu uznała, że nawet jeśli tak było, to pracownicy PGNiG nie działali świadomie i celowo.


W takim razie nieświadome działanie zwalnia z jakiejkolwiek odpowiedzialności ?

Już dawno miałem podejrzenia, że w prokuraturze (tej w Nysie) siedzą ludzie albo bardzo zapracowani - ale to by ich nie zwalniało z pisania tak bzdurnych uzasadnień celem udupienia sprawy - albo totalni ignoranci. Z tego wynika, że to chyba reguła.

I nie chodzi mi tu tylko o tą konkretną sprawę, raczej o szersze spojrzenie.
  Komornikowi się "uPiekło"
Prokuratura Rejonowa w Brzegu umorzy postępowanie wobec brzeskiego komornika - poinformowało Radio Opole.

Prokuratura zamierzała postawić Adamowi P. dwa zarzuty o nadużycie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Do tego jednak nie doszło. Według prokuratora Sławomira Baszczyńskiego problemem było zebranie wystarczającego materiału dowodowego.

Źródło
www.nto.pl
  Znaleziono martwego noworodka
Zwłoki noworodka wyłowił z kanału Odry pod Brzegiem wędkarz.

W poniedziałek rano (4 lutego) mężczyzna zobaczył unoszący się na wodzie foliowy worek. Wewnątrz znajdowało się pudełko po butach, a w nim zwłoki noworodka, prawdopodobnie wcześniaka. Policja szuka teraz matki dziecka.

- Sekcja zwłok zaplanowana jest na środę i dopiero wtedy będziemy wiedzieli, czy dziecko urodziło się żywe - mówi prokurator Sławomir Baszczyński z Prokuratury Rejonowej w Brzegu.

Wszystko wskazuje na to, że dziecko zostało wrzucone do wody w mieście, bo śluza na kanale była zamknięta i pudełko nie mogło przypłynąć Odrą.

Jarosław Staśkiewicz
---
Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, noworodek wyglądał na wcześniaka. Funkcjonariusze zwracają się z prośbą o udzielenie jakichkolwiek informacji, które mogłyby pomóc w ustaleniu matki dziecka.

Policja zapewnia anonimowość.

żródło nto.pl, radio opole
  Zmarła kobieta, któej nie przyjęto do szpitala.
Znów źle się dzieje w Brzeskim Centrum Medycznym. 67-letnia brzeżanka zmarła na klatce schodowej, zaraz przed swoimi drzwiami do mieszkania.

Wszystko się zaczęło we wtorek w godzinach popołudniowych, kiedy to Stefania K. została przewieziona ze szpitala z Opola do Brzegu, aby kontynuować leczenie.

Lekarze z Wojewódzkiego Centrum Medycznego, stwierdzili, że pacjentka nie wymaga opieki specjalistów, dlatego zadecydowano o przewiezieniu do BCM`u. Gdy kobieta została przekazana lekarzom z Brzegu, Ci stwierdzili, że pacjentka nie wymaga leczenia szpitalnego i została odwieziona karetką do pod dom.

Stefania K. nie doszła do swojego mieszkania, ponieważ na klatce schodowej straciła przytomność i umarła.

Nikt nie chce komentować sprawy, ani lekarze, ani władze BCM. Z nieoficjalnych informacji do których dotarliśmy, wynika, że przyczyną śmierci 67-latki mogło być uderzenie głową w schody. Kiedy lekarze przyjechali na miejsce, kobieta miała obrażenia głowy.

Dokładną przyczynę śmierci poznamy dopiero po sekcji zwłok, która ma być przeprowadzona w czwartek.

Prokuratura rejonowa w Brzegu również nie chce komentować sprawy.
Czy zaniedbanie lekarza spowodowało śmierć Stefanii K. czy też nieszczęśliwy wypadek na klatce schodowej - o tym przekonamy się wkrótce.

  Śmiertelny Wypadek na ul. Jagiełły w Brzegu
TRAGICZNY WYPADEK

W Brzegu na ulicy Jagiełły kilkudziesięciotonowa ciężarówka potrąciła pieszego, który poniósł śmierć na miejscu. Do wypadku doszło w środę (18.10) około godziny 19:00. Przyczyny tragedii nie są jeszcze znane. Prokurator Waldemar Chrząszcz z Prokuratury Rejonowej w Brzegu przekazał nam wstępne ustalenia.
Jak dowiedzieliśmy się, potrącony to mężczyzna, mieszkaniec Brzegu. Zwłoki zostaną zabezpieczone w celu przeprowadzenia niezbędnych badań, sekcji zwłok i badania krwi na zawartość alkoholu. Zabezpieczony zostanie również samochód ciężarowy w celu zbadania stanu technicznego pojazdu.
Jest to kolejny wypadek w przeciągu dwóch dni, gdzie na brzeskich ulicach pieszy zostaje śmiertelnie potrącony.

Źródło: Radio Opole

to co mówiła angel to prawda
mój kolega widział ten wypadek
ja uważam, że to był chyba samobójca bo wyskoczył mu z krzaków wprost na maskę
  Komornik pod sąd
Adam P., komornik z Brzegu, będzie oskarżony o nadużycia - dowiedziało się nieoficjalnie Radio Opole. Brzeska prokuratura ma skierować akt oskarżenia do tamtejszego sądu rejonowego w najbliższych dniach.

Sprawa dotyczy dwóch egzekucji prowadzonych wobec jednego mieszkańca. W pierwszej sąd nakazał zwrócić 1000 złotych poszkodowanemu. Pieniądze zostały bezprawnie zajęte. Komornik kwoty nie zwrócił i zaliczył ją na drugą egzekucję, w której nie miał pozwolenia na zajmowanie mienia. Takie postępowanie jest niezgodne z prawem - informuje Radio Opole.

Prokuratura powiadomiła o tym fakcie Radę Komorniczą.


źródło NTO

Ciekawe co teraz będzie z tym komornikiem
  Boska sprawiedliwość
Poniatowscy i Opolscy policjanci po pięciu latach trafili na ślad włamywaczy do Kościoła Rzymsko-Katolickiego w Kraczewicach i na dniach staną oni przed obliczem wymiaru sprawiedliwości w Sądzie Rejonowym w Opolu Lubelskim.

W dniu 19 kwietnia 2003 roku w Wielki piątek nieznani sprawcy poprzez wyważenie drzwi zakrystii weszli do Kościoła Rzymsko-Katolickiego w Kraczewicach i po uprzednim wycięciu z ramy zabrali w celu przywłaszczenia z ołtarza głównego obraz Świętego Józefa z dzieciątkiem, z ołtarza nawy bocznej obraz Świętego Wojciecha oraz dwa obrazy olejne z feretronów. Po pięciu latach tuż przed Wielkanocą w 2008r policjanci z Poniatowej i Opola Lubelskiego trafili na ślad włamywaczy okazali się nimi trzej mężczyźni z Opola Lubelskiego w chwili włamania będący w wieku 16 – 23 lata. Dokładnie w Wielki piątek decyzją Sądu Rejonowego w Opolu Lubelskim wszyscy zostali aresztowani za dokonanie szeregu włamań do sklepów na terenie powiatu opolskiego metodą na tzw „wyłom w murze”. W trwającym ponad 7 m-cy śledztwie zbierano dowody, które doprowadziły do udowodnienia im winy popełnienia włamania do kościoła w Kraczewicach, oraz szeregu włamań do obiektów handlowych i innych. Nie zdołano odzyskać skradzionych obrazów najprawdopodobniej zostały przez sprawców zniszczone. W listopadzie br. przeciwko włamywaczom Prokurator Rejonowy skierował akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Opolu Lubelskim, teraz staną przed obliczem wymiaru sprawiedliwości.

Za kradzieże z włamaniem grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Źródło: kwp.lublin.pl

Info z grudnia ale może nie każdy o tym wie. Kościół okradać ??? Dobrze im tak !!!
  Szantażowana Edyta
Dziennik Łódzki, 25 kwietnia 2009r.

Taśmy i szantaż Edyty Górniak

Proces 56-letniego Marka K. i 51-letniego Andrzeja G., którym prokuratura zarzuca szantażowanie znanej piosenkarki Edyty Górniak, zakończył się wczoraj w Sądzie Rejonowym w Łodzi.

Proces został utajniony i odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Dlatego ani sędzia, ani adwokaci nie informują o przebiegu rozprawy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na sali obejrzano nagraną przez ekipę detektywa Krzysztofa Rutkowskiego taśmę wideo, na której zostały utrwalone rozmowy między głównym oskarżonym Markiem K. a mężem piosenkarki Dariuszem Krupą. Taśma ta miała być odtworzona na rozprawie 13 lutego, ale zawieruszyła się i były problemy z odnalezieniem jej w sądowych magazynach. Stąd zwłoka w procesie.

Wczorajsza rozprawa zaczęła się z półgodzinnym opóźnieniem. Powodem była awaria w samochodzie, którym obaj oskarżeni regularnie jeżdżą na proces z rodzinnego Opola. Gdy dojeżdżali do Łodzi, dała o sobie znać nieszczelność w układzie chłodniczym.

Proces trwa od 22 marca 2007 r. Prokuratura zarzuca oskarżonym, że za zwrot kasety wideo żądali od Edyty Górniak i Dariusza Krupy 170 tys. zł. Kaseta miała zawierać pikantny film, nakręcony, gdy przyszła gwiazda estrady miała 15-16 lat. Obu oskarżonych zatrzymała ekipa Krzysztofa Rutkowskiego podczas akcji w hotelu Ibis w centrum Łodzi.

Domniemani szantażyści, którym grozi do dwóch lat więzienia, nie przyznają się do winy. Ich obrońcy będą wnosić o uniewinnienie. Nastąpi to na kolejnej rozprawie w połowie maja, gdy w ramach mów końcowych dowiemy się, jakich kar zażąda prokurator.
  1
Może mu walnąc tak mail?

Witam,
Jastrząb jest gatunkiem chronionym którego zgodnie z ustawą
o ochronie przyrody z dnia 16 kwietnia 2005 (Dz.U. nr 92 poz 880) oraz zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 28.09.2004 (DZ.U. 220, poz 2237) zabrania się: (par 6 pkt 2)
"Zbierania, przetrzymywania i posiadania zwierzą martwych, w tym spreparowanych, a także ich części i produktów pochodnych"
oraz (par 6 pkt 9) "Zbywania, nabywania, oferowania do sprzedaży, wymiany i darowizny zwierząt żywych, martwych, przetowrzonych i spreparowanych, a także ich części i produktów pochodnych"

Aukcja została zgłoszona do serwisu Allegro jako nielegalna i jej przebieg jest monitorowany.
Zgłoszenie zostało wysłane także do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody (dla woj. opolskiego) a także do Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga - Południe (jako dowód w sprawie zostały przesłane kopie aukcji na dysku CD). Prokurator niejako z urzędu _musi_ zająć sie takim zgloszeniem poniewaz lamie Pan prawo - zgodnie z rozporzadzeniem min. srodkowiska (podnym powyzej).

pozdrawiam i zycze milego dnia

Nie znam się na prawie ale ja bym się zastanowił nad dalszym losem aukcji
  Bardzo wazne pytanie-prośba o odpowiedź
K-Koźle: Będzie zażalenie prokuratury

Prokuratura Rejonowa w Kędzierzynie-Koźlu podjęła dziś decyzję o składaniu zażalenia na postanowienie sądu dotyczące nie zastosowania tymczasowego aresztu dla 56-latka, który w ubiegłą niedzielę zaatakował i próbował siłą wciągnąć w pod wiatę śmietnikową 8-letnią dziewczynkę. Do zdarzenia doszło na ul. Koszykowej:

Przypomnijmy, że sąd nie zdecydował się na tymczasowy areszt gdyż jak powiedziała nam wtedy rzecznik Sądu Okręgowego w Opolu Ewa Kosowska-Korniak - nie do końca były znane zamiary mężczyzny:

Prokuratura ma 7 dni na zredagowanie i wysłanie zażalenia.


Śmiechu warte nie były znane zamiary mężczyzny który jest pedofilem,a co pedofil innego mógł zrobić niż zgwałcić jeśli próbował zaciągnąć siłą 8letnią dziewczynkę pod wiatę śmietnikową.To proste jak drut jakie były jego zamiary.Nadal nie mieści mi się to w głowie jak można pedofila wypuścić na wolność.Ciekawe co zrobią jak zwieje do innego miasta lub gdziekolwiek indziej i nadal go będą poszukiwać,a jak ktoś go znowu złapie to i tak wypuszczą na wolność i takie błędne koło się tworzy.A kto będzie winny nasze chore przepisy i nasz chory sąd,bo zamiast aresztować to wypuścił na wolność,a podam wam powód dlaczego sobie jest wolny,dlatego,że muszą go umieścić w pojedynczej celi,a jak umieszczą z innymi to wiadomo co zrobią z pedofilem.I na wolności i za kratami czeka go samosąd i powtarzam dobrze zrobią jak dadzą mu nauczkę,może wtedy sąd mózgiem ruszy skoro pedofil może być wolnym człowiekiem.Szkoda słów na nasze bardzo chore przepisy.
  Bardzo wazne pytanie-prośba o odpowiedź
Nie będzie aresztu dla domniemanego pedofila
Temat dnia
Redaktor: Adam Lecibil
21.08.2008.
Sąd Okręgowy w Opolu przychylił się do decyzji Sądu Rejonowego w Kędzierzynie-Koźlu, który odrzucił wniosek prokuratury dotyczący tymczasowego aresztowania mężczyzny, który zaciągnął 8-letnią dziewczynkę pod wiatę śmietnikową i według relacji świadków chciał zgwałcić. Do zdarzenia doszło w Kędzierzynie-Koźlu na ulicy Koszykowej:

Zdaniem sądu nie zachodzi obawa matactwa, mężczyzna ma stałe miejsce pobytu oraz pracy a także stawia się do sądu w wyznaczonych terminach. Poza tym zdaniem sądu nie wiadomo co dokładnie człowiek ten chciał zrobić dziewczynce, a zamiarów nie można domniemywać:

Mieszkaniec Koszykowej, który obezwładnił 56-latka nie może pojąć decyzji sądu:

Zgodnie z decyzją sądu podejrzany przebywa na wolności. Jest on mieszkańcem powiatu nyskiego.


I co tu więcej pisać-Chore przepisy
  Jakee (a może Panie sędzio) co ma Pan zamiar zrobic dalej?
Nie podaruję Ci za oskarżenie mnie o łapówkarstwo. Wykorzystałeś moje dane osobowe bez mojej zgody, a to już złamanie Ustawy.

Cytat z jednej ze stron internetowych o pomówieniu.

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/anonimowosc_uzytkownikow_komputerow_jest_tylko_pozorna_1979.html

"Przed Sądem Rejonowym w Lublińcu rozpocznie się wkrótce proces cywilny przeciwko dwóm internautom, autorom treści, które zniesławiły pamięć Józefa Karpego, nieżyjącego od dawna partyzanta AK. Swoich praw chce też dochodzić Stanisław Rewieński, radny Sejmiku Województwa Opolskiego i dyrektor Domu Kultury w Ozimku. W najbliższych dniach wystąpi o pomoc do prokuratury. – Zostałem pomówiony, nie daruję tego – zapowiada.

Dość bezkarności
Polska palestra nie ma jeszcze zbyt wielu doświadczeń w tego typu sprawach, ale przynajmniej stan prawny jest klarowny. Pomówienie w internecie jest traktowane tak samo surowo, jak pomówienie w środkach masowego przekazu – w myśl artykułu 212 Kodeksu karnego grozi za to nawet do dwóch lat więzienia. Internauci nie mogą się też powoływać na ustawę o ochronie danych osobowych, która gwarantowałaby im anonimowość, bo w maju 2004 roku ustawa ta została znowelizowana o zapis, że o takie dane może wystąpić nie tylko urząd, ale każda osoba prywatna, która dowiedzie, że ma w tym interes prawny."

Następnym razem się zastanowisz napewno. Już ja Ci w tym pomogę. Do zobaczenia w wymiarze sprawiedliwości.[img][/img][img][/img
  ABUSE i Galileo
oto list, ktory dostalem od Abuse:

Sz. P.
Dziekujemy za informacje. Panstwa zgloszenie zostalo przyjete i
zarejestrowane pod numerem 4193 . Zlokalizowalismy nr stacji
telefonicznej,
z ktorej zostało zainicjowane . Abonent ten jest z Opola i posiada numer
telefonu 0-77-451-xx-xx. Tym samym zlokalizowany zostal jedoznacznie
intruz,
ktory popelnil zgloszone naduzycie. Zostanie ono obsluzone zgodnie z nasza
procedura tzn. Listem poleconym wyslemy ostrzezenie, a w przypadku
ponownego
naruszenia bezpieczenstwa zostanie zablokowany dostep do internetu ze
zlokalizowanej stacji telefonicznej intruza. W przypadku ZLOZENIA przez
PANSTWA wniosku o wszczecie postepowania we wlasciwej dla miejsca
zamieszkania Prokuraturze Rejonowej, posiadane dane przekazane zostana dla
potrzeb prowadzonego sledztwa.  W najblizszym czasie zakonczona zostanie
procedura obslugi tego zdarzenia. Wiecej informacji znalezc mozna na
stronach http://www.tpnet.pl/abuse.html

================================================
TELEKOMUNIKACJA POLSKA S.A.            (Polish Telecommunications Co.)
Centrum Systemów Teleinformatycznych  (Data Transmission Systems Centre)

Zespol ds. Bezpieczenstwa Sieciowego                (Network Security
Team)

http://www.tpnet.pl/abuse.html
                                                     e-mail:

                                                 tel.: +48 22 5-230-230
================================================

troche go przycialem, bo reszta byla moja

pzdrw.
Komar

  Kradli luksusowe auta i wpadli - katowice
Śląscy policjanci zatrzymali trzech członków zorganizowanej grupy przestępczej kradnącej drogie samochody w województwach śląskim, dolnośląskim i opolskim. Jednego z podejrzanych, który od pewnego czasu ukrywał się przed policjantami, zatrzymali policyjni antyterroryści, po szturmie na budynek, w którym się zabarykadował. Zatrzymani mają na koncie kilkadziesiąt kradzieży aut - policjanci odzyskali sześć skradzionych samochodów. Sprawcy w więzieniu mogą spędzić nawet 12 lat.

Policjanci z Katowic, Sosnowca, Bielska-Białej, współpracując ze śledczymi z Prokuratury Rejonowej w Sosnowcu, prowadzą sprawę przeciwko grupie przestępczej, kradnącej drogie samochody. Stróże prawa zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy ukradli volkswagena passata, a następnie próbowali ukraść seata alhambrę w Katowicach. W listopadzie tego roku funkcjonariusze po pościgu odzyskali skradzionego kilka godzin wcześniej w Opolu renaulta espace wartego 120 tys. zł. Podczas zatrzymania mężczyźni jechali audi A-8, skradzionym na początku grudnia we Wrocławiu.

Trzeci mężczyzna został zatrzymany w Będzinie, gdzie ukrył się przed policyjnym pościgiem, po tym jak próbował ukraść w Dąbrowie Górniczej wartego 30 tys. złotych volkswagena passata. Sosnowiczanin zabarykadował się w budynku i nie chciał go opuścić. Wtedy do akcji wkroczyli policyjni antyterroryści, którzy pokonali przeszkodę i zatrzymali złodzieja.

Jak wynika policyjnych ustaleń 29-latek współpracował z zatrzymanymi wcześniej dwoma mężczyznami. Nadal ścigani są pozostali członkowie grupy przestępczej, którzy na Śląsku ukradli kilkadziesiąt aut. Dotąd policjanci odzyskali sześć samochodów wartych łącznie ponad 250 tys. złotych. Przy zatrzymanych stróże prawa znaleźli sprzęt elektroniczny służący do pokonywania zabezpieczeń pojazdów. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono pieniądze – 2 tys. złotych.
Decyzją sądu i prokuratury sprawcy zostali tymczasowo aresztowani.

źródło: KGP
  [1.06]Dostanie karę za współżycie z nieletnią żoną?


Proces Roma, oskarżonego o współżycie z nieletnią żoną, został odroczony
(fot. PAP / Krzysztof Świderski)

Przed Sądem Rejonowym w Kędzierzynie-Koźlu nie rozpoczął się proces Roma, oskarżonego o utrzymywanie stosunków seksualnych z nieletnią. Sąd odroczył rozprawę z powodu braku obrońcy oskarżonego. W świetle romskiej tradycji 17-letnia dziewczyna jest żoną Marka K. ale - według prawa karnego - taki czyn zagrożony jest karą do 12 lat więzienia.

Sąd wyłączył jawność rozprawy, będzie się ona odbywała przy drzwiach zamkniętych, zabronił również oskarżonemu, jego żonie i matce żony relacjonowania mediom przebiegu rozprawy.

Akt oskarżenia przeciwko 22-letniemu Markowi K. wysłała do sądu kędzierzyńska prokuratura rejonowa. O sytuacji w romskiej rodzinie prokuratora poinformował kurator kędzierzyńskiego sądu, który w ubiegłym roku ją odwiedził. Mężczyzna przedstawił mu wtedy 15-letnią wówczas żonę. Obecnie zaślubieni sobie w romskiej tradycji i obrzędzie małżonkowie mają syna.

Małżeństwa między nieletnimi są tradycją wśród Romów, ale - zdaniem rzeczniczki opolskiej prokuratury okręgowej, Lidii Sieradzkiej - polskie prawo nie przewiduje sytuacji, że współżycie z nieletnią nie jest przestępstwem. Nie ma w prawie okoliczności, że na takie zachowanie pozwala tradycja i normy ogólnie przyjęte w jakiejś grupie społecznej - wyjaśniła rzeczniczka.

Prezes oświęcimskiego Stowarzyszenia Romów w Polsce, Roman Kwiatkowski ma nadzieję, że sąd badając sprawę Marka K., podejmie słuszną decyzję. Na takie małżeństwo zawsze jest zgoda rodziców i małżonków. Nie ma tu nic na siłę. Proszę wymiar sprawiedliwości o zrozumienie naszej wielowiekowej tradycji - zaapelował Kwiatkowski.

Podkreślił, że sytuacja jest w tym przypadku bardzo skomplikowana. Z jednej strony, mamy prawo, które szanujemy, a z drugiej, wielowiekową tradycję i kulturę. Nie możemy z dnia na dzień odejść od czegoś, co zapewniło nam odrębność i przetrwanie przez wieki - oświadczył. (neska)

www.wp.pl
  ....... ciąże, których nie było
Odpowie za usuwanie fikcyjnych ciąż
PRZEDSIĘBIORCZY GINEKOLOG PRZED SĄDEM
Opolski ginekolog pokątnie usuwał ciąże... fikcyjne. Wmawiał pacjentkom, że spodziewają się dziecka i brał pieniądze za zabieg, którego nie wykonał. Wpadł, gdy przeszarżował - pacjentka, pewna że nie jest w ciąży, powiadomiła policję.
"Przedsiębiorczy" ginekolog informował pacjentkę, że jest w ciąży w trakcie badania. Dla wielu z nich był to szok. - Dariusz P. wykorzystywał moment zaskoczenia i załamania pacjentek, bo te "ciąże" były dla nich kompletną niespodzianką - wyjaśnia rzeczniczka opolskiej prokuratury okręgowej, Lidia Sieradzka.

Cztery pacjentki zdecydowały się na aborcję. Fikcyjny zabieg został wykonany, a lekarz zainkasował pieniądze. Spore. Według prokuratora wyłudził od pacjentek ponad 4 tys. zł. i 1800 euro.

Sprawa wyszła na jaw, gdy jedna z pokrzywdzonych, absolutnie pewna, że nie jest w ciąży, zawiadomiła policję. Funkcjonariusze zatrzymali Dariusza P. na gorącym uczynku - podczas odbierania pieniędzy za fikcyjną aborcję.

Ginekolog: jestem niewinny

Lekarzowi postawiono łącznie 10 zarzutów. Najpoważniejsze z nich to wyłudzenie pieniędzy od czterech kobiet za "usunięcie ciąży". Dodatkowo prokuratura zarzuca ginekologowi fałszowanie dokumentów oraz usiłowanie wyłudzenia pieniędzy od dwóch kolejnych kobiet. - W tych przypadkach do wyłudzenia nie doszło, bo pacjentki czując, że z diagnozą jest coś nie tak zwróciły się do innych lekarzy, a ci wykluczyli ciąże - zaznaczyła Sieradzka. Ginekolog nie przyznaje się do winy.

Dariusz P. odpowiada przed opolskim sądem rejonowym. Proces jest niejawny. Ginekolog był już wcześniej karany za nielegalną aborcję: w 2002 roku został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz dwuletni zakaz wykonywania zawodu. Za zarzucane mu teraz czyny grozi kara do 8 lat więzienia.

Źródło – tvn24.pl

Pomysłowość lekarzy nie zna granic, zrobią wszystko, dosłownie wszystko, żeby tylko dorobić do swojej „marnej” pensji . A potem pretensje że prosty lud tak bardzo ich nienawidzi, a oni tak poświęcają się dla niego .
Oj Boże widzisz i nie grzmisz, chciałoby się powiedzieć .
  policjanci ścigają internautów
Dobijania ciąg dalszy
Fala policyjnej walki z piractwem trwa

Doniesienia na temat "nalotów" policji na internautów najprawdopodobniej będą pojawiały się coraz częściej. Dziś jeden z czytelników podesłał nam odnośnik do informacji na temat akcji policji w okolicach Częstochowy, Rudy Śląskiej a także innych miejsc w stronę Opola.

Wiadomość pochodzi z serwisu Locos.pl, gdzie pojawiła się kilka dni temu. Redakcja Locos informuje, że policja sprawdza przede wszystkim użytkowników neostrady w gminie Wręczyca Wielka. Ma to związek z podejrzeniami, że niektórzy użytkownicy internetu z tego terenu udostępniają w sieciach p2p dużą liczbę plików.

Czytelnik, który przesłał nam informację potwierdza te doniesienia i dodaje, że funkcjonariusze zarekwirowali komputer jednego z jego znajomych.

Kontrole policji przeprowadzane są między godziną 10 a 18. Serwis Locos.pl przypomina, że policja może dokonać przeszukania na podstawie nakazu sądu lub prokuratora, ale może także wejść do mieszkania na podstawie nakazu kierownika jednostki policyjnej z danej miejscowości, czy też legitymacji służbowej.

Redaktorzy Locos sugerują ponadto, że do wyraźnie zwiększającej się liczby kontroli policyjnych przyczynia się potrzeba głośnych sukcesów policji oraz nagrody.

Tutaj warto odnotować działania organizacji zajmujących się ochroną interesów producentów i twórców, w tym m.in. nagrodę "Złota Blacha". Jest ona przyznawana od 1998 roku przez Koalicję Antypiracką i Stowarzyszenie ZAiKS tym jednostkom policji, które przez cały rok, w sposób szczególny, wyróżniły się skuteczną walką z przestępstwami w zakresie naruszania praw autorskich.

W ubiegłym roku "Złotą Blachę" otrzymały 3 jednostki:

- Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu
- Komenda Miejska Policji w Koszalinie
- Komenda Rejonowa Policji Warszawa III

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy wyraźnie widać , że zapowiedzi policji sprzed 3 lat, dotyczące nasilenia walki policji z piractwem komputerowym, nie były gołosłowne. Podobnie ostro do boju ruszyła ZPAV, która pół roku temu zapowiadała ostrą walkę z piractwem nie tylko w postaci pogadanek o p2p w szkołach, ale także przy pomocy policji oraz prokuratury.

Opr: Krzysztof Gontarek
Opublikowano: 17.01.2007 r, 13:21

Źródło: http://di.com.pl/news/15619,5.html

Pozdrawiam - michał 'Goldmoon' kwaśniewski

PS: Tak jakoś nie mogłem się powstrzymać


[ Dodano: 2007-01-27, 08:04 ]
  Obrona konieczna

Kraj
PAP, JP /2005-01-06 19:46:00

Sprawa śmiertelnego zranienia w obronie koniecznej - umorzona

Prokuratura Rejonowa w Brzegu (Opolskie) umorzyła śledztwo przeciwko mieszkańcowi tego miasta, który w sylwestra 2002 roku śmiertelnie zranił nożem napastnika.

Prokurator uznał, że Ireneusz K. nie przekroczył granic obrony koniecznej - poinformowała w czwartek PAP Prokuratura Okręgowa w Opolu.

W sylwestra 2002 roku do mieszkania 66-letniego emeryta zapukali trzej młodzi ludzie w wieku od 17 do 23 lat. Mężczyzna otworzył drzwi i został przez nich zaatakowany. Podczas szamotaniny napadnięty użył noża wędkarskiego, który leżał w przedpokoju jego mieszkania. Jednego z napastników lekko ranił, drugiego - 17-latka - ugodził w klatkę piersiową. Ranny zmarł w wyniku odniesionych obrażeń po odwiezieniu do szpitala.

Ireneuszowi K. postawiono zarzut umyślnego spowodowania uszkodzenia ciała ze skutkiem śmiertelnym.

"Sprawa została umorzona, prokurator uznał, że mamy tutaj do czynienia z klasyczną obroną konieczną" - powiedziała w czwartek PAP rzeczniczka opolskiej Prokuratury Okręgowej, Lidia Sieradzka.

Kodeks karny reguluje, że działający w obronie koniecznej nie popełnia przestępstwa, jeśli odpiera "bezpośredni i bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem".

Zdaniem prokuratury, właśnie taki przypadek miał miejsce w Brzegu. "Był to zamach bezpośredni i bezprawny, a życie i zdrowie napadniętego jest takim dobrem" - argumentowała prokurator.

Śledztwo w tej sprawie trwało dwa lata. Decyzję o umorzeniu wydano po zasięgnięciu opinii biegłego medycyny sądowej. O tym, że napadnięty działał w ramach obrony koniecznej świadczy też - według prokuratury - fakt, iż obaj poszkodowani odnieśli po jednej ranie.

"Nie było tutaj sytuacji, że napastnicy odstąpili, po czym stali się przedmiotem agresji napadniętego. On się tylko bronił" - powiedziała Sieradzka.
Decyzja jest nieprawomocna, stronom przysługuje prawo wniesienia zażalenia
  Wypadki śmiertelne na drogach z udziałem rowerzystów... :(
28.01.2006r.
"Zabił po pijanemu rowerzystę i uciekł -Tragedia rozegrała się około godziny 6:15 w okolicy głównego budynku Uniwersytetu Opolskiego przy ulicy Oleskiej w Opolu. W stronę placu Kopernika jechał rowerem 21-letni mężczyzna. Gdy najechał na niego samochód spadł z roweru i uderzył głową o drzewo. Zginął na miejscu..." cyt.z gazety NTO.

"Spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym oraz ucieczka z miejsca wypadku to zarzuty jakie zostały przedstawione 21-letniemu kierowcy mazdy, który potrącił w sobotę rano rowerzystę. Prokurator Rejonowy w Opolu złożył do Sądu Rejonowego w Opolu, wniosek o zastosowanie aresztu wobec zatrzymanego. Sąd po rozpoznaniu sprawy nie zastosował tymczasowego aresztowania."

Jakoś parę miesięcy wcześniej miał miejsce jeszcze inny tragiczny wypadek:

"W Głogówku na skrzyżowaniu ul. Piotra Skargi z ul. Chopina doszło do tragicznego wypadku drogowego, w którym śmierć poniosła 25 letnia mieszkanka podgłogowieckiej wsi Mionów .




Jadący ulicą podporządkowaną, kilkunastotonowy samochód ciężarowy MAN, nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo jadącej rowerzystce, która w wyniku potrącenia poniosła śmierć na miejscu. Sprawcą wypadku drogowego jest obywatel Grecji, zamieszkały w Atenach. Ze wstępnych ustaleń wynika, iż dojeżdżając swym pojazdem do skrzyżowania, które usytuowane jest na wzniesieniu, nie zauważył on jadącej rowerem kobiety, która znalazła się w tzw. „martwym (niewidocznym) polu” przed pojazdem. Badanie kierowcy na zawartość alkoholu potwierdziło, iż był trzeźwy. "

Przepraszam was za tak ponury i smutny temat, ale tak naprawdę zaczynam się zastanawiać czy od jutra nia zacznę jeździć po chodnikach-z dala od ulicznego zgiełku bezmyslnych pomyleńców szalejących swoimi śmiercionośnymi puszkami od konserw. To przykre, że na naszych polskich drogach jest tak niska kultura jazdy a rowerzysta jest traktowany jak zło konieczne... A kierowcom złapanym za kierownicą pod wpływem alkoholu, zabierałbym dożywotnio prawo jazdy - natomiast gdyby spowodowali taki wypadek to traktowałbym to jako morderstwo z premedytacją!

[*] [*] [*] Dla wszystkich rowerzystów którzy zginęli na drogach... Spoczywajcie w pokoju.
  Spotkanie w brzeskiej "piątce"
Prokurator i psycholodzy spotkali się w środę (11.06) z rodzicami uczniów Publicznej Szkoły Podstawowej nr 5. Zebranie, w którym uczestniczyli również nauczyciele placówki, miało w związek z wydarzeniami, jakie miały miejsce w ubiegły weekend. Przypomnijmy - policja zatrzymała jednego z nauczycieli tej placówki, który jest podejrzewany o pedofilię. Tymczasowy trzymiesięczny areszt otrzymała matka dwójki małych dzieci, z którymi spotykał się mężczyzna.

Sławomir Baszczyński z Prokuratury Rejonowej w Brzegu uspokajał rodziców i pokrótce przedstawił całą sytuację.



Psycholog Elżbieta Neroj tłumaczyła rodzicom, jak w takim przypadku rozmawiać z dziećmi i wyciągnąć od nich jakiekolwiek informacje.



Rodzice wpadli w panikę, pod wpływem emocji zapowiedzieli, że masowo będą wypisać dzieci ze szkoły. Dziś nie chcieli wypowiadać się oficjalnie, bardziej rozmowni byli ci, którzy pomimo zbulwersowania, próbują bronić placówkę.



Jak dowiedzieliśmy się w brzeskiej prokuraturze, sprawa może potrwać nawet kilka miesięcy. Tymczasowy, trzymiesięczny areszt dla 36-letniej kobiety i 44-letniego mężczyzny zapewne zostanie przedłużony

Maciej Stępień (oprac. WK)
Radio Opole
  Za kasę każdy wyjdzie
Wyszedł zza krat za 280 tysięcy złotych

Henryk Szendera, były szef Elektrowni Opole, podejrzany o branie łapówek, po półrocznym areszcie wczoraj odzyskał wolność. Ale do pracy nie wróci, bo ma zakaz.

Szendera opuścił mury opolskiego aresztu o 15.07. Zgodziła się na to prokuratura okręgowa, która prowadzi śledztwo w sprawie korupcji przy ubezpieczaniu Elektrowni Opole. Były prezes elektrowni zabrał z celi dużą brązową torbę z rzeczami osobistymi oraz telewizor. Dziennikarzom czekającym przed bramą aresztu powiedział, że chce wrócić do pracy, bo z czegoś trzeba żyć i że jest niewinny.

Podejrzany Szendera nie może jednak wrócić na stanowiska zajmowane przed aresztowaniem. Prokuratura zawiesiła go w czynnościach służbowych, zarówno w Elektrowni Opole, jak i w holdingu BOT SA. By wyjść z aresztu, były prezes musiał wpłacić 80 tys. zł poręczenia majątkowego oraz 200 tys. zł zaliczki na poczet ewentualnej grzywny. Ma też zakaz opuszczania kraju.
- Zebralismy dowody, dalsze aresztowanie już nie jest konieczne - powiedziała Lidia Sieradzka, rzecznik opolskiej prokuratury. Nie chciała odpowiedzieć na pytanie, czy to oznacza, że prezes Szendera przyznał się do winy.
W sprawie dotyczącej afery ubezpieczeniowej jest kilkunastu podejrzanych.
6 grudnia 2004 roku policjanci z Centralnego Biura Śledczego zatrzymali Stanisławę Chudzikiewicz - byłą dyrektorkę PZU, Henryka Szenderę - byłego prezesa Elektrowni Opole, Małgorzatę i Jarosława N. - właścicieli wrocławskiej kancelarii brokerskiej Jargo oraz Macieja J. - męża posłanki Aleksandry Jakubowskiej.
Wszystkim zarzucono korupcję przy ubezpieczaniu Elektrowni Opole w opolskim oddziale PZU. Mieli się dzielić półtoramilionową prowizją, jaką otrzymywało Jargo.

Według naszych informacji prokuratura chce zamknąć śledztwo jeszcze w tym miesiącu. Akt oskarżenia ma trafić do sądu w lipcu.

Mąż posłanki posiedzi do września
Spośród kilkunastu podejrzanych w aferze ubezpieczeniowej Elektrowni Opole tylko jedna osoba wciąż jest w areszcie - to Maciej J., mąż posłanki Aleksandry Jakubowskiej. Wczoraj Sąd Rejonowy w Opolu, na wniosek prokuratury, przedłużył mu pobyt w celi o kolejne trzy miesiące, czyli do 6 września.
- Podejrzany kwestionuje oczywiste fakty. Z takiego zachowania można wnioskować, że uchylenie aresztowania może spowodować, że będzie chciał utrudniać śledztwo - wyjaśnia prokurator Lidia Sieradzka. - Zachowanie Macieja J. udokumentowane w aktach wskazuje, że jego celem jest uniknięcie odpowiedzialności karnej za wszelką cenę.
Maciejowi J. grozi wysoka kara, od 2 do 12 lat więzienia.

Maciej T. Nowak
mnowak@nto.pl
  Onet,Interia
O szantażowanie Edyty Górniak oskarżyła łódzka prokuratura dwóch mężczyzn. Według prokuratury, groźbami chcieli oni zmusić piosenkarkę i jej męża do zapłaty ponad 170 tys. zł. Teraz grozi im kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Na ławie oskarżonych zasiądą 48-letni Andrzej G. i 53-letni Marek K. Obaj są mieszkańcami Opola; starszy z nich to dawny znajomy piosenkarki. Według śledczych, mężczyźni w marcu tego roku w Łodzi i Opolu grozili piosenkarce rozgłoszeniem wiadomości mogących uwłaczać jej czci, chcąc zmusić ją i jej męża do zapłaty 170 tys. zł.

Akt oskarżenia w tej sprawie śródmiejska prokuratura skierowała już do Sądu Rejonowego w Łodzi - poinformował w piątek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej Krzysztof Kopania.

Obu mężczyzn zatrzymali w marcu w zasadzce w jednym z łódzkich hoteli pracownicy biura detektywistycznego Krzysztofa Rutkowskiego i przekazali policji. Jak ustalono, szantażyści przez kilka tygodni kontaktowali się telefonicznie z mężem piosenkarki. Początkowo żądali 120 tys. zł; później kwota urosła do 200 tys. zł. Według prokuratury, w razie odmowy grozili piosenkarce i jej mężowi, że wydadzą mediom materiały, które mogą uwłaczać czci piosenkarce.

"Ustalono, że faktycznie oskarżeni prowadzili rozmowy z niektórymi mediami w sprawie sprzedaży tych materiałów" - przyznał prokurator Kopania. Nie chciał ujawnić, jakie to były materiały.

Po negocjacjach, prowadzonych pod nadzorem detektywa, do którego z prośbą o pomoc zwrócił się mąż piosenkarki, ustalono, że ostatecznie zapłacą oni 170 tys. zł. Wszystkie rozmowy z szantażystą były nagrywane. Do przekazania pieniędzy doszło w jednym z hoteli w centrum Łodzi. Jednego z szantażystów zatrzymano w pokoju hotelowym w momencie, gdy odebrał i rozpakowywał paczkę, w której miały być pieniądze; drugiego w hotelowym holu. Całe zdarzenie zarejestrowały ukryte kamery.

Obaj oskarżeni nie przyznają się do zarzucanych im czynów. Odpowiadać będą z wolnej stopy; jeden z nich przesiedział w areszcie kilka tygodni, drugi trzy miesiące.


http://muzyka.onet.pl/10172,1457122,newsy.html

chcialem dodac w temacie o szantazu ale juz zamkniety.

[ Dodano: 2006-12-30, 12:07 ]
  Szantażowana Edyta
z lokalnej prasy:
http://www.lodz.naszemias...nia/581578.html

Tajemnica kasety Edyty Górniak

Wtorek, 21 marca 2006r.

Film nagrany amatorską kamerą oraz prywatne zdjęcia były powodem, dla którego piosenkarka Edyta Górniak i jej mąż Dariusz Krupa podjęli negocjacje z dwoma szantażystami z Opola, którzy żądali 200 tys. zł za zwrot kasety wideo. W niedzielę zostali zatrzymani przez ekipę detektywa Krzysztofa Rutkowskiego i oddani w ręce policji. Szantażyści mieli grozić artystce i jej rodzinie śmiercią.

Na zdjęciach i filmie Edyta Górniak jest w stroju topless. Szantażyści grozili, że jeśli nie dostaną pieniędzy, opublikują nagranie i fotografie w Internecie. Za radą Rutkowskiego, Górniak umówiła się z nimi na przekazanie pieniędzy w łódzkim hotelu "Ibis".

Pracownicy biura Rutkowskiego przygotowali tam zasadzkę. W pokoju, w którym miała być przekazana gotówka, zainstalowali kamerę, która wszystko zarejestrowała. Zatrzymali mężczyzn, gdy jeden przeliczał pieniądze, a drugi, udając gościa, przechadzał się po hotelowym holu.

Wczoraj w Prokuraturze Rejonowej Łódź Śródmieście składali wyjaśnienia pokrzywdzeni. Dziś prokuratura ma przesłuchać podejrzanych.

(jusz) - Dziennik Łódzki

http://www.lodz.naszemias...nia/581535.html

Edyta Górniak w prokuraturze

Wtorek, 21 marca 2006r.

Piosenkarka Edyta Górniak i jej mąż Dariusz Krupa, od których 53-letni Marek K. i 45-letni Andrzej G. domagali się 200 tys. zł haraczu, byli wczoraj przez kilka godzin przesłuchiwani w śródmiejskiej prokuraturze.

Złożyli obszerne zeznania.

- Zachodzi podejrzenie usiłowania wymuszenia rozbójniczego i zmuszania pokrzywdzonych do określonego zachowania - informuje Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Dzisiaj wyjaśnienia mają składać w prokuraturze zatrzymani w niedzielę Marek K. i Andrzej G. Nieoficjalnie mówi się, że domagali się pieniędzy za materiały rzekomo kompromitujące piosenkarkę.

Mężczyźni są mieszkańcami Opola. Kilka tygodni temu skontaktowali się telefonicznie z piosenkarką i grożąc zażądali 170 tys. zł. Dariusz Krupa o pomoc poprosił detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Od tego czasu rozmowy z szantażystami były nagrywane. Uzgodniono też, że do przekazania pieniędzy dojdzie w Łodzi w hotelu Ibis. Tam też ludzie detektywa Rutkowskiego zatrzymali szantażystów. Dzisiaj prokuratura ma zdecydować o dalszych losach Marka K. i Andrzeja G.

(em) - Express Ilustrowany
  Nowinki z Polski
Kujawsko-pomorskie: Uczeń zginął w wypadku w drodze do szkoły!

Jak donosi radio RMF FM, 18-letni uczeń zginął w wypadku w drodze do szkoły. Tragedia miała miejsce w okolicach Nakła w województwie kujawsko-pomorskim.

18-latek jechał z kolegami samochodem na inaugurację roku szkolnego. Auto nagle zjechało z drogi i uderzyło w drzewo. Chłopak zginął, a trzech jego kolegów zostało rannych - donosi RMF.

Jak informuje RMF, tragedia w drodze do szkoły miała też miejsce w Poznaniu. 12-latek i jego 3-letni brat zostali ranni w wypadku. Jechali do szkoły razem z ojcem. W ich samochód uderzyło inne auto. Chłopcy zostali przewiezieni do szpitala.

żródł:PAP

Sąd: Jakubowska skazana za jazdę po pijanemu!

Na 3 tys. zł grzywny za jazdę po pijanemu skazał w poniedziałek Sąd Rejonowy w Grodzisku Maz. Aleksandrę Jakubowską - b. posłankę SLD i b. szefową gabinetu politycznego premiera Leszka Millera.

Jakubowska otrzymała także dwuletni zakaz prowadzenia samochodu. Sąd wyznaczył ponadto 500 zł świadczenia na rzecz społecznego komitetu, który wspiera szpital Centrum Zdrowia Dziecka. Pieniądze mają być przeznaczone na udzielanie pomocy osobom poszkodowanym w wypadkach drogowych.

Sąd uzasadniając wyrok stwierdził, że powstały rozbieżności dotyczące tego, kiedy Jakubowska ostatni raz przed zdarzeniem piła alkohol. Z jej zeznań w prokuraturze wynika, że wypiła kilka drinków poprzedniego dnia wieczorem. Natomiast w protokołach z badań alkomatem, przeprowadzonych po wypadku Jakubowska podała, że tego dnia rano wypiła jedno piwo.

W poniedziałek podczas rozprawy Jakubowska po raz drugi przyznała się do winy i wyraziła ubolewanie.

Wyrok jest nieprawomocny. Obrońca Jakubowskiej Michał Tratkowski po rozprawie powiedział, że jeszcze nie wiadomo czy jego klientka będzie się odwoływać.

Prokuratura wnioskowała o wyższą karę - 10 tys. zł grzywny, zakaz prowadzenia pojazdu na dwa lata i 1 tys. świadczenia na instytucję udzielającą pomocy na rzecz poszkodowanych w wypadkach.

W lipcu ub. roku Jakubowska potrąciła w podwarszawskiej Podkowie Leśnej 64-letniego rowerzystę. Miała ok. promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Mężczyzna z obrażeniami nogi i głowy trafił do szpitala. Według ustaleń policji, wypadek spowodował rowerzysta, wymuszając pierwszeństwo i wjeżdżając wprost pod samochód b. posłanki.

To nie pierwszy proces Jakubowskiej. W innej sprawie oskarżona jest ona o nieprawidłowości w procesie legislacyjnym rządowego projektu ustawy o radiofonii i telewizji. Grozi jej za to do pięciu lat więzienia. Jest także podejrzana w sprawie przyjęcia ponad 500 tys. łapówki w związku z nieprawidłowościami przy ubezpieczeniu majątku elektrowni Opole.

żródło:PAP
Pozdro.
  Obrona konieczna w świetle prawa
info z onet.pl

http://info.onet.pl/1033985,11,1,0,120,686,item.html

Cytat: Kraj
PAP, JP /2005-01-06 19:46:00

Sprawa śmiertelnego zranienia w obronie koniecznej - umorzona

Prokuratura Rejonowa w Brzegu (Opolskie) umorzyła śledztwo przeciwko mieszkańcowi tego miasta, który w sylwestra 2002 roku śmiertelnie zranił nożem napastnika.

Prokurator uznał, że Ireneusz K. nie przekroczył granic obrony koniecznej - poinformowała w czwartek PAP Prokuratura Okręgowa w Opolu.

W sylwestra 2002 roku do mieszkania 66-letniego emeryta zapukali trzej młodzi ludzie w wieku od 17 do 23 lat. Mężczyzna otworzył drzwi i został przez nich zaatakowany. Podczas szamotaniny napadnięty użył noża wędkarskiego, który leżał w przedpokoju jego mieszkania. Jednego z napastników lekko ranił, drugiego - 17-latka - ugodził w klatkę piersiową. Ranny zmarł w wyniku odniesionych obrażeń po odwiezieniu do szpitala.

Ireneuszowi K. postawiono zarzut umyślnego spowodowania uszkodzenia ciała ze skutkiem śmiertelnym.

"Sprawa została umorzona, prokurator uznał, że mamy tutaj do czynienia z klasyczną obroną konieczną" - powiedziała w czwartek PAP rzeczniczka opolskiej Prokuratury Okręgowej, Lidia Sieradzka.

Kodeks karny reguluje, że działający w obronie koniecznej nie popełnia przestępstwa, jeśli odpiera "bezpośredni i bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem".

Zdaniem prokuratury, właśnie taki przypadek miał miejsce w Brzegu. "Był to zamach bezpośredni i bezprawny, a życie i zdrowie napadniętego jest takim dobrem" - argumentowała prokurator.

Śledztwo w tej sprawie trwało dwa lata. Decyzję o umorzeniu wydano po zasięgnięciu opinii biegłego medycyny sądowej. O tym, że napadnięty działał w ramach obrony koniecznej świadczy też - według prokuratury - fakt, iż obaj poszkodowani odnieśli po jednej ranie.

"Nie było tutaj sytuacji, że napastnicy odstąpili, po czym stali się przedmiotem agresji napadniętego. On się tylko bronił" - powiedziała Sieradzka.
Decyzja jest nieprawomocna, stronom przysługuje prawo wniesienia zażalenia
  LZS Skorogoszcz

Nie można pobłażać chuliganom
kono

Zamknięcie stadionu do końca rundy wiosennej oraz 100 zł kary finansowej nałożył na LZS Skorogoszcz Opolski Związek Piłki Nożnej. To konsekwencja pobicia przez miejscowych kibiców juniorów z Murowa.
Do bijatyki doszło przed dwoma tygodniami po meczu A klasy juniorów LZS Skorogoszcz z Unią Murów, zakończonym zwycięstwem gości 2:1. Schodzących do autobusu młodych piłkarzy zaatakowali miejscowi kibice. W starciu ucierpiało kilku futbolistów, a także kierowca. Poszkodowani trafili do szpitala, a całe zdarzenie sędzia opisał w protokole. Sprawą zajął się OZPN.

- Postanowiliśmy, że zamkniemy stadion w Skorogoszczy dla wszystkich drużyn do końca rundy jesiennej. Oznacza to, że LZS nie będzie mógł tutaj rozgrywać swoich spotkań - informuje Józef Kremer z Wydziału Dyscypliny Podokręgu Opolskiego OZPN. - Dodatkowo nałożyliśmy na klub połowę kary finansowej, czyli 100 zł. Normalnie byłaby to cała kara, wynosząca 200 zł, jednak sprawa dotyczy juniorów więc mandat jest niższy. Jeżeli w przyszłości dojdzie tutaj do podobnych zdarzeń, będziemy traktować to jako recydywę i sankcje będą surowsze - podkreśla.

Poza postanowieniami związku sprawa najprawdopodobniej znajdzie swój finał w sądzie, bowiem działacze z Murowa złożyli doniesienie o popełnieniu przestępstwa do Prokuratury Rejonowej w Brzegu.

Niestety, to niejedyne chuligańskie zdarzenie, do jakiego doszło w ostatnim czasie na Opolszczyźnie. W spotkaniu A klasy pomiędzy LZS-em Dąbrówka Górna i LZS-em Przywory także doszło do pobicia. Tutaj poszkodowany był sędzia, który został uderzony przez miejscowego piłkarza za to, że pokazał mu czerwoną kartkę. Mecz został przerwany, ekipie z Przyworów przyznano walkowera, a OZPN zajmie się sprawą 12 października.

Przykre.. Oby się więcej nie powtórzyło..
  powolne rozliczanie SLDowców postępuje...
B. poseł SLD Jerzy Sz. spędzi dwa miesiące w areszcie
Sąd Rejonowy w Opolu aresztował na dwa miesiące b. opolskiego posła SLD, Jerzego Sz., podejrzanego o przyjęcie łapówki. O areszt - zatrzymanego w poniedziałek b. posła - wnioskowała opolska prokuratura. Za zarzucany mu czyn grozi kara do 8 lat więzienia. Sz. nie przyznaje się do zarzutów.

Sąd zastosował tymczasowe aresztowanie na 2 miesiące - do 16 grudnia tego roku - powiedział po ogłoszeniu decyzji obecny w sądzie prokurator Sławomir Wojciechowski. Pytany o ewentualne dalsze działania prokuratury odparł, że sprawa "jest rozwojowa".

Jerzy Sz. jest podejrzany o przyjęcie korzyści majątkowej w wysokości 90 tys. zł. Miało to mieć związek z ubezpieczeniem majątku Elektrowni Opole SA. Łapówka wpłynęła na konto Opolskiego Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Myśli Lewicowej i Samorządności Lokalnej Demokratycznego Państwa Prawa "Dla Przyszłości".

B. poseł nie przyznaje się do stawianego mu zarzutu, twierdzi, że pieniądze były normalną darowizną dla jego stowarzyszenia. Ja żadnych pieniędzy nie wziąłem, to wam uroczyście na tych schodach sądu ślubuję - mówił dziennikarzom w drodze z sali sądowej do aresztu. Pytany, czy z jego zatrzymaniem ma coś wspólnego b. opolska poseł SLD Aleksandra Jakubowska, Sz. odpowiedział: "oczywiście".

Śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy ubezpieczaniu elektrowni rozpoczęło się w grudniu 2004 roku. Wtedy zatrzymano i aresztowano m.in. b. prezesa elektrowni, Henryka Sz., b. szefową firmy ubezpieczeniowej Stanisławę Ch., a także Macieja J., męża b. opolskiej posłanki SLD. Obecnie jedynym aresztowanym w związku ze sprawą jest Jerzy Sz.

Jerzego Sz. zatrzymali w poniedziałek funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego. Przeszukali też dom b. posła, oraz budynek stowarzyszenia, w którym swoją siedzibę wcześniej miały wojewódzkie władze SLD, a także biura poselskie opolskich parlamentarzystów SLD.

Jerzy Sz. był posłem II, III i IV kadencji Sejmu. W roku 2005 wystąpił z klubu i partii po tym, jak łamiąc dyscyplinę partyjną, zagłosował za skróceniem kadencji Sejmu. W grudniu 2005 r. wrócił do SLD. W lipcu 2006 r. po raz drugi opuścił szeregi partii - został wykluczony z SLD.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8555251,wiadomosc.html
  Bardzo wazne pytanie-prośba o odpowiedź
Pedofil zaatakował 8-latkę

W Kędzierzynie-Koźlu pedofil zaatakował 8-latkę. 56-latek w niedzielę ok. godz. 14.00 na ul. Koszykowej wciągnął pod wiatę śmietnikową 8-letnią dziewczynkę. Zaczęło się od tego, że jeden z mieszkańców Koszykowej zobaczył pod blokiem nieznajomego. Po chwili zauważył, że mężczyzna wabi zabawką dziewczynkę do altany śmietnikowej, nagle zaczął siłą wciągać 8-latkę. Świadek całego zajścia zbiegł i zaczął obezwładniać pedofila. Zaraz potem przyjechała policja. Inny ze świadków tak oto wspomina to zdarzenie

Prokuratura Rejonowa w Kędzierzynie-Koźlu skierowała do sądu wniosek o tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy. Sąd wniosek odrzucił. Mówi rzecznik Sądu Okręgowego w Opolu Ewa Kosowska-Korniak

Zdaniem sądu nie wiadomo jaki zamiar miał mężczyzna dlatego nie zastosowano środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu

Na razie nie wiadomo czy prokuratura będzie składała zażalenie od tej decyzji. Mówi Eugeniusz Węgrzyk z prokuratury w Kędzierzynie-Koźlu

Dodajmy, że dziewczynka została objęta opieką policyjnego psychologa. Ośmiolatka boi się teraz wychodzić z domu. Po niedzielnym zajściu jest mocno wystraszona.
K-Koźle: Nie będzie tymczasowego aresztu dla pedofila

Prokuratura Rejonowa w Kędzierzynie-Koźlu złożyła do sądu wniosek o tymczasowy areszt 56-latka, który wciągnął pod wiatę śmietnikową 8-letnią dziewczynkę. Wczoraj sąd wniosek odrzucił. Teraz prokuratura zastanawia się czy odwoływać się od tej decyzji. Najpierw jednak musi zapoznać się z dokładnym uzasadnieniem sądowym. Pedofil zaatakował dziewczynkę w niedzielę około godz. 14.00 na ulicy Koszykowej.


Jak można kogoś takiego wypuścić na wolność.I teraz nie zdziwię się jak ktoś zrobi na nim samosąd i będzie wielkie "ale",bo ktoś go zabił tylko dlatego,ze nasze chore przepisy wypuściły go na wolność,a ludzie i tak będą się mścić.Sąd nie ukarał to oni to zrobią i postąpią słusznie.Sorki za tą końcówkę,ale boje się myśleć co by było gdyby moje dziecko było starsze i ją by zaatakował jeszcze to sama bym go ubiła choćbym miała iść siedzieć
  "promocja" Nysy?
Nysa > NIK oskarża dyrektora Promocji
Najwyższa Izba Kontroli zarzuca dyrektorowi Technikum Zawodowego dla Dorosłych "Promocja" m.in. wyłudzenie ponad 22 tysięcy złotych od starostwa.

W latach 2005-2007 dyrektor nyskiego technikum „Promocja” wykazywał, że w jego szkole uczy się odpowiednio 22, 21 i 13 uczniów. Na podstawie tych informacji starostwo powiatowe wypłaciło mu łącznie prawie 22,3 tys. złotych dotacji.

- Tymczasem z ustaleń Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdzała szkołę w 2007 roku, wynika, że w latach 2005 i 2006 w tej szkole uczyło się zaledwie 7 i 6 uczniów, a w roku 2007 nauki w niej w ogóle nie prowadzono - mówi Krystian Hanak, doradca ekonomiczny w opolskiej delegaturze NIK.

W związku z ustaleniami Izba złożyła w Prokuraturze Rejonowej w Nysie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

- Takie zawiadomienie trafiło do nas na początku maja - potwierdza Anna Kawecka, prokurator rejonowy.

Prokuratura wszczęła postępowanie i zgromadziła materiał. Decyzja o tym, czy dyrektorowi „Promocji” zostaną postawione zarzuty, ma zapaść do końca lipca.

Ale wyłudzenie 22 tys. zł to nie jedyne zastrzeżenia NIK wobec technikum.
- Przez dwa lata w dziennikach figurowało nazwisko osoby, która nie była uczniem tej szkoły - wylicza Krystian Hanak. - Mimo to ten człowiek opłacił czesne - 2400 złotych - i dostał zaświadczenie dla Wojskowej Komendy Uzupełnień, które było podstawą do odroczenia służby wojskowej.
reklama

Zastrzeżenia NIK wzbudził też sposób dokumentowania nauki. W latach 2006-2007 promowano dwóch z sześciu uczniów, mimo że mieli oni więcej niż połowę opuszczonych zajęć. Zgodnie z wewnętrznym regulaminem szkoły nie powinni więc zdać.

NIK negatywnie oceniła również realizację programu i sposób prowadzenia dokumentacji.

Katarzyna Kownacka

To o kogo biega bo nie znam kadry tej szkoły?
  Prokurator zamyka sprawę śmierci matki
Być może część z Was pamięta tą sprawę z poprzedniego forum.

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie śmierci kobiety, która zmarła po porodzie w szpitalu w Poniatowej. - To dla nas całkowicie bezzasadna decyzja - komentuje Anna Kapuścińska-Spinelli, pełnomocnik prawny męża zmarłej.
Do tragedii doszło dwa lata temu. 32-letnia Krystyna A. dostała krwotoku podczas skomplikowanego porodu. W szpitalu powiatowym nie było anestezjologa. Jej stan się pogarszał, dlatego lekarze wezwali na pomoc prof. Jana Oleszczuka, wojewódzkiego konsultanta ds. położnictwa, jednak pacjentki nie udało się uratować. W styczniu 2007 roku prof. Oleszczuk mówił "Gazecie", że został do pacjentki wezwany za późno. - Gdybym dotarł tam wcześniej, moglibyśmy mówić o szansach kobiety - przyznał prof. Jan Oleszczuk. Była to wówczas pierwsza śmierć rodzącej matki w województwie odnotowana w ciągu pięciu lat.

Nowonarodzone dziecko Krystyny A. zmarło miesiąc po przyjściu na świat. Z naszych informacji wynika, że po porodzie dostało tylko dwa punkty na dziesięć w skali Apgar, używanej do określenia stanu zdrowia noworodka.

Prokuratura Rejonowa w Opolu Lubelskim, która po tragedii w Poniatowej wszczęła śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci pacjenta, właśnie je umorzyła. Z postanowienia w sprawie umorzenia wynika, że zespół medyczny nie dopuścił się zaniedbań, a brak anestezjologa został określony "błędem organizacyjnym". Prokuratura uznając, że w sprawie nie ma "znamion czynu zabronionego" oparła się na opinii przygotowanej przez biegłych z Krakowa. - Decyzja prokuratury jest dla nas całkowicie bezzasadna, a opinia biegłych wewnętrznie sprzeczna, dlatego będziemy domagać się nowej opinii - informuje Anna Kapuścińska-Spinelli. Adwokat złożyła już do sądu zażalenie na decyzję prokuratury w Opolu Lubelskim.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin
  Prokurator zamyka sprawę śmierci matki
Tragedia w Poniatowej. Prokurator popełnił błąd?

Prokuratura w Opolu Lubelskiem wycofała się ze swojej decyzji o umorzeniu śledztwa w sprawie śmierci kobiety, która zmarła w czasie porodu w poniatowskim szpitalu dwa lata temu.

To jedyny na Lubelszczyźnie przypadek śmierci rodzącej kobiety w ciągu ostatnich siedmiu lat. W 2007 roku 32-letnia Krystyna A. przyjechała do szpitala w Poniatowej urodzić swoje trzecie dziecko. Poród był skomplikowany, doszło do krwawienia. Z informacji zebranych przez prokuraturę wynika, że stan pacjentki nie poprawił się po transfuzji krwi. Konieczna była operacja. Po kilku godzinach szpital zadzwonił po prof. Jana Oleszczuka, wojewódzkiego konsultanta ds. położnictwa. W styczniu 2007 roku prof. Oleszczuk mówił "Gazecie", że został do pacjentki wezwany za późno. Na sali operacyjnej znalazł się, gdy serce Krystyny A. już nie pracowało. - W szpitalu popełniono błędy. Gdyby poród odbywał się w lubelskiej klinice, nie doszłoby do tragedii - mówił nam wówczas prof. Jan Oleszczuk.

Wczoraj prof. Oleszczuk powiedział "Gazecie": - Dziś widzę to inaczej. Śmierć pacjentki nastąpiła w efekcie ciężkich powikłań, które są rzadko spotykane nie tylko w Polsce, ale także na świecie.

Kobieta zmarła na sali operacyjnej mimo podjętej reanimacji. Prokuratura w Opolu Lubelskim, która wszczęła śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci pacjenta, umorzyła je 21 stycznia. Nie dopatrzyła się "znamion czynu zabronionego". - Swoją opinię uzależniliśmy od decyzji biegłych specjalistów. Prokurator nie mógł postąpić inaczej niż umorzyć sprawę - twierdzi Marzena Maciąg, prokurator rejonowy w Opolu Lubelskim.

Prokuratura uznała, że śmierć matki i dziecka, które żyło jeszcze miesiąc po porodzie, "nastąpił z przyczyn naturalnych". Biegli uznali natomiast, że brak anestezjologa w szpitalu był zaniedbaniem, które wynikało z "błędu organizacyjnego". Pełnomocnicy prawni męża zmarłej zaskarżyli decyzję prokuratury do sądu uznając, że opinia biegłych z Krakowa jest wewnętrznie sprzeczna i niepełna. M.in. według postanowienia prokuratury dziecko Krystyny A. po urodzeniu ważyło 300 gramów, gdy biegli w swojej opinii napisali, że 3 kilogramy.

Prokuratura właśnie uznała zażalenie adwokatów. W efekcie uchyliła swoją wcześniejszą decyzję o umorzeniu śledztwa. Postawione przez prawników męża zmarłej dodatkowe pytania zostaną w najbliższym czasie zadane biegłym z Krakowa. Prokuratura prawdopodobnie ponownie będzie przesłuchiwać część świadków związanych ze sprawą.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin
  Co sie teraz dzieje :/?
W grudniu 2004 Sąd Rejonowy w Opolu aresztował męża Aleksandry Jakubowskiej a prokurator przedstawił zarzuty dwóm innym osobom z jej rodziny w związku z podejrzeniami o korupcję.

13 grudnia 2004 roku Jakubowska została zawieszona w prawach członka SLD przez rzecznika dyscypliny partyjnej, a 15 grudnia, ubiegając wystąpienie o jej wykluczenie do sądu partyjnego, sama wystąpiła z SLD.

10 lipca 2006 roku pod wpływem alkoholu potrąciła w Podkowie Leśnej 64-letniego rowerzystę. Jak podała policja, miała ok. 1 promila we krwi podczas zderzenia z rowerzystą, który wymusił pierwszeństwo przejazdu. 3 września 2007 została za to skazana na karę grzywny i zakaz prowadzenia samochodu przez dwa lata[1].

19 października 2006 zatrzymana przez CBŚ w związku z tzw. aferą łapówkarską związaną z ubezpieczeniem elektrowni w Opolu. Zarzucano jej przyjęcie korzyści majątkowej w wysokości 500 tysięcy złotych. Nie przyznała się do winy. 20 października 2006 Sąd Rejonowy w Opolu zdecydował o jej aresztowaniu na trzy miesiące.

10 listopada 2006 opuściła areszt, wpłacając kaucję w wysokości 200 tys. złotych. Sąd zarządził dla niej tymczasowy nadzór policji, zakaz opuszczania kraju i zarekwirowanie paszportu.

24 kwietnia 2007 w Sądzie w Warszawie rozpoczął się jej proces w sprawie zmian w ustawie o radiu i telewizji (słynne lub czasopisma). Jakubowska nie przyznaje się do winy.

30 maja 2007 prokurator postawił Jakubowskiej zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w związku z pełnioną funkcją publiczną.
zrodlo wiki

jak widac sprawy sadowe wciaz trwaja a zarzuty niewziely sie 'z powietrza'
a to ze ktos wyszedl za kaucja wcale nieczyni takiej osoby niewinna
( a z ciekawosci skad stac pania jakubowska na wylozenie 200 tys - czyzby politycy zarabiali w sejmie az tyle ..? a moze pieniadze 'znieba spadly' i dlatego pani Jakbubowska niesiedzi wciaz w wiezieniu..?)

co do pzreciekow to dokonca niewiadomo jeszcze kto komu co ale dzisiaj jeczze gruchnela wiadomosc ze ktorys tam dzwonil jeszce do prezydenta na komorke.. ja im tam w kazdym razie zadnemu na gorze niewierze -moze narazie niejest jeszce nic udowodnione w sparwie tego przecieku ale 'smrodu' kolo tego juz jest pelno i o ile sprawie lba ktos nieukreci to napewno wczensiej czy pozniej dowiemy sie wkoncu kto do kogo i po jaka chloere dzwonil
  Wojna Rozwoj - Burmistrz???
Przeklikiwuję
"[...] Zarząd Spółdzielni nie może alceptować głoszenia publicznie tak fałszywych informacji i z ubolewaniem stwierdza, że próby skłócenia mieszkańców gminy z mieszkańcami Spółdzielni są obrzydliwe i nie przyniosą autorom zamierzonch efektów. Przykładem i dowodem na dyskryminowanie Spółdzielni takimi metodami to bezpodstawne żądanie od spółdzielni zwrotu kwoty 8.197,18 zł za rzekomo bezprawne wyłudzenie dla kilkunastu mieszkańców Spółdzielni dodatków mieszkaniowych. Zarząd spółdzielni nie zwrócił bezpodstawnie żądanej kwoty i nie uległ groźbom Burmistrza. wobec tego Burmistrz Bogdan Czuryszkiewicz pisemnym doniesieniem z dnia 07.06.2005 r. do Prokuratury Rejonowej w Opolu Lubelskim wniósł o wszczęcie postępowania kanego w sprawie popełnienia przestępstwa przez Prezesa Zarządu okeślonego art. 271 par. 1 k.k. Zarząd pisemnie i ustnie informował Burmistrza o tym, że zarzuty są fałszywe i niezgodne z prawdą, jak również sprzeczne z ustawą o dodatkach mieszkaniowych, apelowal również o zapisanie się z przepisami i nie kierowanie się nienawiścią i chęcią zemsty za wszelką cenę. [...] Ponadto Burmistrz usiłował bezprawnie podwyższyć Spółdzielni opłatę za wieczyste użytkowanie gruntów na 2005 r. Zdecydowane stanowisko zarządu spółdzielni powstrzymało również i w tym przpadku uzyskanie nieuzasadnionych korzyści kosztem członków Spółdzielni. Kolejnym przykładem dyskryminacji Spółdzielni była próba obciążenia Spółdzielni, jako jedynej w Gminie jednostki, kosztami związanymi z wywożeniem posegregowanych śmieci. Po nagłośnieniu przez zaząd tego bezprawnego działania, Burmistrz zmuszony był wycofać się z wcześniej wydanej dyspozycji. Szczególnie przkrym dla mieszkańców jest sposób przyznawania pzez Burmistrza dodatków mieszkaniowych. od 2004 r. Rada Miejska na wniosek Burmistrza maksymalnie obniżyła wskaźnik wysokości tych dodatków jako jedyna gmina w województwie. [...] Charakterystycznm zjawiskiem jest mocne zaangażowanie się Burmistrza w udzielaniu pomocy członkowi Spółdzielni , który podstępnie próbował wyłudzić osobiste korzyści materialne kosztem Spółdzielni i jej członków.[...] Zarząd powyższą informację postanowił przekazać członkom po potwierdzeniu swojego właściwego pstępowania przez Sąd Okręgowy i Prokuraturę Rejonową i tak:
- Sąd Okręgowy w Lublinie wydał ostateczne postanowienie i odrzucił skargi członka Spółdzielni na wyrok I instancji Sądu i na działalność komornika i przyznał, że Spółdzielnia postępowała zgodnie z prawem.
- Prokuratura Rejonowa w Opolu Lubelskim odrzuciła w całości oskarżenie Burmistrza Czuryszkiewiczajako bezpodstawne i po zbadaniu szczególnym dokumentów i faktów oraz po przesłuchaniu świadków nie stwierdziła naruszenia prawa przez Prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej "Rozwój' w Bełżycach. [...]"
  Może podsumujemy pracę naszych posłów?
Tak wracając do tematu, podsumujemy pracę naszych posłów

Mieczysław Marcin Łuczak

lista: Polskiego Stronnictwa Ludowego
okręg wyborczy: 11 Sieradz
liczba głosów: 6105

Wygłosił 116 wypowiedzi.
Zgłosił 105 interpelacji.
Zgłosił 32 zapytania, w tym;
- zapytanie w sprawie budowy obwodnicy Wielunia
- zapytanie w sprawie budowy zbiorników retencyjnych na terenie gminy Osjaków i Wieluń
- zapytanie w sprawie sytuacji w Wieluńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej
- zapytanie w sprawie realizacji budowy obwodnicy Wielunia w 2007 r.
- zapytanie w sprawie stanu nawierzchni drogi krajowej nr 8 na odcinku Dąbrowa-Wieluń-Jodłowiec
Zgłosił 2 pytania.
Nie wygłosił żadnych oświadczeń.

Biura poselskie:
Biuro Poselskie Mieczysława M. Łuczaka - Polskie Stronnictwo Ludowe - ul. Plac Legionów 8, 98-300 Wieluń
Biuro Poselskie Mieczysława M. Łuczaka - ul. Wieluńska 5, 98-330 Pajęczno
Biuro Poselskie Mieczysława M. Łuczaka - ul. Mickiewicza 4A, 98-100 Łask
Biuro Poselskie w Sieradzu - ul. Wojska Polskiego 70, 98-200 Sieradz
Strona internetowa http://www.mluczak.pl/

Edward Józef Kiedos

lista: Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej
okręg wyborczy: 11 Sieradz
liczba głosów: 6016

Wygłosił 24 wypowiedzi.
Zgłosił 37 interpelacji.
Zgłosił 18 zapytań, w tym;
-zapytanie w sprawie zbyt małej ilości żłobków i przedszkoli w woj. Opolskim
-zapytanie w sprawie zasadności połączenia klas w szkole podstawowej w Twardawie w woj. Opolskim
-zapytanie w sprawie potrzeby budowy mostu w Bogacicy w woj. Opolskim
-zapytanie w sprawie skutków likwidacji połączeń autobusowych we wsi Lipowa w woj. Opolskim
-zapytanie w sprawie planów likwidacji szkół podstawowych w Hajdukach i Kępnicy w woj. Opolskim
-zapytanie w sprawie planowanej zmiany nazw ulic w Opolu
-zapytanie w sprawie nieprawidłowości dotyczących działalności Ośrodka Zamiejscowego Prokuratury Rejonowej w Kluczborku z siedzibą w Namysłowie w woj. Opolskim
( trochę dziwna sprawa z tym zainteresowaniem woj. Opolskim, a nie naszym, Łódzkim - przypisek miko 005 )
Nie zgłosił żadnych pytań.
Nie wygłosił żadnych oświadczeń.

Biura poselskie:
Biuro Poselskie Posła Edwarda Kiedosa - ul. Kilińskiego 23, 98-300 Wieluń
Biuro Poselskie Posła Edwarda Kiedosa - ul. Piłsudskiego 21B, 98-355 Działoszyn
Biuro Poselskie Posła Edwarda Kiedosa - ul. Pątnów 48, 98-335 Pątnów
Biuro Poselskie Posła Edwarda Kiedosa - ul. Kościuszki 99, 98-330 Pajęczno
Biuro Poselskie Posła Edwarda Kiedosa - ul. Plac Wojewódzki 3, 98-200 Sieradz
Strona internetowa brak.

Daniel Pawłowiec

lista: Liga Polskich Rodzin
okręg wyborczy: 11 Sieradz
liczba głosów: 5685

Wygłosił 31 wypowiedzi.
Zgłosił 28 interpelacji.
Zgłosił 40 zapytań, w tym;
-zapytanie w sprawie sytuacji Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Wieluniu będącego w trakcie restrukturyzacji finansowej
Zgłosił 1 pytanie.
Nie wygłosił żadnych oświadczeń.

Biura poselskie:
Biuro Poselskie Posła Daniela Pawłowca - ul. Kościuszki 5 m. 15, 98-200 Sieradz
Biuro Poselskie Arnolda Masina i Daniela Pawłowca - ul. Kopernika 15, 05-300 Mińsk Mazowieck
Biuro Poselskie Posła Daniela Pawłowca - ul. Łęczycka 24, 95-100 Zgierz
Biuro Poselskie Posła Daniela Pawłowca - ul. Stanisławskiego 23, 99-400 Łowicz
Filia Biura Poselskiego Daniela Pawłowca w Kutnie - ul. Kilińskiego 1, 99-300 Kutno
Filia Biura Poselskiego Daniela Pawłowca w Pabianicach - ul. Traugutta 2, 95-200 Pabianice
Filia Biura Poselskiego Daniela Pawłowca w Wieluniu - ul. Reformacka 3, 98-300 Wieluń
Strona internetowa http://pawlowiec.lpr.pl/

Źródło - http://www.sejm.gov.pl/poslowie/posel.html

No cóż, trzech przedstawicieli naszego regionu, gdzie jeden w opozycji, czego można się było spodziewać, manny z nieba, chyba tylko u największych optymistów . Myślę, że większy pożytek byłby z oddawania głosów na partię, a nie ludzi, bo znane regionalnie nazwisko tutaj na miejscu, może jeszcze coś znaczy, tam na Wiejskiej, już nic.
I te biura poselskie , a ile to było w polskich złotych, na utrzymanie jednego
  Nysanin walczy z gazownią
Sąd w Opolu zdecydował we wtorek, że prokuratura ma się zająć doniesieniem o oszustwie i próbie wyłudzenia pieniędzy przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo

W lutym tego roku Adam Maciejowski z Nysy dostał rachunek za gaz. - Ponad 600 zł za dwa miesiące, podczas których nie ogrzewałem domu, a gazu używałem tylko do gotowania i do ogrzewania wody. Dla porównania powiem, że w miesiącach, kiedy ogrzewałem dom, płaciłem ok. 120 zł - opowiadał.

Maciejowski złożył więc zawiadomienie do prokuratury - nie tylko w swojej sprawie, ale również innych ludzi z Opolszczyzny i nie tylko, którzy na forach internetowych skarżyli się na niebotyczne rachunki z gazowni, których nijak nie dało się wytłumaczyć.

Maciejowski podejrzewa, że gazownia dostarczała gaz o nieodpowiednich parametrach - a konkretnie o zaniżonej wartości kalorycznej, a tym samym liczniki naliczały więcej zużytych metrów sześciennych.

Jednak Prokuratura Rejonowa w Opolu uznała, że nawet jeśli tak było, to pracownicy PGNiG nie działali świadomie i celowo. Według niej nie zachodziło uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, więc w marcu tego roku podjęła decyzję o odmowie wszczęcia postępowania.

Maciejowski złożył do sądu zażalenie na decyzję prokuratury o odmowie wszczęcia postępowania. - To jest mafia, a oszustwa mają charakter masowy, wystarczy w internecie wpisać hasło "jakość gazu" i pojawi się mnóstwo adresów stron, na których ludzie narzekają na szokujące rachunki. I to nie jest zbiorowa paranoja, tylko jawne oszustwo. Ubolewam nad tym, że w kraju demokratycznym wciąż trzeba tak wiele, by ruszyć taką sprawę. Minęło już kilka miesięcy, a ja wykonałem 222 ruchy, czyli telefony, listy i faksy, by cokolwiek z tym zrobić. A przecież nie jest to moja prywatna wojenka, tylko sprawa, którą prokuratura powinna zająć się z urzędu - powiedział "Gazecie".

We wtorek sąd postanowił, że decyzja prokuratury była przedwczesna, i ją uchylił, nakazując ponowne przyjrzenie się sprawie. - Prokuratura oprócz przesłuchania zawiadamiającego nie podjęła żadnych czynności dowodowych. Nie ustalono, czy dostarczano gaz o zaniżonej wartości kalorycznej. Nie przesłuchano nikogo, kto za dostarczanie i monitorowanie dostarczanego gazu byłby odpowiedzialny. Prokuratura nie dotarła do osób, które sprawują kontrolę nad gazem, ani do świadków, ani też do niezbędnej dokumentacji. Bez tych wiadomości prokuratura nie mogła więc zdecydować, czy pracownicy PGNiG działali świadomie, czy nie - wyliczała asesor sądu Marcelina Mietelska. Zaznaczyła, że prokuratura powinna uzupełnić braki oraz zwrócić się do rzeczoznawców, zbadać dokumentację handlową oraz zebrać wyjaśnienia od PGNiG.

Po wysłuchaniu decyzji sądu Maciejowski podziękował w imieniu swoim, jak i innych osób, które jego zdaniem gazownia naciągnęła na zapłatę wyższych rachunków. - To pierwszy krok w stronę sprawiedliwości. To bardzo ważne, bo nie wszyscy mają odwagę walczyć o swoje - powiedział do sędzi.

Nysanin do dziś nie zapłacił owego rachunku z gazowni. - Już cztery razy do nich pisałem z reklamacją, by mi wystawili poprawną fakturę. Nie dostałem odpowiedzi - zaznacza.

Źródło: Gazeta Wyborcza Opole

całość:
http://gospodarka.gazeta....81,5231053.html
  Policja a przepisy
Nareszcie cenna inicjatywa:

Cytat za gazeta.pl (wydanie poznańskie)
Policja walczy z pijanymi kierowcami

Małgorzata Lampa, kol 25-10-2005 , ostatnia aktualizacja 25-10-2005 19:10

Kamerę, kino domowe czy komputer może zabrać policja, jeśli złapie Cię za kierownicą "po kielichu". Funkcjonariusze mogą też odjechać Twoim samochodem

- Policjanci będą odbierać nietrzeźwym kierowcom samochody lub inne przedmioty i zajmować je na poczet grzywny - tłumaczy Andrzej Borowiak, rzecznik Komendy Miejskiej Policji.

Policjanci drogówki zatrzymują coraz więcej osób, które siadają za kierownicą pod wpływem alkoholu. W zeszłym roku do końca września zatrzymali 392 pijanych kierowców, a w tym roku w tym samym okresie aż 450. - Mimo że policja zatrzymuje coraz więcej pijanych kierowców, a jazda samochodem pod wpływem alkoholu jest od pięciu lat przestępstwem, panuje wśród niektórych kierowców poczucie bezkarności - mówi Borowiak.

Komendant miejski Policji w Poznaniu mł. insp. Zdzisław Stachowiak po konsultacjach z prokuraturą zdecydował, że policjanci mogą nietrzeźwym kierowcom odebrać samochód i na podstawie istniejących przepisów kodeksu postępowania karnego zająć je na poczet grzywny. - Jeśli właściciel auta nie będzie miał pieniędzy na opłacenie grzywny sądowej, wtedy samochód zostanie wystawiony na licytacji - tłumaczy Hieronim Mazurek, szef Prokuratury Rejonowej w Poznaniu. - Poza grzywną skazany musi też pokryć koszty parkingu. Wiemy, że odebranie samochodu, który jest ulubioną zabawką kierowców, to dla nich największy ból. To metoda znacznie skuteczniejsza niż wywieszanie zdjęć pijanych osób w miejscach publicznych. Tym nikt się nie przejmuje - dodaje.

Straty poniosą również ci nietrzeźwi kierowcy, którzy wyruszą w miasto samochodem kolegi. Wtedy policjanci mogą zabrać im kino domowe, kamerę wideo albo komputer z domu. Oczywiście po sprzęt przychodzą, gdy kierowca wytrzeźwieje. Co, jeśli nie wpuści do domu funkcjonariuszy? - Nie ma takiej możliwości. Jeśli będziemy mieć kłopoty, możemy zdobyć nakaz - tłumaczy Borowiak.

Policja i prokuratura ma nadzieję, że nowe zasady zniechęcą pijaków do prowadzenia aut. - Pijani kierowcy to potencjalni zabójcy. Znane są przypadki takich osób, które mimo odebrania prawa jazdy nadal jeździły samochodami, doprowadzając do kolizji i wypadków. Pozbawienie pijanych kierowców samochodów sprawi, że nie będą powodować zagrożenia na drogach - mówi Borowiak. - Może teraz pijani kierowcy w końcu zaczną się bać - dodaje.

W Poznaniu miesięcznie zatrzymywanych jest od 60 do 70 nietrzeźwych za kółkiem. W kraju co tydzień w ręce policji wpada nawet 3 tys. kierowców! Wszyscy stają przed sądem, ale nieliczni są pozbawiani pojazdu.

Różnymi metodami policja próbuje zniechęcać do siadania za kółkiem po alkoholu w Płocku proponowano podawanie do publicznej wiadomości nazwisk takich kierowców, w Opolu straszy się zdjęciami z wypadków. W tych miastach m.in. rozmawia się też o wprowadzeniu podobnego rozwiązania jak w Poznaniu.


Pojawia się szansa na zmniejszenie ryzyka, że jakiś pijany d*bil wjedzie w mój samochód na drodze....
  Skarbimierz: Czy wójt Andrzej Pulit szkodził gminie?
Brzeska prokuratura rejonowa postawiła zarzuty Andrzejowi Pulitowi, wójtowi Skarbimierza. Podejrzenia dotyczą przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, poświadczania nieprawdy w dokumentach oraz działania na szkodę gminy, która mogła stracić blisko 640 tysięcy złotych.

Pulit nie czuje się winny i zapewnia, że zarzuty nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

- Oskarżenia są fałszywe i opierają się na nieprawdziwym raporcie RIO - powiedział nam.

To właśnie Regionalna Izba Obrachunkowa w Opolu, po kontroli przeprowadzonej w Skarbimierzu, skierowała pod koniec ubiegłego roku zawiadomienie do brzeskiej prokuratury, która wszczęła śledztwo.

Zarzuty oprócz wójta usłyszało jeszcze czterech innych urzędników, w tym zastępca wójta, kierownik referatu rolno-inwestycyjnego oraz pracownik tej komórki.

Andrzej Pulit, wójt Skarbimierza, to przedsiębiorczy i cieszący się dużym uznaniem na Opolszczyźnie samorządowiec.

To jemu udało się ściągnąć na poradzieckie lotnisko fabrykę Cadbury Schweppes, która chce tam zainwestować ponad 400 mln zł. To jedna z największych inwestycji w naszym regionie.

Andrzej Pulit nie może zrozumieć jak za ściągnięcie wielkiego inwestora można mu teraz stawiać zarzuty działania na szkodę gminy. Prokuratura brzeska uważa jednak, że polotniskowe grunty sprzedano kilka razy za tanio.

Paradoksalnie inwestycja, która rozsławia Pulita stała się także powodem jego problemów z prawem.

Konkretnie chodzi o rozbiórkę budynków na poradzieckich terenach, na których dziś powstaje fabryka. RIO zarzuciła urzędnikom ze Skarbimierza złamanie ustawy o zamówieniach publicznych. M.in. poprzez zawyżenie liczby budynków przeznaczonych do rozbiórki. W protokołach odbioru robót potwierdzono rozbiórkę sześciu budynków, do której w rzeczywistości nie doszło. W ten sposób miano poświadczyć nieprawdę w dokumentach.

Urzędnicy mieli też nieprawidłowo rozliczyć dotację, którą na ten cel dostali od Urzędu Marszałkowskiego w Opolu. Skarbimierz dostał na rozbiórkę 276 tys. zł, a błędne rozliczenie dotyczy ponad połowy pieniędzy.

O nieprawidłowościach RIO powiadomiła Urząd Marszałkowski, który wystąpił o zwrot dotacji.

Andrzej Pulit, gdy po raz pierwszy pisaliśmy o sprawie, powiedział nam, że Urząd Marszałkowski przeznaczył 600 tys. zł na wyburzanie budynków na poradzieckim lotnisku, a jemu udało się zbić koszt robót o ponad połowę. Na lotnisku wykonano trochę inne prace niż pierwotnie planowano, ale zrobiono to na życzenie inwestora.

Np: Cadbury nie chciało, by burzono schron samolotowy, ale w zamian za to zażyczyli sobie, by rozebrano inne budynku (których nie było w planie rozbiórki).

Pulit tłumaczył nam, że z terenu lotniska trzeba było wywieźć gruz. Mury niektórych obiektów okazały się grubsze niż przewidywano i ich wywiezienie ostatecznie podniosło koszty. Do sprawy wrócimy w przyszłym tygodniu.

Maciej T. Nowak - POLSKA Gazeta Opolska

Źródło
  Głodówka?
widziałem wczoraj Pana Sanockiego w akcji jak potraktował żonę niby 92 letniego schorowanego kombatanta. Ten starszy człowiek doskonale radzi sobie w życiu i potrafi nieżle przywalić swojej żonie. Niestety kiedy ta wczoraj zwrócila się do niego o pomoc w wejściu do domu w którym to jest zameldowana a z którego jej kochany mąż ją wyrzucił Pan Sanocki wzruszył ramionami i powiedział że to nie jego sprawa.
\\

Wszystkim forumowiczom polecam dzisiejszy artykuł z gazety wyborczej

Głodówka Sanockiego źle zaadresowana?
las2008-09-03, ostatnia aktualizacja 2008-09-03 13:18

Zarzuty pobicia i znęcania się nad żoną grożą starszemu mężczyźnie, w którego obronie - jak utrzymuje - głoduje Janusz Sanocki, były działacz podziemia, teraz wydawca "Nowin Nyskich"

Fot. Rafał Mielnik / AG Fot. Rafał Mielnik / AG
Janusz SanockiJadwiga D. od ponad miesiąca nie ma możliwości wstępu do domu, w którym w przeciwieństwie do przebywającego w nim D., jest zameldowana. Mężczyzna wymeldował się, tak jak zadeklarował w notarialnym akcie sprzedaży nieruchomości. Ale nie wymeldował żony, więc nowa właścicielka kupiła dom z lokatorką. - Ale od 26 lipca nie mogę wejść do środka, bo mój mąż powymieniał zamki - twierdzi Jadwiga D. - Moja próba wejścia po swoje rzeczy zakończyła się pobiciem mnie i zelżeniem przez męża. Zgłosiłam sprawę policji - zapewnia.

Zaprzecza wersji Sanockiego, jakoby D. był najpierw w domu więziony, a potem groziła mu śmierć głodowa po tym, jak nowa właścicielka domu na początku lipca wymieniła w nim zamki. - Nic mu nie groziło. Przecież ja byłam w środku. Gdyby potrzebował picia czy jedzenia, to dałabym mu. To jakaś bzdura z tym rzucaniem mu jedzenia przez okna - śmieje się z relacji podawanych przez Sanockiego i "Nowiny Nyskie".

Dodaje, że przebywała w domu, bo dostała klucze od nowych właścicieli. - Tyle że teraz to mój mąż powymieniał zamki, więc wejść się nie da - komentuje. - A policja nie reaguje, chyba się boją kolejnej rozróby - mówi zdenerwowana.

Wicekomendant powiatowy w Nysie twierdzi, że policja prowadzi postępowanie w sprawie pobicia i znęcania się D. nad swoją żoną. - A jeśli pani D. złoży zawiadomienie, że nie może wejść do domu, w którym jest zameldowana, to z pewnością zareagujemy. Ale na pewno pani D. siłowo tam nie wprowadzimy, to nie jest nasza rola - komentuje wicekomendant Andrzej Synowiec.

Przypomnijmy, że Sanocki zaczął w ub. tygodniu głodówkę - jak twierdzi - w obronie D. Uważa, że policja i prokuratury rejonowa w Nysie i okręgowa w Opolu nie dbają o interes obywatela tylko strzegą własnych układów. Dowodem ma być, zdaniem Sanockiego, bezprawna próba usunięcia z domu pana D.

W trakcie tej interwencji policji do domu, który sprzedał D., próbowali dostać się także Sanocki i dziennikarka "Nowin Nyskich". Policja utrzymuje, że Sanocki naruszył nietykalność funkcjonariuszy i ich znieważał. Właścicielka nieruchomości natomiast twierdzi, że zarówno Sanocki, jak i D. naruszyli jej mir domowy, bezprawnie wchodząc do jej domu. Sanocki, który się do zarzutów nie przyznaje, żąda powołania komisji parlamentarnej w tej sprawie.

Chcieliśmy zapytać Sanockiego, dlaczego głoduje w obronie D., a nie interweniuje w obronie jego żony, bezprawnie wyrzuconej z mieszkania. - Nie będziemy rozmawiać. Nie będziemy udzielać żadnych informacji - uciął Sanocki przez telefon.

Źródło: Gazeta Wyborcza Opole
  Prasówka
Sąd rejonowy w Strzelcach Opolskich umorzył dziś postępowanie karne przeciwko trzem członkom brzeskiego stowarzyszenia Obozu Narodowo -Radykalnego, uznając, że gest jaki wykonywali podczas obchodów rocznicy trzeciego Powstania Śląskiego nie był faszystowskim hajlowaniem tylko rzymskim salutem.
Prokuratura oskarżyła Krzysztofa F., Karola L. i Piotra B. członków brzeskiego ONR-u o publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego, którego mieli się dopuścić w 2006 i 2007 roku podczas składania kwiatów pod pomnikiem Powstańców Śląskich na Górze św. Anny. Wtedy też ONR-owcy wykonali faszystowski gest "hajl".

Po kilkumiesięcznym śledztwie do sądu wysłano akt oskarżenia wraz ze zdjęciami i filmem z uroczystości. Do akt załączono również opinię biegłego dr Dariusz Libionki, kierownika działu naukowego Państwowego Muzeum na Majdanku, który w 10 stronicowej opracowaniu stanowczo stwierdził, że symbolika pozdrowienia wzniesioną prawą ręką z dłonią skierowaną ku ziemi jednoznacznie kojarzy się z ruchem faszystowskim i dla społeczeństwa polskiego ma wydźwięk negatywny.

Mimo to sąd rejonowy w Strzelcach Opolskich umorzył dziś postępowanie karne przeciwko oskarżonym wyjaśniając, że to co zrobili nie wyczerpuje znamion czynu zabronionego a gest, który wykonali przed pomnikiem powstańców nawiązywał do korzeni łacińskich - Pozdrowienia przez uniesienie prawej dłoni wykonywany był przez faszystów. Jednak nie wolno zapominać o genezie tego gestu, który zrodził się w cesarstwie rzymskim i był to tzw. rzymski salut a delegacja ONR-u wykonując go jednocześnie mówiła "Chwała bohaterom" oddając w ten sposób cześć poległym powstańcom a przy innych okazjach łącznie z wykonywanym salutem mówili "Czołem wielkiej Polsce" - mówiła sędzia Małgorzata Marciniak i opierając się na statucie stowarzyszenia wyjaśniła, iż jego członkowie dążą do najwyższych wartości duchowych przez obronę polskości - Ponadto w tego typu postępowaniach należy udowodnić, że zachowanie oskarżonych było umyślne i popełnione z zamiarem celowego propagowania faszyzmu przekonując do niego przez ukazanie zalet a przemilczenie wad. Natomiast oskarżeni swoim zachowaniem nie działali z zamiarem bezpośrednim. To , że ów gest większości społeczeństwa kojarzy się z faszyzmem , nie może spowodować, iż z pola widzenia zatracimy jego genezę. Wnioski wyciągane z zachowania oskarżonych nie mogą ich obciążać. O winie i sprawstwie nie mogą przesądzać skojarzenia innych a wszelki wątpliwości należy rozstrzygnąć na korzyść oskarżonych - argumentowała sędzia Marciniak.

Dzisiejszy wyrok nie jest prawomocny a prokuratura już zapowiedziała , że złoży odwołanie. - Charakter tej uroczystości jest co roku taki sam: te same osoby wykonują ten sam gest i co roku tłumaczą się podobnie. I rzeczywiście wypowiadają te słowa ku chwale Polski, ale nie można przecież zapominać o kontekście tego gestu. Mam opinię biegłego, który wyraźnie zaznacza, że to jest gest negatywnie odbierany - wyjaśniał prokurator Jacek Celiński.

Źródło: Gazeta Wyborcza Opole


Cisna sie bardzo mocne slowa na usta ale sie opanuje i uzyje mniej ostrych. Sedzia ktory ta decyzje wydal jest bystry i lotny jak kowadlo. Gdzie ona ma mozg? pytanie retoryczne. Nie wiedziec kim jest ONR jakie ma korzenie i do jakiej symboliki siegaja to jest zenada. Ile lat trzeba aby neofaszystowskie gazetki, tresci rasistowskie i takowe wystapienia byly potepione przez sad a nie pozwy oddalane z smiesznych i z palca wyssanych powodow (gest rzymski!) albo z powodu niskiej szkodliwosci spolecznej.
  Czy już mamy TKM?
Ale się ostro zrobiło! Cóż, jako stary komuch, popieram głosy Marudy, Dakiego, ROPCIA i Ojca Dyrektora (ale to brzmi! super nick! ). Co do Rydzyka i jego fabryki pieniędzy, to dawno przestała ona być katolicka (jeśli kiedykolwiek była). To są zwykli naziści, wyznający zasadę "kto nie z nami, ten przeciw nam". Już poseł Cymański tłumaczył publicznie, dlaczego woli występować u Rydzyka, a nie np. w TVP. Jak sam powiedział, tam nikt nie zadaje mu niewygodnych pytań. To, chyba, wystarczy za komentarz.
A teraz, starym, komunistycznym zwyczajem, pośmiejmy się z Brzydkich PiSiątek:
"Onet.pl"
SLD donosi do prokuratury na J. Kaczyńskiego

Sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD w Opolu, Andrzej Zarychta złożył do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego.
Zdaniem Zarychty, Kaczyński "znieważył i poniżył z sejmowej trybuny konstytucyjny organ RP - Trybunał Konstytucyjny (TK)".

W zawiadomieniu przyjętym przez opolską prokuraturę rejonową i przekazanym do prokuratury Warszawa-Śródmieście sekretarz opolskiego SLD zacytował słowa, jakie prezes PiS wypowiedział w Sejmie 22 lutego. "Słowa wypowiedziane przez Jarosława Kaczyńskiego - cytuję: »Panowie po prostu z tchórzostwa, skrajnego tchórzostwa i oportunizmu wstrzymali się od zabrania głosu«, a następnie »to haniebny epizod w dziejach tego Trybunału«, naruszają dobre imię organu, który m.in. orzeka o konstytucyjności i legalności aktów prawnych" - napisał Zarychta.

"Takie wypowiedzi nie służą budowaniu powagi państwa i na pewno nie powinny paść z ust lidera partii, która dziś sprawuje władzę w kraju. Po konsultacji z prawnikami zdecydowaliśmy się skierować do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa" - powiedział Zarychta na środowej konferencji prasowej w Opolu.

Sejmowa wypowiedź Kaczyńskiego dotyczyła sytuacji z 1993 roku, kiedy TK powstrzymał się od zabrania głosu w sprawie instrukcji Urzędu Ochrony Państwa nr 0015. Tę tajną instrukcję Kaczyński ujawnił w 1993 roku sugerując, że umożliwiała ona inwigilację prawicy przez UOP. Zaprzeczali temu pracownicy Urzędu.

Przeciwko wypowiedzi prezesa PiS zaprotestował w lutym prezes TK prof. Marek Safjan. W oświadczeniu przesłanym PAP podkreślił, że Trybunał musiał w 1993 r. umorzyć sprawę instrukcji UOP nr 0015, bo została ona wcześniej uchylona. W świetle ówczesnych przepisów, w sytuacji utraty mocy przez akt normatywny, TK nie miał innej możliwości - wyjaśnił Safjan.

Do inwigilacji prawicy doszło w pierwszej połowie lat 90, kiedy prezydentem był Lech Wałęsa, a premierem Hanna Suchocka. UOP miał inwigilować opozycję prawicową - w tym m.in. Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Ostatecznie do sądu trafił akt oskarżenia wobec płk. Jana L., szefa zespołu inspekcyjno-operacyjnego gabinetu szefa UOP. Wątek ewentualnej odpowiedzialności jego przełożonych umorzono w 2002 r.
Właściwie, to zaczynam ich lubić (Brzydkie PiSiątka). Codziennie dają powód do śmiechu. Smutne tylko jest to, że to śmiech przez łzy (żenady i przerażenia). Pozdrawiam normalnych.
  JAK "WYBORCZA"CHODZI NA PASKU DOCHNALA
JAK "WYBORCZA" CHODZI NA PASKU DOCHNALA
Dorota Kania,


fot. dziekujemy.pl

„Gazeta Wyborcza” opublikowała na mój temat kolejny, tendencyjny tekst, w którym wykorzystując materiały ze śledztwa w mojej sprawie „dorzuciła” ewidentne kłamstwa. I tak się dziwnie składa, że kilka tygodni wcześniej złożyłam wniosek o przesłuchanie w charakterze świadków wicenaczelnego „GW” Jarosława Kurskiego oraz Bogdana Wróblewskiego, autora szeregu pochlebnych artykułów na temat Marka Dochnala.
Wniosek do Prokuratury Okręgowej w Opolu złożyłam po zapoznaniu się z aktami sprawy, w których Aleksandra Dochnal powołuje się na "GW" i do których Aleksandra Dochnal dołączyła swoją korespondencję z redaktorem Jarosławem Kurskim z 2007 roku.
Kontakt z „GW” Aleksandra Dochnal nawiązała 15 maja 2007 roku. 26 lutego 2008 roku Marek Dochnal w TVN w programie „Teraz MY”, wytoczył pod moim adresem szereg bezpodstawnych oskarżeń. Na przestrzeni tego czasu czyli dziewięciu miesięcy w „Gazecie Wyborczej” ukazało się 76 tekstów, w których pojawiło się nazwisko Dochnala, w tym gloryfikujący lobbystę tekst Bogdana Wróblewskiego pt. „Łowca motyli” z lipca2007 roku. Dla przykładu podam, że w tym samym czasie w „Rzeczpospolitej” ukazało się 19 testów, w których pojawiło się nazwisko lobbysty.

Materiały ze śledztwa, które opublikował Wojciech Czuchnowski, autor artykułu na mój temat, nie zostały udostępnione przez Prokuraturę Okręgową w Opolu.
Mieli natomiast do nich dostęp pełnomocnicy Marka Dochnala w Sądzie Rejonowym Warszawa Mokotów oraz w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga, gdzie toczą się sprawy, które wytoczyłam Dochnalowi. Sąd zwrócił się do prokuratury o udostępnienie akt i prokuratura - zgodnie z prawem - te materiały przesłała.

Przez cały okres toczącego się śledztwa prokuratura w Opolu nie udostępniła ani dziennikarzom ani też nikomu z rodziny Marka Dochnala żadnych materiałów. Artykuł w „GW” ukazał się dopiero po tym, jak pełnomocnicy lobbysty mieli w sądzie wgląd w te akta. Widać, że „GW” piórem Wojciecha Czuchnowskiego realizuje plan Marka Dochnala, bezkrytycznie przyjmując wszystko, co lobbysta im powie.

Nie będę się odnosiła do rzekomych „rewelacji”, które mają wynikać z akt śledztwa, ponieważ są one nieprawdziwe. Wiem, co zeznali świadkowe i co ja mówiłam w prokuraturze - to co napisał Czuchnowski jest po prostu ordynardym kłamstwem. Wiem, jak było naprawdę i wierzę, że prokuratura to ustali. Artykuł Wojciecha Czuchnowskiego jest rażącym przykładem braku rzetelności dziennikarskiej – nie zwrócił się do mnie o wypowiedź, nie zapytał o sprawę mojego adwokata, nie zadał pytania nikomu z Prokuratury Okręgowej w Opolu natomiast bezkrytycznie przyjął to, co przekazał mu Dochnal i rodzina lobbysty opatrując swój artykuł tytułem, który jest jednoznacznym wyrokiem.

PS. Informuję, że składam dodatkowy wniosek o przesłuchanie przez opolską prokuraturę Wojciecha Czuchnowskiego m.in. odnośnie jego kontaktów z lobbystą Markiem Dochnalem, jego rodziną oraz pełnomocnikami.

A oto link pod którym składamy „Serdeczne życzenia” dla wybiorczej i jej „nieomylnej” e-ekipy.

http://www.dziekujemy.pl
  ONR nie "hajluje" tylko "salutuje"
.

ONR nie "hajluje" tylko "salutuje"

żbik

2008-02-29, ostatnia aktualizacja 2008-02-29 14:29

Góra św. Anny. 2.05.2007.

Za faszystowski gest

prokuratura postawiła członkom ONR

zarzuty propagowania faszyzmu.

Są ich uniewinnił

Sąd rejonowy w Strzelcach Opolskich

umorzył dziś postępowanie karne

przeciwko trzem członkom brzeskiego stowarzyszenia

Obozu Narodowo -Radykalnego,

uznając, że gest jaki wykonywali

podczas obchodów rocznicy trzeciego Powstania Śląskiego

nie był faszystowskim hajlowaniem tylko rzymskim salutem.

&middot;

Opinia biegłego: symbolika "faszystowska"

Prokuratura oskarżyła Krzysztofa F., Karola L. i Piotra B. członków brzeskiego ONR-u o publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego, którego mieli się dopuścić w 2006 i 2007 roku podczas składania kwiatów pod pomnikiem Powstańców Śląskich na Górze św. Anny.

Wtedy też ONR-owcy wykonali faszystowski gest "hajl".

Po kilkumiesięcznym śledztwie do sądu wysłano akt oskarżenia wraz ze zdjęciami i filmem z uroczystości. Do akt załączono również opinię biegłego dr Dariusza Libionki, kierownika działu naukowego Państwowego Muzeum na Majdanku, który w 10 stronicowej opracowaniu stanowczo stwierdził, że symbolika pozdrowienia wzniesioną prawą ręką z dłonią skierowaną ku ziemi jednoznacznie kojarzy się z ruchem faszystowskim i dla społeczeństwa polskiego ma wydźwięk negatywny.

Sąd: nawiązanie do korzeni łacińskich

Mimo to sąd rejonowy w Strzelcach Opolskich umorzył dziś postępowanie karne przeciwko oskarżonym wyjaśniając, że to co zrobili nie wyczerpuje znamion czynu zabronionego a gest, który wykonali przed pomnikiem powstańców nawiązywał do korzeni łacińskich - Pozdrowienia przez uniesienie prawej dłoni wykonywany był przez faszystów. Jednak nie wolno zapominać o genezie tego gestu, który zrodził się w cesarstwie rzymskim i był to tzw. rzymski salut a delegacja ONR-u wykonując go jednocześnie mówiła "Chwała bohaterom" oddając w ten sposób cześć poległym powstańcom a przy innych okazjach łącznie z wykonywanym salutem mówili "Czołem wielkiej Polsce" - mówiła sędzia Małgorzata Marciniak i opierając się na statucie stowarzyszenia wyjaśniła, iż jego członkowie dążą do najwyższych wartości duchowych przez obronę polskości - Ponadto w tego typu postępowaniach należy udowodnić, że zachowanie oskarżonych było umyślne i popełnione z zamiarem celowego propagowania faszyzmu przekonując do niego przez ukazanie zalet a przemilczenie wad. Natomiast oskarżeni swoim zachowaniem nie działali z zamiarem bezpośrednim. To , że ów gest większości społeczeństwa kojarzy się z faszyzmem , nie może spowodować, iż z pola widzenia zatracimy jego genezę. Wnioski wyciągane z zachowania oskarżonych nie mogą ich obciążać. O winie i sprawstwie nie mogą przesądzać skojarzenia innych a wszelki wątpliwości należy rozstrzygnąć na korzyść oskarżonych - argumentowała sędzia Marciniak.

Co roku jest to samo

Dzisiejszy wyrok nie jest prawomocny a prokuratura już zapowiedziała , że złoży odwołanie. - Charakter tej uroczystości jest co roku taki sam: te same osoby wykonują ten sam gest i co roku tłumaczą się podobnie. I rzeczywiście wypowiadają te słowa ku chwale Polski, ale nie można przecież zapominać o kontekście tego gestu. Mam opinię biegłego, który wyraźnie zaznacza, że to jest gest negatywnie odbierany - wyjaśniał prokurator Jacek Celiński.

Źródło: Gazeta Wyborcza Opole

Przeczytaj :

Brunatne koszule w Krakowie (14 IV 07)

.
  Biegły sądowy przyłapany na przyjmowaniu łapówki
Środa, 17 stycznia 2007

Biegły sądowy przyłapany na przyjmowaniu łapówki

Policja zatrzymała Władysława N., byłego biegłego sądowego, którego tydzień temu "Nowa Trybuna Opolska" (NTO) przyłapała na przyjmowaniu łapówki.

Prokuratura zdecyduje, czy wystąpi o jego aresztowanie.

Łapówkarz dostał zarzut

Władysława N. policja po raz pierwszy zatrzymała w środę, tydzień temu. Było to możliwe dzięki prowokacji reporterów NTO i TVN, którzy ukrytą kamerą zarejestrowali, jak biegły sądowy przyjmuje 500 zł łapówki.

Po przewiezieniu na komendę Władysław N. zasłabł. Lekarz nie pozwolił na jego zatrzymanie ani przesłuchanie. Przewieziono go do Wojewódzkiego Centrum Medycznego, gdzie na oddziale kardiologii leżał do poniedziałku. Tego dnia w godzinach popołudniowych został wypisany. Policjanci już na niego czekali. Znów przewieźli go na komendę przy ul. Powolnego.

Postawiliśmy mu zarzut i po raz pierwszy przesłuchaliśmy - mówi Sławomir Szorc, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Opolu.

72-letniemu Władysławowi N. zarzucono, że od czerwca ub.r. do 10 stycznia br. przyjął w trzech ratach tysiąc złotych od Jarosława Wodziń_skiego. Powoływał się przy tym na wpływy, jakie ma w Sądzie Rejonowym w Prudniku, i zobowiązał się do korzystnego załatwienia sprawy Wodzińskiego, która toczy się przed tamtejszym sądem. Za przyjęcie korzyści majątkowej Władysławowi N. grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Podczas przesłuchania podejrzany nie przyznał się do winy - mówi Sławomir Szorc. - Noc spędził w izbie zatrzymań.

We wtorek Władysław N. został przewieziony do prokuratury. Wcześniej został ponownie przebadany przez lekarzy w Zakładzie Medycyny Sądowej. Przesłuchanie zaczęło się około godz. 12.30. Wchodząc do budynku prokuratury, Władysław N. zasłaniał się kurtką przed fotoreporterem NTO. Odczepcie się ode mnie! - rzucił tylko.

Po przesłuchaniu Władysław N. został ponownie przewieziony do policyjnej izby zatrzymań. Dzisiaj zdecydujemy, czy wystąpimy do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie podejrzanego, czy też wystarczą wolnościowe środki zapobiegawcze - tłumaczy Artur Jończyk, szef Prokuratury Rejonowej w Opolu.

Jak się dowiedzieliśmy, prokuratura przed podjęciem decyzji chce jeszcze, by przeszukano mieszkanie oraz garaż podejrzanego. Trzeba także przesłuchać jeszcze jednego świadka.

Na przyszłość biegłego wpływ z pewnością będzie miała decyzja lekarza z Zakładu Medycyny Sądowej, który go badał. Nie wyklucza on aresztowania podejrzanego, zaznacza jednak, że Władysław N. powinien przebywać w szpitalu więziennym (najbliższa taka placówka znajduje się we Wrocławiu).

Były biegły Władysław N. ma na swoim koncie kilka kontrowersyjnych opinii. We wtorek rozmawialiśmy z panem Tomaszem z Kędzierzyna-Koźla, który jest sądzony za potrącenie pieszego.

Policjant zmierzył moją drogę hamowania i wyszło mu 7,8 metra. Później biegły N. sporządził ekspertyzę, z której wynikało, że hamowałem aż 24 metry - opowiada p. Tomasz.

Prokuratura, wobec znacznych rozbieżności, powołała drugiego biegłego, który podał kolejną długość drogi hamowania, zbliżoną jednak do tego, co obliczył policjant - 11,4 metra. Proces w tej sprawie trwa. Cztery miesiące temu na rozprawie sąd zapytał biegłego N., jak liczył drogę hamowania. On odparł, że nie wie. Mój adwokat był tym zbulwersowany - relacjonuje p. Tomasz. Rozumiem, że są pewne różnice w obliczeniach, ale nie aż tak wielkie - dodaje.

Po tym, jak przyłapaliśmy Władysława N. na przyjęciu łapówki, prezes Sądu Okręgowego w Opolu natychmiast skreślił go z listy biegłych sądowych.

Maciej T. Nowak

.
 



Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa
Prokuratorzy Międzynarodowego Trybunału Karnego
Prokuratura Okręgowa w Bielsku Białej
Prokuratorzy generalni Australii
Prokuratorzy generalni dla Irlandii
Prokuratorzy generalni PRL
Prokuratura Apelacyjna Katowice
prokuratura apelacyjna katowice prokuratura apelacyjna katowice
Prokuratura Apelacyjna w Białymstoku
Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie
Prokuratura Okręgowa Bydgoszcz
prokuratura okregowa gdansk
Prokuratura Okręgowa Gorzów
Prokuratura Okręgowa Katowice
Prokuratura Okręgowa Legnica
  • herman goering
  • role play zasady
  • ceny turcja
  • ten gosciu ma poprostu talent
  • badanie;krwi;obraz;mikroskopowy
  • wizz air bilety lotnicze 6
  • guz;lito;torbielowaty;tarczycy
  • sobowtor sharapovej
  • alegro audi a4